Mateusz Rudyk, sprinter torowy, wygrał Puchar Świata w kanadyjskim Milton

1 lutego, 2020

Mateusz Rudyk, sprinter torowy,  jest wciąż niepokonany. Jest to tym bardziej imponujące, że zmaga się nie tylko z przeciwnikami na torze, ale też z cukrzycą, na którą cierpi od dziecka.

Polak wygrał trzecie z rzędu zawody Pucharu Świata w sprincie. Wygrana w ostatnim Pucharze Świata w Kanadzie oraz wygrana w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w Sprincie Indywidualnym to marzenie każdego zawodnika. Tym razem triumfował w kanadyjskim Milton. W finale rywalem naszego zawodnika był Francuz Quentin Caleyron. Polak nie dał przeciwnikowi większych szans. W pierwszym wyścigu pokonał go o 0,081 sek., natomiast w drugim o 0,123 sek – podaje magazynsportowiec.pl.

Mateusz Rudyk karierę rozpoczął w swoim rodzinnym mieście, w klubie UKS Moto Jelcz-Laskowice. “Z początku było to głównie kolarstwo szosowe, z czasem zaczął dochodzić do tego tor. W pewnym wieku jednak musiałem podjąć decyzje, a ze względu na swoją chorobę zadecydowałem, że spróbuje swoich sił w kolarstwie torowym w konkurencjach sprinterskich. (…) Wybrałem je ze względu na to, że od początku byłem szybkim zawodnikiem i lubiłem finiszować. Zawsze chciałem być jak najszybszy i też mój moja specyfika pokazywała, że mam zadatki na sprintera – mówił sprinter – Na początku traktowałem to jako dobrą zabawę, chyba jak każde dziecko. Z wiekiem i coraz to lepszymi wynikami dochodziła myśl, że może to ta droga i tak to trwało, aż w którymś momencie zaczęły pojawiać się medale na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy i decyzja sama przyszła, że będę zajmował się tym profesjonalnie” – opowiada portalowi kolarsko.pl

“Przyszło mi żyć z chorobą jaką jest cukrzyca i również uprawianie zawodowo sportu z tą chorobą. Nie mogę powiedzieć, by cukrzyca pomagała mi w osiąganiu sukcesów i ogólnie w trenowaniu. Często już mówiłem, że na treningach sprawa jest o tyle prostsza że nie mam ściśle ograniczonego czasu i mam czas na dokładne podawanie sobie insuliny, kontrolowanie poziomu cukru we krwi i ogólnie kontrolowanie choroby, by wszystko było ok. Sprawa troszkę się komplikuje na samych zawodach, gdzie muszę być gotowy na daną godzinę. Nie mam wtedy czasu na pomyłki. Musiałem nauczyć się, jak mój organizm, a w sumie bardziej jak moja choroba reaguje na takie bodźce jak stres, presja, atmosfera startowa i wysiłek fizyczny podczas zawodów. Gdy poziom cukru jest za wysoki i nie mieści się w normie, wtedy mięśnie o wiele szybciej się zakwaszają, a sama moja dyspozycje spada, gdy jest za niski to po prostu „odcina prąd”, muszę wtedy szybko wypić coś słodkiego, by poziom cukru urósł i był w odpowiednich normach bo inaczej nie mógłbym nawet przystąpić do rywalizacji. – wyjaśniał Mateusz – Jeżeli między startami mam 15-20 minut i w tym czasie muszę przygotować się do rywalizacji to nie mogę sobie pozwolić, by choroba mi dodatkowo przeszkodziła. Zajęło to parę lat, żeby się nauczyć z tą chorobą rywalizować na zawodach, ale myślę, że już dość dużo wiem i nauczyłem się przez te lata i radzę sobie całkiem nieźle”.

Przed naszym zawodnikiem Olimpiada w Tokio! Mamy nadzieję, że marzenie Mateusza o olimpijskim medalu spełni się. Już teraz trzymamy kciuki.

Natalia Jasińska

Zdjęcie: Twitter @mateusz_rudyk

Najnowsze NAJNOWSZE


Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR:

Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR: