Portal British Poles postanowił zapytać eksperta branży wydobywczej o ocenę skali odkrycia złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, ogłoszonego przez kanadyjską spółkę Central European Petroleum (CEP). Wojciech Labuda, Dyrektor ds. regulacji w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), odpowiada na nasze pytania podzielając entuzjazm optymistów, przypomina jednak o konieczności przeprowadzenia kluczowych inwestycji infrastrukturalnych oraz proporcji odkrytych złóż względem krajowego zapotrzebowania na węglowodory.
Tomasz Modrzejewski, British Poles: Panie Dyrektorze, przede wszystkim chciałem zapytać jak ocenia Pan skalę odkrycia i potencjał płynący z wydobycia nowych złóż gazu ziemnego i ropy naftowej niedaleko Świnoujścia?
Wojciech Labuda, Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego: Myślę, że należy cieszyć się z każdego odkrycia złóż węglowodorów w Polsce ze względu na to, że jesteśmy przede wszystkim ich importerem. Krajowe wydobycie to jedynie niecałe 2-3% zapotrzebowania na ropę w naszym kraju, jeśli chodzi o gaz ziemny to jest to odpowiednio 20-25%. Należy cieszyć się ze zmniejszania zależności od importu, który stanowi także dodatkowy koszt – eksploatacja własnych złóż jest zawsze nieco tańsza. Przekłada się to także na bezpieczeństwo energetyczne i paliwowe państwa. Eksploatacja złóż krajowych eliminuje także potencjalne niebezpieczeństwa dla łańcuchów dostaw. Skala jest więc bardzo zadowalająca i pokazuje, że krajowe zasoby geologiczne wciąż mają nieodkryty potencjał. To jedno odkrycie nie zmieni jednak w znaczący sposób sytuacji Polski pod względem zaopatrzenia w węglowodory.
TM: Jak przedstawione przez spółkę CEP prognozy przełożą się na potencjalne wydobycie złóż?
WL: Jeśli porównamy to, co CEP ogłosiła we wstępnych wynikach, czyli złoże bogate w 22 miliony ton ropy i 5 miliardów sześciennych gazu – z krajowym zapotrzebowaniem na węglowodory, należy ostudzić emocje. Po pierwsze mówimy o zasobach wydobywalnych. O rzeczywistej wielkości zasobów, możliwych do wydobycia pod kątem technicznym i ekonomicznym, powie nam dopiero kategoria zasobów przemysłowych. Liczby te będą zatem podlegały dalszej weryfikacji. Oceniając potencjał ogłoszonego odkrycia, trzeba wiedzieć, że dzisiejsze krajowe wydobycie ropy naftowej to ok. 1 milion ton, co stanowi niecałe 2% popytu, który wynosi ok. 27 milionów ton rocznie. Mówimy tutaj o odkryciu złóż o potencjale 22 milionów ton w złożach, co oznacza zatem mniej niż roczne zapotrzebowanie. Wydobycie ze złoża, może, rzecz jasna, pozwolić na podwojenie lub potrojenie krajowego wydobycie ropy naftowej, nadal jest to jednak znikoma część krajowego zapotrzebowania na ten surowiec.
TM :Czy proporcje wyglądają inaczej w wypadku wydobycia gazu ziemnego?
WL: Jeśli chodzi o odkryty gaz ziemny, czyli złoża zawierające ok. 5 miliardów metrów sześciennych paliwa – dla zobrazowania należy podać, że rocznie Polska zużywa 17 miliardów metrów sześciennych gazu, a krajowe wydobycie wynosi ok. 4 miliardów metrów sześciennych. A więc 5 miliardów, nawet wydobytych w całości, jest mniej więcej odpowiednikiem naszego rocznego, krajowego wydobycia. Zatem to jedno odkrycie nie zmienia ogólnej sytuacji Polski w zakresie zapotrzebowania na gaz, niemniej na pewno przyczyni się do utrzymania obecnego potencjału. Warto też wspomnieć, że gaz ziemny to paliwo przejściowe w procesie transformacji energetycznej, związane ze znacznie niższą emisją CO2 niż węgiel. Wykorzystanie tego paliwa, tym bardziej z krajowych złóż, to zatem inwestycja w bardziej ekologiczną gospodarkę.
TM: Czy w bilansie ekonomicznym Polska zyska na eksploatacji tych złóż?
WL: Trzeba pamiętać, że omawiany projekt jest na etapie rozpoznania złoża, wykonano na razie jeden otwór wiertniczy, jest to zatem faza wstępna. W komentarzach, które czytamy w mediach spółka informuje, że jest na etapie poszukiwań partnerów do przyszłego wydobycia, a więc procesu, który związany jest z dużymi wyzwaniami technologicznymi. Podstawą będzie konieczność stworzenia infrastruktury dla wydobycia zarówno ropy, jak i gazu ziemnego. Jeśli chodzi o ropę jest to dużo łatwiejsze, proces ten można prowadzić z wykorzystaniem tankowców np. dostarczając ropę do Portu w Gdańsku i tam ją przerabiając. Jeśli chodzi o gaz ziemny potrzebna będzie budowa odpowiedniego gazociągu. Dzięki temu, że akurat nieopodal odkrytych złóż wybudowano terminal LNG w Świnoujściu oraz gazociąg Baltic Pipe, będzie to dużo łatwiejsze, nadal jednak trzeba pamiętać, że będą to inwestycje sumarycznie pochłaniające miliardy złotych.
Z punktu widzenia ekonomicznego jest to potencjalnie opłacalna i zyskowna inwestycja nie tylko dla podmiotu, który podejmie się wydobycia, lecz także dla państwa i samorządów, które skorzystają z tych zysków w postaci opłat związanych z wydobyciem.
TM: Czy dzisiaj możemy stwierdzić czy krajowe firmy zajmujące się dystrybucją i wydobyciem węglowodorów skorzystają z odkrytych złóż?
WL: Trudno zgadywać kto będzie takim partnerem spółki CEP, pamiętać jednak należy, że Polska jest krajem w którym w XIX w. zaczęła się historia przemysłu naftowego i od tego czasu nieprzerwanie rodzime złoża są eksploatowane. A zatem krajowe podmioty mają odpowiednie zasoby i doświadczenie aby stać się partnerem projektu. To jednak kwestia przyszłości i decyzji poszczególnych spółek.
TM: Dziękuję za wywiad.
Tomasz Modrzejewski