O całą dekadę do przodu – o Polakach, którzy wyprzedzali swoją epokę

Listopad 9, 2019

Okazuje się, że pierwszych automatów z napojami i przekąskami nie wymyślono za oceanem. Na początku XX wieku bowiem zastanawiano się już nad udogodnieniami dla podróżujących i hotelowych gości. Podobnie urządzeń do wykrywania min czy udoskonaleń samolotów bojowych, które miały szansę wpłynąć na bieg wojny, nie skonstruowano w najpotężniejszych armiach świata. Odważnymi pomysłami w 20-leciu międzywojennym zaskakiwali polscy wynalazcy.

20-lecie międzywojenne w Polsce było niezwykłym okresem. Zjednoczony po zaborach naród nie rozpamiętywał niechlubnej przeszłości. Chciał jak najszybciej pokazać Europie i światu swoją przedsiębiorczość. Przedstawiciele ówczesnej inteligencji i elit byli głodni międzynarodowego sukcesu. Nic dziwnego – po odzyskaniu niepodległości dla Polaków nie było już rzeczy niemożliwych.

Jak historia zapamiętała Polaków 20-lecia międzywojennego? Czy wynalazki i innowacyjna myśl technologiczna tamtego okresu mają odbicie w teraźniejszości? Przedstawiamy kilka niezwykłych przedsięwzięć i sylwetki osób, których umysły pokonywały ówczesne ograniczenia.

I chociaż niektóre z ich wynalazków dziś mogą wydawać się banalne, nawet zabawne, warto pamiętać, że w każdym szaleństwie jest metoda. Poza tym tylko najbardziej zuchwali zdobywają szczyty.

45 tysięcy wynalazków zgłoszonych w niecałe 20 lat!

Kiedy po ponad 100 latach zaborów Polska znów znalazła się na mapie Europy, każdy chciał pomóc w odbudowie ojczyzny. Nikt nie spekulował wówczas, jak potoczą się losy jej mieszkańców w kolejnych dekadach. Liczyło się tu i teraz – Polacy chcieli zaznaczyć swoją obecność w każdej dziedzinie.

Czy wiecie, że jedynie w latach 1918–1934 zgłoszono w Polsce 45 tysięcy wynalazków,
a wiele z tych pomysłów doczekało się swoich własnych patentów?

Chęć przesuwania granic myśli technologicznej była tak silna, że w 1933 roku założono Polskie Stowarzyszenie Popierania Wynalazków. Dziś co prawda niektóre z ówczesnych innowacji możemy uznać za zabawne, a nawet absurdalne, ale zastanówmy się chwilę nad możliwościami tamtej epoki (a raczej ograniczeniami, zwłaszcza jeśli chodzi o technologię). Prawdą jest, że każdy z tych pionierów przyczynił się w jakimś stopniu do postępu technicznego.

Można zastanawiać się, co chcieli tworzyć ówcześni Polacy? Ponieważ podzielona przez dekady Polska funkcjonowała pod panowaniem trzech różnych systemów politycznych i gospodarczych, okazało się, że po zjednoczeniu kraju było sporo do nadrobienia. Ówcześni wizjonerzy postępu technologicznego zaczynali od chęci usprawnienia przedmiotów codziennego użytku, a skończyli na projektach, które miały poprawić funkcjonowanie całego przemysłu. Zaledwie w ciągu 20 lat powstały pomysły, które wyprzedzały swoją epokę. Było też kilka wizjonerskich idei, które nie miały szansy doczekać się realizacji.

My Polacy wynaleźliśmy prawie wszystko, tylko czasem o tym nie pamiętamy…” * – o wynalazkach, które zmieniły bieg historii.

Uśmiechnęliście się, czytając to zdanie? Okazuje się, że jest w nim sporo prawdy. Polska myśl technologiczna nie przespała czasów zaborów. Rozwijała się na emigracji, aby po odzyskaniu niepodległości wybuchnąć ze zdwojoną siłą. Wystarczy wspomnieć o Janie Czochralskim. Do dziś w świecie nauki żartuje się, że bez jego przypadkowego eksperymentu niemożliwy byłby rozwój elektroniki. Czym zajmował się urodzony niedaleko Bydgoszczy wynalazca, którego od dziecka interesowała chemia? Studiując w Berlinie w 1916 roku, czyli zaledwie dwa lata przed odzyskaniem niepodległości i trzy lata przed podpisaniem traktatu wersalskiego, opracował metodę pomiaru szybkości krystalizacji metali. Historia przypomina do dziś przypadkowe doświadczenie, gdy zanurzył stalówkę pióra w tyglu z roztopioną cyną.

Zdjęcie z planu filmowego

Dzieło przypadku czy nie, obecnie wszystkie elektroniczne urządzenia, od odtwarzaczy mp3 po najbardziej zaawansowane laptopy i konsole do gier, działają w oparciu o monokryształy, które powstają metodą wynalezioną właśnie w 1916 roku.

Po zjednoczeniu Polski i odzyskaniu ziem z rąk zaborców w większych aglomeracjach miejskich bardzo szybko zaczęły powstawać stowarzyszenia utalentowanych osób i wizjonerów. Istotny wpływ na kierunek myśli wynalazców i efekty ich pracy miały toczące się do niedawna na kontynencie działania I wojny światowej, o których pamięć była nadal bardzo świeża.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o polskim wkładzie w rozwój lotnictwa. Inż. Zygmunt Puławski poradził sobie z ograniczeniem widoczności, który przeszkadzał polskim pilotom podczas ich misji. W latach 20. XX wieku dominującą konstrukcją samolotów były dwupłatowce, których położenie skrzydeł uniemożliwiało pilotom obserwację tego, co dzieje się pod nimi i nad nimi. Miało to kolosalne znaczenie w trakcie podniebnych bitew. Sytuację nieco poprawiło, choć problemu nie rozwiązało, zastosowanie jednego płata. Dopiero Puławski skonstruował skrzydło, które, zwężone i odpowiednio wygięte na wysokości kadłuba, zapewniało dobrą widoczność w każdym kierunku.

Polskie samoloty, w których na początku lat 30. zastosowano „płat Puławskiego”, uważane były za jedne z najnowocześniejszych na świecie.

Kolejny wynalazek, którym zainteresowały się największe armie ówczesnego świata, opatentował Tadeusz Świątecki w 1925 roku. Pod tajemniczym skrótem SW krył się system zaczepiania i zwalniania bomb w samolotach bojowych. Polskie lotnictwo borykało się w tym czasie z wadliwie działającymi wyrzutnikami, ale niestety w rodzimym kraju nie wprowadzono tego rozwiązania.

Wyrzutnik Świąteckiego zastosowali w swoich samolotach z powodzeniem Anglicy i Amerykanie, montując je m.in. w najsłynniejszych Latających Fortecach i Lancasterach.

Zdjęcie z planu filmowego

Jednym z młodych i zdolnych inżynierów-żołnierzy przedwojennej Polski był też Józef Kosacki, który po wybuchu II wojny światowej został przydzielony do oddziału Wojska Polskiego we Francji, a następnie w Szkocji. Po tym, jak został świadkiem śmierci żołnierzy polskiego patrolu . na polu z minami przeciwdesantowymi, postanowił zmienić bieg historii. Wykorzystując fale
radiowe do wykrywania min w ziemi, stworzył „Polish Mine Detector”.

Do końca lat 90. „Polish Mine Detector” używany był przez armie całego świata, tymczasem polski konstruktor urządzenia dobrowolnie zrzekł się patentu, wrócił pracować do Polski, a w latach 90. przeszedł na zasłużoną emeryturę.

Tele-superheterodyna, czyli przedwojenna telewizja

Chociaż za początek telewizji w Polsce uważa się rok 1952, niewiele brakowało, aby ta forma rozrywki zagościła na stałe w domach najbogatszych elit już w 20-leciu międzywojennym. Otóż w spisie patentów z 1929 roku, pod numerem 11084, widnieje adnotacja, że inż. Stefan Manczarski odkrył sposób telewizyjnego przesyłania obrazów za pomocą radia i drutu. Stworzył nie tylko nadajnik, ale też odbiornik telewizyjny. Co prawda jakość obrazu nie przypominała tego z lat 50., a przekątnej ekranu nie zaakceptowaliby dzisiejsi kinomaniacy, ale wynalazek spotkał się z ogromnym uznaniem. Patent bardzo szybko został odkupiony przez Ministerstwo Poczt i Telegrafów, które zaprezentowało urządzenie podczas Wystawy Krajowej w Poznaniu. Idea przesyłania obrazu na odległość ciekawiła kolejnych konstruktorów, jednak żadnemu z nich nie udało się poprawić jakości wyświetlanych treści. Kolejne próby przerwano niestety z powodu braku sponsorów – pogłębiający się kryzys wstrzymał prace na kilka lat. Prawdziwy przełom nastąpił dopiero w 1935 roku, kiedy w Państwowym Instytucie Telekomunikacyjnym założono dział telewizji i przystąpiono do budowy odbiornika, który miał wyświetlać filmy.

Dość wspomnieć, że pierwszy model o niezwykłej nazwie „Telefunken” trafił do produkcji, to w 1936 roku można go było zakupić za niebagatelną kwotę pięciu tysięcy złotych! To prawie tyle samo, ile kosztował w tych latach polski Fiat 508.

Zdjęcie z planu filmowego
Zdjęcie z planu filmowego

Polskie fantazje na temat przyszłości

O cudach znad Wisły donosiły dzienniki, bo dla wynalazców zainteresowanie prasy oznaczało sławę i rozgłos. Na łamach przedwojennych tabloidów w zasadzie co tydzień pojawiały się wzmianki o kolejnym wynalazku. Czy wiecie, czym był podręczny sliping? To proste rozwiązanie, które miało umożliwić odpoczynek podróżującym koleją. Okazuje się, że wystarczy heblowana deska z uchwytami do zaczepienia o półkę na bagaże, na której można oprzeć głowę.

W 1930 roku w „Dzienniku Lubelskim” pojawiła się informacja o pracach inż. Michała Petrychorskiego z Warszawy nad rakietą pocztowo-lotniczą. Co prawda listy w pocisku próbowano przesłać już w 1902 roku, ale przesyłki nie przetrwały lotu w kierunku Fidżi. Polski wynalazca ze stolicy również był zwolennikiem idei szybkiego dostarczania paczek do adresata, czyli pracy, którą wykonują dziś kurierzy. Chociaż dostępna technologia uniemożliwiła Petrychorskiemu właściwe skonstruowanie rakiety, myślał o tym intensywnie. Poczty rakietowej ostatecznie nie wykorzystano. Pozostała w fazie eksperymentu, ale…

W 1931 roku, czyli zaledwie rok od ogłoszenia prac polskiego wynalazcy, Friedrich Schmiedl z powodzeniem odpalił rakietę, która przeniosła z austriackiego miasteczka do wsi 102 koperty i kartki okolicznościowe. Tym samym rozpoczęła się era poczty rakietowej. Czy inspirował go Polak? Tego możemy się tylko domyślać.

Pomysły, aby na ulicach przechodnie mieli dostęp do automatów z napojami i przekąskami, dziś absolutnie nikogo nie dziwią. Zaskoczyć może jedynie idea wykorzystania jajka na twardo jako małego co nieco. W 1929 roku, w warszawskim dzienniku „Dobry Wieczór” znalazła się wzmianka o urządzeniu, które za równowartość jednego złotego wyrzuciłoby zestaw zawierający: małe mydło, szczoteczkę i pastę do zębów, a także igłę z nićmi, naparstek i komplet guzików. Praktyczny koncept nie został niestety zrealizowany. Ówczesny wynalazca ponadto podpisał się w tabloidzie jedynie inicjałami F. S., więc do dziś nie wiemy, komu zawdzięczamy ten jakże użyteczny pomysł.

Polacy w 20-leciu międzywojennym byli chłonni wiedzy. Podążali za postępem, niekiedy nawet wyprzedzali tego procesu. Choć od pomysłu do realizacji jest długa droga, każda rewolucja, niezależnie od dziedziny, zasadza się na idei. Z pewnością ze wspomnianych 45 tysięcy wynalazków znacznie więcej ujrzałoby światło dzienne, gdyby nie brak zaawansowanych technologii przemysłowych, które umożliwiłyby ich wykonanie. W tym czasie jednak również i one czekały na swoich odkrywców…

Bibliografia:
1. *cytat pochodzi z książki J. Wróbel, E. Wróbel, Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka
też…, czyli o tym, ile świat nam zawdzięcza, Znak Horyzont, 2015.
2. M. Borucki, Wielcy zapomniani. Polacy, którzy zmienili świat, Wydawnictwo Muza,
Warszawa 2015.
3. A. Karwowska-Lamparska, Rozwój Radiofonii i Telewizji [w:] „Telekomunikacja i techniki
teleinformacyjne” 2003, nr 3–4.
4. R. Piotrowski, Absurdy i kurioza przedwojennej Polski, Wydawnictwo Naukowe PWN,
Warszawa 2016.
5. M. S. Fog, Absurdy Polski Międzywojennej, Warszawa 2008.

Najnowsze NAJNOWSZE


Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR:

Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR: