Józef Noji był 10-krotnym mistrzem Polski w biegach, największym rywalem Janusza Kusocińskiego. W czasie wojny od proponowanej przez okupanta volkslisty wolał działalność konspiracyjną.
15 lutego 1943 r. w niemieckim obozie KL Auschwitz został zamordowany strzałem w tył głowy, bo wybrał Polskę.
Józef pochodził z bardzo biednej rodziny. Do pierwszej, dorywczej pracy biegał codziennie 24 km, ponieważ nie było go stać na dojazdy. Okazało się to doskonałym treningiem i początkiem sportowej kariery.
Ta na dobre wystartowała, gdy w 1933 roku jako nikomu nieznany amator, zajął drugie miejsce w biegu organizowanym przez „Kuriera Poznańskiego”. Wyprzedził tam czołówkę polskich zawodowców, do których grona wkrótce miał dołączyć.
W latach 1935-1939 10-krotnie zdobywał tytuły mistrza Polski na 5000 i 10000 m oraz w biegach przełajowych, stając się największym rywalem legendarnego Janusza Kusocińskiego. Jak to w sporcie bywa – pech jednego jest szczęściem drugiego – niedyspozycja legendarnego mistrza olimpijskiego z Los Angeles sprawiła, że Józef Noji pojechał w 1936 r. na swoje, jak się miało okazać, jedyne igrzyska.
Ze startem w Berlinie wiązał duże nadzieje, zawiódł jednak w swojej koronnej konkurencji, zajmując dopiero 14. miejsce w biegu na 10 km. Blisko podium znalazł się na dystansie o połowę krótszym, który ukończył na 5. pozycji.
Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej pracował jako motorniczy tramwajów w Warszawie. Do tego zajęcia powrócił także po kampanii obronnej 1939 r. Odmianę losu proponował mu niemiecki okupant, dwukrotnie podsuwając do podpisania volkslistę. Noji dwa razy odmówił.
Zaangażował się za to w działalność konspiracyjną. Wstąpił do ZWZ, ale w 1940 r. został aresztowany przez gestapo. Po prawie roku na warszawskim Pawiaku wywieziono go transportem do Auschwitz.
W obozie złapano go na próbie przemycenia nielegalnego grypsu. Dzień później, 15 lutego 1943 r., Józef Noji został zamordowany strzałem w tył głowy. Podzielił tym samym los swojego wielkiego rywala, Janusza Kusocińskiego, zastrzelonego przez Niemców w Palmirach.
Pośmiertnie otrzymał Krzyż Walecznych, a w listopadzie 1944 r. Prezydent RP na uchodźstwie, Władysław Raczkiewicz, odznaczył go Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami.
Źródło: Instytut Pamięci Narodowej

