Apel polskiej pielęgniarki z NHS: Nie bójcie się pracowników służb medycznych!

Do moich przyjaciół, znajomych:
Nie bójcie się pracowników służb medycznych!

To są osoby które wiedzą co robić i jak się zachować, pracujemy na linii pierwszego frontu – ja na Intensywnej Terapii.
Dla własnego bezpieczeństwa i zdrowia stosuję wszelkie środki i sposoby, żeby być zdrową – jak mnie koleżanki kiedyś uczyły „zadbaj o swoje bezpieczeństwo, a inni przy tobie będą bezpieczni” – no coś w tym jest.

Rozumiem obawy osób niezwiązanych ze środowiskiem medycznym, nie musicie wiedzieć i obyście długo długo nie wiedzieli jak wygląda szpital od środka, ale pomyślcie – czy wirus Covid-19 to pierwszy wirus, z którym w szpitalu mają do czynienia? Nie. Żyję? Żyję.

Czytam, słyszę przypadki, że nie chcą wpuścić do autobusu, że nie chcą obsłużyć w sklepie, że nie chcą przyjąć dziecka do przedszkola bo rodzice medycy – kochani, nie tędy droga.

W szpitalu używa się środków myjąco-dezynfekcyjnych do higieny czy sprzątania, sprząta się je przynajmniej 4 razy na dobę – kto sprząta i dezynfekuje wszystko wokół siebie 4 razy na dobę? Czy sklep, czy mieszkanie, czy biuro?

Wchodząc do szpitala od razu zmieniamy swoje ubranie, wkładamy „mundurek”, który potem się ściąga i ubiera prywatne rzeczy.
Wyobraźcie sobie że też się myjemy więc nie nazwałabym nas siedliskiem wirusa.

Jeśli lekarz czy pielęgniarka nie będzie miał gdzie zostawić dziecka, wróci z nim do domu, nie pójdzie do pracy, kto zajmie się chorymi?

W sklepie medycy nie są jedynymi klientami, skąd wiadomo kto i co przyniesie, a Pani/Pan obsługujący niech stanie za kasą, można trzymać dystans i będzie dobrze.

Ja jeszcze na początku tego wariactwa poszłam na zakupy do Tesco, utknęłam na godzinę w kolejce, w połowie sklepu, w tłumie ludzi, bo był szał zakupów, nie wiadomo kto wirus, kto gruźlik wszyscy oddychają, zaczęły mi się mnożyć te wszystkie latające w powietrzu mikroorganizmy – wtedy się bałam, wtedy liczyłam, kiedy minie dwa tygodnie od naszych cudownych zakupów.

Poszłam do pracy, wiedziałam jaki pacjent z czym leży, wiedziałam jak się zabiezpieczyć i żyję.

Mój mężczyzna nie kazał mi się wyprowadzić, a takie wyjście rozważałam – „Kocham Cię mój mężczyzno, wiem że jesteś w grupie wysokiego ryzyka, a mimo wszystko mnie wspierasz, jesteś obok, a ja będę obok dla Ciebie

Na koniec życzę wszystkim dużo zdrowia.

Nie bójcie się „medyków”, zapytajcie ich jak możecie się chronić, oni to wiedzą najlepiej, zmierzają się z tym codziennie.

Autor: Anna Betleja

Autorka jest pielęgniarką z ponad 20-letnim stażem. W Wielkiej Brytanii mieszka od 11 lat. Pracuje w Royal London Hospital na oddziale intensywnej terapii.

Zdjęcie: Pixabay

Zobacz również

Verified by MonsterInsights