Ferdynand Ossendowski – polski Indiana Jones czy zagorzały antykomunista?

Ferdynand Antoni Ossendowski to jedna z najbardziej tajemniczych postaci polskiej literatury i temat wielu fascynujących legend. Kiedy Armia Czerwona wkroczyła do Warszawy 17 stycznia 1945 r., tego samego dnia funkcjonariusze NKWD przybyli do Żółwina, aby wytropić Ossendowskiego. Nie wierząc, że zmarł zaledwie kilka dni wcześniej, wykopali jego ciało i zmusili dentystę do zidentyfikowania go poprzez uzębienie. Jego książki rozchodziły się w milionowych nakładach na całym świecie. W czasach PRL skazany został na zapomnienie.

Urodził się w Lucynie w Inflantach Polskich w 1876 roku, w szlacheckiej rodzinie. W Kamieńcu Podolskim, dokąd rodzina się przeniosła, zaczął chodzić do rosyjskiego gimnazjum. W Petersburgu studiował nauki przyrodnicze. Stamtąd ruszał na wyprawy naukowe – na Kaukaz, nad Dniestr, jezioro Bajkał, dotarł też do Chin, na Sumatrę i do Japonii.

Później zaczyna się jego niezwykły i tajemniczy życiorys, który znajdzie tak pasjonujące odbicie w twórczości – wojna rosyjsko-japońska, wyrok śmierci, przed którym uciekł, Mandżuria, więzienie.

Gdy wybuchła rewolucja rosyjska, Ossendowski bez wahania opowiedział się po stronie caratu. Poszukiwany przez bolszewicką policję polityczną, uciekł na wschód, gdzie poruszał się z łatwością dzięki znajomości krajów Azji Środkowej i świetnej znajomości języków regionu. W Mongolii, którą na krótko wyzwolił z rąk bolszewików, był uważany za bohatera. Niektórzy czcili go jak boga, wierząc, że jest spełnieniem przepowiedni, że dowódca z północy przyjdzie jako reinkarnacja Czyngis-chana. Inni wierzyli, że był diabłem. Plotki głoszą, że Ossendowski trafił w Mongolii na skarb o wartości 2 miliardów dolarów zaginiony z carskiego skarbu. Podobno podróżnik był ostatnią osobą, która znała lokalizację skarbu. Pojawiły się spekulacje, że w angielskim ogrodzie jego podwarszawskiego pałacu w Żółwinie może znajdować się zakopany skarb o wartości i przepychu dorównującym poszukiwanym łupom Niemców z czasów II wojny światowej. Skarb do dzisiaj nie został odnaleziony.

Na przełomie lat 1920/21 ukazała się w Nowym Jorku, później w Londynie i Warszawie, książka „Zwierzęta, ludzie, bogowie”, która przyniosła mu światową sławę, a opisywała ucieczkę z rewolucyjnej Rosji. Doczekała się dziewiętnastu tłumaczeń.

Ossendowski do Polski wrócił w 1922 roku. Poświęcił się głównie pisaniu. Wydał 77 książek, przetłumaczonych na 20 języków. Porównywano go z Kiplingiem, Londonem i Mayem. Nazywany był polskim Lawrencem z Arabii. Łączny nakład jego książek sięgnął 80 milionów.

Jego antykomunizm widoczny był w wielu książkach, ze słynnym „Leninem” na czele, w której uderzył w mit wodza rewolucji. Opisał w książce, że Lenin był agentem niemieckiego wywiadu, a bolszewicy byli finansowani z niemieckich pieniędzy.

Po wojnie nowe, komunistyczne, sowieckie władze Polski wydały zakaz publikacji wszystkich książek Ossendowskiego. Wiele jego książek zostało skonfiskowanych z bibliotek i spalonych.

Jego książki wróciły na półki dopiero po upadku komunizmu w 1989 roku, a wielki pisarz powoli zaczął odzyskiwać czytelników. Jego życie było tak barwne, pełne tajemniczych wydarzeń, że na pewno kwalifikuje się na znakomity scenariusz filmowy.

 

Opracowała Daria Więcek na podstawie publikacji IPN.

Zdjęcie: domena publiczna

 

Zobacz również

Verified by MonsterInsights