W 2019 roku młoda matka 18-letnia Martyna Ogonowska została skazana przez sąd koronny w Cambridge na 17 lat więzienia za śmiertelne ugodzenie nożem 23-letniego Filipa Jaskiewicza. Według jej relacji, działała w obronie własnej po tym, jak mężczyzna dopuścił się wobec niej agresji i napaści seksualnej. W maju 2025 roku sąd apelacyjny odrzucił wniosek o złagodzenie wyroku.
Do tragedii doszło w październiku 2018 roku w Peterborough. Po wspólnej zabawie w klubie Solstice, Filip — którego Martyna znała zaledwie kilka dni — zaproponował, że odwiezie ją do domu. Mężczyzna prowadził samochód z olbrzymią szybkością pod wpływem alkoholu. W trakcie podróży doszło do kłótni. Jaskiewicz odmawiał zatrzymania się. Dopiero po 2 godzinach szalonej jazdy Jaskiewicz zatrzymał samochód. Gdy Ogonowska próbowała uciekać chwycił ją za gardło i rzucił na ziemię. Broniąc się, dziewczyna ugodziła go nożem w klatkę piersiową i uciekła. Następnego ranka zgłosiła się na policję, przekazując nóż i swoje ubranie. Policja opisuje, że kiedy się zgłosiła, miała oczy opuchnięte od płaczu. Filip został znaleziony martwy następnego ranka.
Sędzia Farrell, orzekający w 2019 roku, nie uznał działania Ogonowskiej za samoobronę i nie wziął pod uwagę jej trudnych doświadczeń, takich jak depresja poporodowa czy trauma po gwałcie, którego doznała jako 14-latka. Wyrok spotkał się z krytyką organizacji Justice for Women, która zwróciła uwagę na brak empatii i systemową niesprawiedliwość wobec kobiet będących ofiarami przemocy seksualnej.
Podczas apelacji w maju 2025 roku sędzia Stuart-Smith podtrzymał wcześniejszy wyrok. Choć uznał, że wiek i trudna sytuacja życiowa Ogonowskiej zasługują na uwagę, stwierdził, że wyrok był adekwatny do powagi czynu. Sąd nie przyjął argumentu samoobrony i nie znalazł podstaw do zmniejszenia kary.
Wyrok ponownie wzbudził dyskusję, zwłaszcza wśród organizacji kobiecych, które uznały go za przykład na to, jak system sprawiedliwości może zawodzić ofiary przemocy seksualnej. Krytycy podkreślają, że trauma i PTSD wpływają na sposób postrzegania zagrożenia, a reakcje ofiar mogą być oceniane jako „nieproporcjonalne”, nawet jeśli wynikają z desperacji i poczucia braku wyjścia.
Sąd uznał, że fakt, iż Ogonowska miała przy sobie nóż, wskazuje na premedytację. Tymczasem według Justice for Women, noszenie noża mogło wynikać z poczucia zagrożenia i braku poczucia bezpieczeństwa, co nie zostało odpowiednio uwzględnione.
W świetle brytyjskiego prawa samoobrona musi być proporcjonalna i konieczna w danej sytuacji. Sprawa Martyny Ogonowskiej pokazuje jednak, jak trudne może być zastosowanie tych kryteriów wobec osób z traumatyczną przeszłością. Jej młody wiek, depresja poporodowa, doświadczenie przemocy, problemy z integracją po przeprowadzce z Polski do Wielkiej Brytanii oraz prześladowanie w szkole zostały uznane za czynniki łagodzące, ale nie wpłynęły na skrócenie wyroku.
Sprawa Ogonowskiej stała się symbolem potrzeby głębszej refleksji nad sposobem, w jaki wymiar sprawiedliwości traktuje kobiety działające w desperacji i pod wpływem traumy. Justice for Women apeluje o reformę prawa, która lepiej uwzględniałaby psychologiczne skutki przemocy i dawała realną ochronę jej ofiarom.
Tragiczne jest to, że Martyna, uciekając w wieku 12 lat z matką i młodszym bratem przed przemocą domową ze strony ojca, przyjechała z Polski do Wielkiej Brytanii. Tutaj, zamiast znaleźć bezpieczeństwo, doświadczyła kolejnych aktów przemocy.
Daria Więcek
Zdjęcie: X @justiceforwomen