Jak Polonia powinna uczyć się od braci Węgrów

Waldemar Biniecki, dziennikarz i bloger zamieszkały w USA, udziela porad politykom znad Wisły i Polonii, w oparciu o działania społeczności węgierskiej. Dlaczego Węgrzy potrafią skutecznie walczyć o dobre imię swojego państwa na świecie, a Polacy ze swoimi PR-owymi działaniami są daleko w tyle?

W grudniu spotykałem się dużo z Polakami i z Amerykanami polskiego pochodzenia w moim Milwaukee, gdzie co dziewiąta osoba ma polskie pochodzenie. Zwłaszcza młodsze pokolenie jest żywo zainteresowane tym wszystkim, co się dzieje w Polsce. Szczególnie Ci, którzy niedawno wrócili z podróży do Polski. Wszyscy są zachwyceni zmianami w Polsce i rozmawiają często z ich amerykańskimi kolegami, snując plany kolejnych podróży. Starsza generacja z kolei jest mocno zatroskana falą zniesławiania Polski przez prasę międzynarodową. Pytają wprost: Kiedy polski rząd podejmie konkretne działania w celu naprawy tego stanu rzeczy? Słyszę często komentarze mówiące, że gdyby żył Prezes Moskal, nigdy by nie pozwolił na taki stan rzeczy.

Nie ma ścieżki komunikacyjnej między starą Polonią a Polską. TVP ze względów licencyjnych od dawna jest zablokowane w USA. Od 1989 ciągle nie ma jasnego przekazu w języku angielskim do milionów odbiorców w Stanach Zjednoczonych. Praktycznie nie ma żadnego medium, które byłoby adresowane do Amerykanów polskiego pochodzenia. Niepokojącym, ale logicznym zjawiskiem jest więc czerpanie wiedzy o Polsce z mediów amerykańskich, co – jak wiemy – nie zawsze jest obiektywne.

W 2013 roku Prezydent Węgier Wiktor Orbán powołał w USA The Hungary Initiatives Foundation, przeznaczając jako kapitał założycielski 10 milionów euro. Celem tej fundacji jest pobudzanie aktywności węgierskiej wspólnoty w USA, a tak naprawdę budowanie węgierskiego lobby w Stanach Zjednoczonych. Fundacja co roku przyznaje liczne granty na odbudowę i promowanie spraw węgierskich w USA. W zarządzie fundacji zasiadają znani politycy amerykańscy zarówno z lewa, jak i z prawa amerykańskiej sceny politycznej. Fundacja posiada licznych stypendystów, którzy przyjeżdżają na staże do waszyngtońskich think tanków, Departamentu Stanu i Obrony.

W ten sposób Węgrzy szkolą swoje elity w stolicy światowej polityki. Tworzą w ten sposób swoistą trampolinę dla swoich przyszłych elit politycznych.

Wspomniałem tutaj o grantach i transparentnym dysponowaniu finansami. Otóż, aby nie tworzyć niejasnych sytuacji dla podmiotów działających na terenie Stanów Zjednoczonych, fundacja działa w ramach prawa amerykańskiego, co stanowi bardzo ważną kwestię po aferze fundacji Clintonów, gdzie amerykański fiskus podnosi każdorazowo czerwoną flagę na jakikolwiek transfer pieniędzy zza granicy, czego politycy w Warszawie wyraźnie nie rozumieją, a wnioski o granty nadal składa się w Warszawie, co z definicji stwarza problemy polonijnym podmiotom w USA.

W Waszyngtonie podobno istnieje filia Warsaw Institute. Wysłałem tam kilka e-maili, ale nigdy nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Właśnie w Milwaukee powstaje poważny projekt medialny ukierunkowany do starej, angielskojęzycznej Polonii, która chciałaby współpracować z Polską, wysyłać swoje dzieci na wakacje i co najważniejsze – robić biznes w kraju nad Wisłą, a może nawet wspierać taką polską fundację na wzór węgierski.

Może w tym nowym rozdaniu warto wrócić do pomysłu budowy propolskiego lobby w Stanach Zjednoczonych?

Autor: Waldemar Biniecki, USA. Opinie wyrażone w tym artykule są prywatnymi opiniami autora i niekoniecznie przedstawiają poglądy Portalu British Poles.

Zdjęcie: Pixabay

Tekst pochodzi z najnowszego Tygodnika Solidarność