Podczas wojen Napoleona na Półwyspie Iberyjskim, jedna z najbardziej zaciekłych i krwawych bitew miała miejsce na plaży położonej u podnóża obronnej fortecy w Fuengirola. W tej krótkiej relacji opowiem niezwykłą historię tej bitwy rozegranej 211 lat temu, bitwy która odbyła się w uroczym i zacisznym nadmorskim zakątku odwiedzanym dziś głównie przez turystów korzystających z pięknej pogody i wypoczynku przy grillu i piwie.
Na początku XIX wieku, wojska napoleońskie dotarły do Półwyspu Iberyjskiego. Powodem konfliktu było trójprzymierze Portugalii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii przeciwko Francji. Napoleon zaatakował najpierw Portugalię, a następnie Hiszpanię rozpoczynając wyczerpująca i skomplikowaną wojnę trwającą siedem lat i zakończoną dopiero w 1814 roku. Była to wojna pełna bitew i nieustannych potyczek z udziałem Portugalii, Hiszpanii, jak też Wielkiej Brytanii.
Jesienią 1810 roku, Generał dywizji Gibraltaru, Lord Blayney postanowił zaatakować kontrolowaną przez Francuzów miejscowość Malaga. Do osiągnięcia swego strategicznego celu uznał zdobycie zamku w Fuengirola za konieczność. Spodziewał się, że szybka wyprawa morzem wzdłuż wybrzeża Andaluzji do słabo bronionej twierdzy zaowocuje łatwym i szybkim zwycięstwem. Jakże bardzo się mylił. Nie wiedział bowiem, że w twierdzy stacjonował niewielki garnizon 100 zahartowanych w bojach polskich żołnierzy z 4 pułku piechoty, których francuskie dowództwo wysłało tam dla odpoczynku i powrotu do zdrowia.
Przybywając na miejsce 14 października 1810 r około godziny drugiej po południu, Lord Blayney miał niewątpliwą przewagę – jego armia liczyła około 1800 najemnych żołnierzy. Pewny swego Blayney z miejsca zażądał, aby Polacy poddali zamek. Na takie ultimatum, dowódca żołnierzy, kapitan Franciszek Młokosiewicz odpowiedział prosto z mostu – ‘no cóż, jeśli chcesz – przyjdź i weź go!’. W odpowiedzi Blayney ostentacyjnie podszedł do bram zamku wymachując szabla i zaznaczając w ten kpiący sposób ostateczne zarekwirowanie twierdzy.

Ku wielkiemu zaskoczeniu brytyjskiego dowódcy, załoga twierdzy otworzyła zaciekły ogień skierowany na przeważające siły przeciwnika. Polacy zdołali zatopić brytyjska kanonierkę zabijając wielu żołnierzy. Brytyjczycy bez wahania przypuścili szybki kontratak, po czym taktycznie wycofali się tylko po to, aby powrócić na plażę pod osłoną nocy holując wielkie działo armatnie wraz z zapasem prochu i amunicji. Szykowali się w ten sposób do ataku na twierdzę, zaplanowanego na następny dzień.
Lord Blayney był tak pewny siebie, ze popełnił fatalny błąd zostawiajac niestrzeżone i nieosłonięte działo na plaży u podnóża zamku. Podczas księżycowej nocy, armata stała się dobrze widoczne dla stacjonujących na zamku Polaków, którzy oczywiście nie przepuścili nadarzającej się okazji. Przedostali się szybko na plażę przeskakując wprost przez mury twierdzy, dotarli do działa i wycelowali armatę na statki brytyjskie ostrzeliwując je ich własnymi pociskami. Rozwścieczeni Brytyjczycy natychmiast skontrowali atak. Zuchwali Polacy, wycofując się zdołali jeszcze wysadzić w powietrze zapasy prochu pozostawione w pobliżu armaty. Bezpiecznie powrócili do twierdzy zatrzaskując za sobą drzwi z przysłowiowym wielkim hukiem.
W tym samym czasie, korzystając z ogromnego zamętu, 60 polskich żołnierzy z pobliskiego garnizonu w Mijas Pueblo prześlizgnęło się przez brytyjskie linie obrony i dołączyli do załogi twierdzy.
Blayney błyskawicznie przegrupował swą armię i zasilił żołnierzy pozostałymi zapasami amunicji i prochu. Z całą furią ponowił atak na zamek, wkrótce jednak został otoczony przez ponad 400 polskich żołnierzy w asyście 30 francuskich kawalerzystów. Były to posiłki wysłane przez francuską armię stacjonującą w Alhaurin El Grande.
Rozszalała się krwawa bitwa. Polsko-francuskie oddziały wraz z żołnierzami na zamku Fuengirola, choć liczebnie znacznie mniejsze, były mocno zahartowane w walce, toteż wkrótce szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na ich stronę. Siły brytyjskie były pod ciągłym obstrzalem i to jak na ironię losu – z ich własnej amunicji. Lord Blayney bronił się dzielnie, lecz wkrótce musiał się poddać i został wzięty do niewoli.

Zwycięzcy odebrali mu jego słynną szablę, która wkrótce potem została wysłana do muzeum w Krakowie. Do dziś można ją oglądać jako dowód mało znanej, choć jednej z gorszych porażek sił brytyjskich podczas wojen na Półwyspie Iberyjskim, a także jako dowód walecznego zwycięstwa Polaków w bitwie o zamek w Fuengirola rozegranej ponad dwieście lat temu, 15 października 1810 roku.
Autor: Pete Woodall, The Euro Weekly News – Costa del Sol Edition
Tlumaczenie: Jolanta Pitera
Zdjęcie: Bitwa pod Fuengirolą J. Suchodolski (Muzeum Wojska Polskiego, Warszawa)