Od wczoraj w Warszawie obchodzono 77. rocznicę tragicznej Rzezi Woli. Na znak pamięci wszystkie niemieckie placówki dyplomatyczne w Polsce opuściły flagi do połowy masztu. Hołd pomordowanym Polakom złożył pod pomnikiem ofiar na warszawskiej Woli ambasador Niemiec w Polsce – Arndt Freytag von Loringhoven.
Na swoim Twitterze napisał: „Dziś upamiętniamy Ofiary zamordowane 77 lat temu przez Niemców na Woli. Pamięć o tym straszliwym okrucieństwie, największej masowej egzekucji ludności cywilnej podczas II WŚ, powinna być dla nas przestrogą. W głębokim smutku, ze wstydem i z pokorą chylę czoła przed Ofiarami”.
Dziś upamiętniamy Ofiary zamordowane 77 lat temu przez Niemców na Woli. Pamięć o tym straszliwym okrucieństwie, największej masowej egzekucji ludności cywilnej podczas II WŚ, powinna być dla nas przestrogą. W głębokim smutku, ze wstydem i z pokorą chylę czoła przed Ofiarami.#Wola pic.twitter.com/SR0c6sQufb
— Viktor Elbling (@Amb_Niemiec) August 5, 2021
“Rzeź na warszawskiej Woli z pierwszych dni powstania była największym jednorazowym mordem na Polakach w czasie wojny. Nigdy nie została rozliczona i ukarana. W Europie hekatombę Woli przewyższa tylko Holokaust i masakra Polaków na Wołyniu. Według różnych szacunków na małym obszarze jednej tylko dzielnicy w ciągu zaledwie kilku dni zostało zamordowanych od 30 do 60 tysięcy całkowicie bezbronnych ludzi”– powiedział w rozmowie z portalem British Poles historyk Piotr Gursztyn, autor książki “Rzeź Woli. Zbrodnia nierozliczona”.

Eksterminacja mieszkańców Woli trwała od tzw. czarnej soboty 5 sierpnia do 7 sierpnia 1944 roku. Niemcy zabijali bez względu na wiek i płeć. Nie brali nikogo do niewoli. Mordowali małe dzieci i ciężarne kobiety. Wiele osób palili żywcem. Nie oszczędzali kościołów, szpitali czy sierocińców. Rannych dobijali strzałami w głowę. Ciała ofiar były palone. 12 ton ludzkiego popiołu zebrano na Woli po opuszczeniu Warszawy przez niemieckich ludobójców.

Odpowiedzialny za rzeź Heinz Reinefarth był po wojnie szanowanym burmistrzem kurortu Westerland i posłem do landstagu.
Piotr Gursztyn powiedział portalowi British Poles, że ta przerażająca zbrodnia nigdy nie została rozliczona w sensie prawnym. “Historia jest źródłem naszej tożsamości i dlatego tę zbrodnię powinniśmy przynajmniej upamiętniać, mówić o niej, godnie oznaczać miejsca, gdzie się wydarzyła. To nasz moralny obowiązek. Ważne są też gesty polityczne. Przykre jest, że nikt z władz niemieckich nigdy nie oddał hołdu pomordowanym pod warszawskim Pomnikiem Ofiar Rzezi Woli. Były wizyty na szczeblu samorządowym – 2 razy złożył wieniec burmistrz Westerland i raz ambasador. Nigdy nie pojawił się tam niemiecki kanclerz, ani minister spraw zagranicznych” – podkreśla Gursztyn z żalem.
Maria Byczynski
Zdjęcia: Caroline Byczynski, British Poles