337. rocznica Bitwy pod Wiedniem, która ocaliła chrześcijańską Europę

12 września, 2020

Bitwa pod Wiedniem nazywana Odsieczą Wiedeńską lub rzadziej Wiktorią Wiedeńską była bitwa stoczoną 12 września 1683 pod Wiedniem między wojskami polsko-cesarskimi pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego a armią Imperium Osmańskiego pod wodzą wezyra Kara Mustafy. Bitwa była przełomowym wydarzeniem w wojnie – zakończyła się klęską Osmanów, którzy od tej pory przeszli do defensywy i przestali stanowić zagrożenie dla chrześcijańskiej części Europy.

Imperium Osmańskie od chwili swojego powstania opierało się na podbojach. Na przestrzeni wieków kolejne państwa były najeżdżane i podbijane przez sułtanat turecki. W połowie XIV wieku Turcy podjęli planowy podbój Bałkanów opanowując Bizancjum, Bułgarię, Albanię i Serbię. W roku 1541 interweniowali na Węgrzech w czasie wojny między Habsburgami a Zapolyami, wspierając najpierw tych drugich, a następnie odbierając im stolicę i środkową część kraju. Jednocześnie Turcy zmusili do uznania swojej zwierzchności księstwa naddunajskie – Wołoszczyznę i Mołdawię. W długiej wojnie 1645-1669 odebrali Wenecji Kretę. W 1672 roku uderzyli na Polskę osłabioną wojnami ze Szwecją, Rosją i Kozakami. Zdobyli wówczas Kamieniec Podolski i zajęli Podole. Zwierzchnictwo Turcji uznał kozacki hetman Petro Doroszenko, podporządkowując jej część Ukrainy Prawobrzeżnej, na którym to tle wybuchła wojna turecko-rosyjska (1677-1681). W 1678 roku Turcy zdobyli Czehryń, a w 1681 podpisano traktat w Bachczysaraju.

Turkom nie udało się jednak pokonać Habsburgów i opanować pozostałej części Węgier. W 1682 roku, w należącej do Austrii części Węgier (Górne Węgry – obecna Słowacja), wybuchło powstanie antyhabsburskie. Na jego czele stanął Emeryk Thököly. Turcy, zajmujący pozostałą część Węgier, starali się je wykorzystać, a po oddaniu się Thökölyego w zależność lenną, Porta podjęła przygotowania do nowej wielkiej wyprawy wojennej. Zagrożony najazdem cesarz Leopold I zwrócił się do Polski z propozycją zawarcia zaczepno-obronnego przymierza przeciw Turcji[

Kara Mustafa zamierzał zaskoczyć przeciwnika. Do ostatniej chwili nie było jasne, czy uderzenie zostanie skierowane przeciwko Polsce, czy Austrii. W Székesfehérvárze do armii tureckiej dołączyli Tatarzy, którzy wcześniej obozowali pod Kamieńcem Podolskim, szachując Rzeczpospolitą. Dopiero tutaj wielki wezyr wyznaczył kierunek natarcia, co miało opóźnić reakcję Polski. Szybkim marszem ruszył w głąb Austrii w stronę twierdzy Jawaryn. Był to kolejny manewr mający na celu zmylenie przeciwnika, co częściowo się powiodło.

Oblężenie Wiednia

Wiedeń był silnie ufortyfikowanym miastem. Dowódcą wojskowym został generał Ernst Starhemberg. Obrona miała do dyspozycji 11 tysięcy żołnierzy, prawie 5 tysięcy straży miejskiej oraz mocną artylerię. Turcy natychmiast rozpoczęli roboty ziemne i minerskie od południowego zachodu. Za najbardziej dogodne miejsce do złamania obrony uznali okolice bastionów Löbl i Zamkowego. Najbardziej zacięte walki toczyły się o zdobycie osłaniającego je rawelinu (ziemnego lub murowanego dzieła fortyfikacyjnego na planie trójkąta wznoszonego przed linią obronną twierdzy). Doświadczeni tureccy minerzy kopali podziemne tunele w celu zakładania min, obrońcy próbowali je unieszkodliwiać, organizując wycieczki.

16 lipca przybył do Polski posłaniec cesarski z prośbą o odsiecz. 18 lipca Sobieski ruszył z całym dworem do Krakowa. Po drodze wstąpił na Jasną Górę. Ponaglany przez Austriaków i papieża do realizacji warunków traktatu, wyruszył z zebranym wojskiem na odsiecz stolicy Austrii. 20 sierpnia 1683 roku król Jan III Sobieski, zmierzając pod Wiedeń, pragnął pomodlić się w kościele w Piekarach Śląskich, gdzie wysłuchał mszy i przed obrazem Matki Bożej prosił o zwycięstwo.

Sobieski zabrał z Krakowa ok. 27 tys. wojsk koronnych, w tym 24 chorągwie husarii, nie czekając na spóźniających się Litwinów. W pochodzie towarzyszył królowi najstarszy syn, Jakub.

Tymczasem mimo odpierania przez Austriaków dwa miesiące nieustannych szturmów, 3 września Turcy zdobyli rawelin. Następnie zdobyli przyczółki w obu bastionach. Szykowali się do zdobycia murów pomiędzy nimi i zajęcia miasta. Załoga Wiednia, dowodzona przez hrabiego Starhemberga, broniła się przez cały lipiec i sierpień. Po dwóch miesiącach oblężenia liczebność obrońców spadła z początkowych 18 tysięcy do niespełna 5 tys. żołnierzy

3 września wojska sprzymierzone spotkały się w Tulln nad Dunajem. Tam Jan III Sobieski przejął komendę nad całością wojsk austriackich, niemieckich i polskich, liczących łącznie blisko 70 tysięcy żołnierzy (w tym 31 tysięcy jazdy). Przyjęty też został jego plan operacyjny. Koncentracja wszystkich wojsk nastąpiła na prawym brzegu Dunaju, na równinach pod Tulln, 40 km na północny zachód od Wiednia, po przeprawieniu wojsk 6–8 września przez rzekę. Wojska austriacko-niemieckie otrzymały rozkaz nacierania na Turków poprzez pagórkowaty teren wzdłuż prawego brzegu Dunaju. Ich głównym zadaniem było angażowanie jak największych sił przeciwnika i spychanie go wprost w kierunku broniącego się w oblężeniu Wiednia. Natomiast całość polskich wojsk koronnych, w tym 14 tys. jazdy, Sobieski poprowadził skrycie, korzystając z miejscowych przewodników węgierskich, okrężną drogą przez bezdroża Lasu Wiedeńskiego. Ta przeprawa wielkiej masy ludzi i koni, objuczonych rozebranymi 26 armatami, przez leśne gęstwiny wzgórz podwiedeńskich, trwała dwa dni

W dniach 4–9 września Turcy znaleźli się w odległości strzału z rusznicy od zamku cesarskiego. Wiadomość o nadejściu posiłków z Polski podtrzymała morale obrońców.

Odsiecz Wiedeńska

W Dziale Zbiorów Specjalnych Biblioteki Gdańskiej PAN zachowały się trzy relacje opisujące to wydarzenie bezpośrednio po interwencji zbrojnej Jana III Sobieskiego. Skorzystajmy z tego źródła.

Pierwsza relacja

Pierwsza relacja z pola bitwy opisuje dość szczegółowo działania wojenne pod Wiedniem, które miały miejsce 12 września 1683 roku.

Walkę rozpoczęto rano o godzinie ósmej. Cała armia pod wodzą króla Polski i Litwy przeszła przez Las Wiedeński aż do Wein-Gebirge, gdzie trzeba było utworzyć batalię, ponieważ wrogie wojska tureckie dotarły do Kahlenbergu. Cała piechota licząca 37000 żołnierzy i artyleria licząca 130 dział walczyły dzielnie. Turcy wycofali się pod ich naporem do miejscowości Unsdorf. Król polski miał pod sobą prawe skrzydło wraz z husarią.

Do wojsk polskich dołączyły m.in. wojska saksońskie, bawarskie, szwabsko-frankońskie i dolnoreńskie. Według tej relacji Sobieski był wszędzie tam, gdzie toczyły się najzacieklejsze walki. Pomimo, że linia wroga była nieco dłuższa od linii zjednoczonych państw chrześcijańskich, to jednak udało się tym wojskom zepchnąć siły wroga aż do jego obozu. Siły te straciły przy tym 30 dział.

W trakcie dalszych walk wrogie wojska zostały zmuszone do porzucenia swego obozu pozostawiając za sobą wszystkie swe namioty. Jednak nikogo nie udało się złapać w niewolę. Wojsko polskie i jego sojusznicy pozostali w szyku bitewnym, natomiast wojska wroga zostały przepędzone. Zwycięskie wojska pod wodzą Jana III Sobieskiego mogły wkroczyć do Wiednia. Gdy to się stało, nieprzyjaciel próbował zdobyć szturmem mury miasta. Jednak Jan III przeszkodził mu w tych zamiarach. Po ciężkiej walce oddziałom husarii pod dowództwem króla Polski udało się całkowicie odeprzeć wroga. Miasto odbito całkowicie z rąk nieprzyjaciela odnosząc tym samym wspaniałe zwycięstwo rozsławiające imię monarchy polskiego na całą chrześcijańską Europę. Siły wroga liczyły 150.000 żołnierzy. Na polu walki odznaczyli się również dowódcy poszczególnych oddziałów wojskowych m. in. książę Karol Lotaryński, książę saksoński Jan Jerzy czy bawarski Maksymilian Emanuel. Mimo, że przejście przez Las Wiedeński zajęło wojskom polskim i sojuszniczym trzy dni i zarówno ludzie jak i zwierzęta nie miały po drodze niczego do jedzenia ani do picia, to nie można było zauważyć najmniejszej niechęci czy niezadowolenia w ich szeregach. Wszyscy radowali się i chcieli zajrzeć wrogowi w oczy.

Następnego dnia król Polski i Litwy objechał całe miasto, by zobaczyć, co pozostało po wrogich wojskach. Po czym udał się do generała Starhemberga, z którym spożył obiad, mając po swojej prawej stronie za towarzysza księcia bawarskiego, a po lewej księcia von Anhalt. Król oświadczył podczas posiłku z radością, że gdyby dane by mu było ponownie dowodzić tak wielką armią, jaką dowodził wczoraj, to cały świat drżałby przed nim. W trakcie posiłku król Polski miał sposobność zobaczyć schwytanych jeńców. Byli to m. in. zacni panowie, którzy należeli do dworu wielkiego wezyra. Z nimi to Jan III Sobieski rozmawiał po turecku. Według ich słów wielki wezyr Kara Mustafa, zobaczywszy siłę wojsk chrześcijańskich rozpłakał się, ucałował swych synów i rzekł do nich: „Teraz jestem zgubiony”. Jego Wysokość król Polski otrzymał cały cenny dobytek wielkiego wezyra m. in. jego wielką złotą tarczę wysadzaną diamentami i jego konia z całym oporządzeniem oraz wszystkie jego namioty, a było ich wiele.

Po spożytym posiłku Jan III udał się do katedry św. Stefana, by tam pomodlić się i podziękować Bogu za odniesione zwycięstwo.

Trzeciego dnia był oczekiwany cesarz Leopold I, który chciał się przekonać, co poczną wojska chrześcijańskie, po tym jak dołączyły do nich wojska litewskie. Cała armia liczyła teraz setki tysięcy żołnierzy. Postanowiono prowadzić dalsze walki nie zadawalając się już odniesionym zwycięstwem. Wojska pod dowództwem Jana III Sobieskiego udały się w kierunku Węgier, gdzie walki z Turkami znalazły swą kontynuację.

Druga relacja

Kolejna z relacji opisuje również zmagania bitewne. Mówi ona o przejściu wojsk księcia lotaryńskiego przez Las Wiedeński. Dotarł on ze swoimi wojskami aż do Kahlenbergu, gdzie natrafił na wojska tureckie z 300 końmi. Książę lotaryński wraz ze swoimi wojskami wycofał się jednak po ponad trzygodzinnej walce do Battagalia. Natomiast walczące dzielnie wojska saksońskie straciły podczas działań bitewnych 200 żołnierzy. Ostrzeliwaniem pozycji tureckich zajęły się sprzymierzone wojska cesarskie znajdujące się na lewym skrzydle. Znajdujący się na prawym skrzydle Jan III Sobieski ze swoimi wojskami przegonił wroga z jego pozycji i przejął wrogą artylerię polną, co spowodowało wycofanie się wrogich sił. Będące w szyku bitewnym wojska polskie i sojusznicze odparły wroga spod murów Wiednia i wkroczyły do miasta.

Wojska tureckie w ferworze walki zostały zmuszone do opuszczenia swego obozu. Obóz ten zajęły wojska sprzymierzone. Jednak wojskom tym zakazano zsiadać z konia. Zakazano im również plądrowania porzuconych namiotów wroga. Jan III Sobieski jako głównodowodzący dotarł do namiotu wielkiego wezyra i rozkazał go zająć. Tym samym udało mu się zdobyć główną chorągiew turecką i cały jego dobytek.

Turcy jednak nie poddawali się. Dalej walczyli zaciekle dokuczając w ten sposób nieustannie sprzymierzonym wojskom chrześcijańskim. Turcy wycofali się na dwie mile i ruszyli w pogoń za wojskami polskimi. Wybrane oddziały armii chrześcijańskiej objęły nocą posterunki w obozie tureckim, by pilnować swych zdobyczy. Następnego dnia rano król Rzeczypospolitej Obojga Narodów wyraził zgodę na złupienie wrogiego obozu.

Również rankiem Jan III Sobieski posłał po wojska tatarskie i inne, a ponieważ nie mogły one przebyć rzeki Dunaj, gdyż wszystkie mosty zostały wcześniej zburzone, zatem udały się one w kierunku miejscowości Gran i Stulweissenberg.

Na końcu tej relacji znajduje się wzmianka dotycząca oblężenia Wiednia przez wojska tureckie, które miało miejsce w 1529 roku. Zakończyło się ono odstąpieniem sił tureckich od miasta.

Trzecia relacja

Ostatnia relacja z odsieczy wiedeńskiej opisuje zdarzenia, które miały miejsce po decydującej bitwie, podczas której Turcy odnieśli sromotną porażkę.

Na początku mówi się o wycofaniu wojsk tureckich z obozu pod Wiedniem i porzuceniu przez nie swych namiotów i dobytku, co stało się dzięki pomocy Bożej. Wojska chrześcijańskie przejęły te dobra radując się z tego powodu. Radość ta sprawiła, że armia ta sprowadziła do obozu tureckiego wino i działa.

Wojska tureckie natomiast zajęły swe pozycje w odległości dwóch mil od swego porzuconego obozu. Z tego miejsca chciały zaskoczyć wojska chrześcijańskie. Jednak armia ta została w porę powiadomiona o zamiarach tureckich przez swą straż przednią. Turków zaatakowali pułkownicy wojsk polskich i sojuszniczych. Walczyli oni bardzo dzielnie. Wielu Turków zginęło. Według tej relacji zginął również koń wielkiego wezyra. Batalia się zakończyła. Siły tureckie odniosły kolejną klęskę.

W niedługim czasie przybył do Wiednia cesarz Leopold I. Komendant hrabia von Starhemberg przyjął go z pełną usłużnością i przekazał mu klucze do miasta. Król Polski i Litwy docenia Starhemberga w obecności cesarza mówiąc o nim, że może się on sławić nie tylko swą wiernością wobec cesarza, lecz również swą odwagą i czujnością, a cesarz będzie mu przychylny do końca swych dni.

Po czym Leopold I spożył obiad wraz z królem Polski i Litwy, książętami bawarskim i saksońskim, księciem lotaryńskim i innymi szlachetnie urodzonymi panami. Podczas posiłku chwalił on odwagę każdego z nich szczególnie zaś odwagę Jana III Sobieskiego i księcia saksońskiego, który mimo tego, że był ranny, nie poddawał się i w dalszym ciągu brał dzielnie udział w bitwie.

Książę saksoński zapytał cesarza, wykorzystując sposobność, o sprawę Węgier. Ciekaw on był, kiedy Jego Wysokość Cesarz daruje Węgrom życie i wolność i odnowi ich przywileje, pozwalając jednocześnie ewangelikom wyznawać ich religię. Książę wyraził również pragnienie, by na Węgrzech ostały się wszystkie kościoły niezależnie od wyznania. Zapytał on również Leopolda I o los przywódcy węgierskiego Thököly. Podczas tej rozmowy książę saksoński szuka dalszych sojuszników, by móc utworzyć przedmurze chrześcijaństwa przeciwko Turkom. Wymienił tu m. in. Siedmiogrodzian, Wołochów czy Mołdawian. Chce on tym sposobem powiększyć ligę chrześcijańską z Bożą pomocą. Do tej ligi należałoby również włączyć ewangelików i protestantów. To również pomogło by takim państwom jak Hiszpania i Portugalia, które nie są w stanie same się bronić przed muzułmanami. Duchowni chrześcijańscy skorzystaliby na tym pozyskując na nowo swe porzucone dobra i klasztory. Dzięki tym zabiegom Stolica Apostolska stałaby się zasobniejsza i silniejsza. Jednocześnie napomina się w tym miejscu duchownych, by nie udzielali się w sprawach państwowych.

Cesarz odparł na to, że byłby skłonny darować życie Thökölyemu i innym Węgrom oraz ewangelikom i protestantom przebywającym na terenie Węgier. Wierzył on również, że z pomocą wojsk chrześcijańskich również protestanckich i ewangelickich Węgry odzyskają upragnioną wolność. Chce on także powierzyć Węgrom ich kościoły, a ewangelikom i protestantom pozwolić na wyznawanie ich religii i zarazem odnowić ich przywileje. W tych zamiarach nie powstrzyma go żaden duchowny, tak długo, jak będzie on cesarzem. Polski król zabrał również głos w tej sprawie i poparł działania Thökölyego.

Następnie życzono sobie wzajemnie zdrowia i radzono, w jaki sposób mając tak wspaniałą armię można ostatecznie przegonić Turków z Europy i zdobyć ich kolejne twierdze.

W tym miejscu następuje koniec ostatniej, trzeciej relacji z odsieczy wiedeńskiej i koniec druku okolicznościowego, który ukazał się w Gdańsku w roku 1683 pod tytułem: Gewisse Nachricht / Wie es in dem neulich blutigen Treffen/ bey Entsetzung der Stadt Wien/ abgelauffen. Dantzig/ Gedruckt im Jahr 1683.

Bilans odsieczy

Straty Turków w bitwie wyniosły do 20 tysięcy zabitych i 5 tysięcy rannych, podczas gdy sprzymierzeni stracili 1500 zabitych i około 2500 rannych. Znaczna część armii tureckiej zdołała ujść z pogromu, tracąc jednak część uzbrojenia, wszystkie działa oraz zapasy wojenne. Od pogromu wiedeńskiego Imperium Osmańskie nie przeszło więcej do ofensywy, a wielki wezyr Kara Mustafa za przegraną bitwę wiedeńską i całą nieudaną wyprawę wojenną został z rozkazu sułtana uduszony.

Bezpośrednim efektem bitwy było podpisanie w Linzu koalicji antytureckiej Ligi Świętej. Rozpoczęto wielkie działania wojenne toczone ze zmiennym szczęściem. Po nieudanych wyprawach polskich na Mołdawię (wojna polsko-turecka (1683–1699)) i rosyjskich na Krym, nastąpiło zdobycie Budy w roku 1686, zdobycie Azowa przez Rosjan w 1696 i bitwa pod Zentą w 1697. Francuska próba wpływu na działania wojenne, jak zbombardowanie portu w Genui, nie zmieniły już oblicza wojny. Osmanowie zostali zmuszeni do podpisania pokoju w Karłowicach w 1699 roku.

Król Jan III Sobieski uniknął prowadzenia wojny na własnym terytorium, za pieniądze cesarskie i papieskie sfinansował wyprawę, która otwierała przed Rzecząpospolitą szereg możliwości, co jednak nie zostało należycie wykorzystane.

W nocy po bitwie, w zdobycznym namiocie wezyra, Sobieski napisał dwa listy. Jeden do papieża Innocentego XI – ze słowami Venimus, vidimus et Deus vicit (Przybyliśmy, zobaczyliśmy i Bóg zwyciężył), drugi do małżonki, Marysieńki, zaczynając od słów: Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały.

Osobną kwestią pozostaje stosunek cesarza Leopolda I do polskich wojsk. Nie zdjął kapelusza w czasie przeglądu wojska i prezentacji polskich sztandarów co uchodziło za wyraz lekceważenia, zakazał dostarczania prowiantu naszym oddziałom, nie zgodził się również na pochówek poległych Polaków w Wiedniu, wskazując jako miejsce ich spoczynku odległe cemntarze, na których chowani byli tureccy żołnierze. Zdarzały się przypadki otwierania ognia do głodnych żołnierzy polskich usiłujących wejść do Wiednia.

Po tych incydentach wśród żołnierzy polskich pojawiły się opinie, że cesarz niepotrzebnie otrzymał odsiecz wyrażona w powszechnej opinii “Niechby ta pycha do szczętu wyginęła”.

Pełniąc powinność wodza i żołnierza,

Sam król na czele staje swych husarzy
W barwnym kontuszu tylko, bez pancerza,
Lecz taka jasność bije z jego twarzy,
Jakby usłyszał śpiew harfy Eolskiej,

Że owym bojem wsławi imię Polski.

(Autor: Henryk Zbierzchowski, Bitwa pod Wiedniem, ze zbioru Ogród życia)

Materiał opracowany w rocznicę Odsieczy Wiedeńskiej.

Od: Polonijna Agencja Informacyjna

Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR: