Nasz wywiad: Czy Polacy uratują Polski Ośrodek w Wolverhampton?

23 września, 2021

Polski Klub w Wolverhampton służy polskiej społeczności od ponad 50 lat. Jeszcze niedawno Klubowi groziła sprzedaż i pozbycie się polskiego charakteru. Jakie będą jego dalsze losy?

Portalowi British Poles udało się dotrzeć do Pana Marka Kozioła z Wolverhampton, który opowiedział nam o niespodziewanej sytuacji, która postawiła istnienie ośrodka pod znakiem zapytania.

British Poles: Panie Marku, jaka jest Pana rola i udział w Polskim Ośrodku w Wolverhampton?

Marek Kozioł: Ja byłem jednym z tych Polaków, którzy byli urodzeni już w Anglii. Byłem obecny przy otwarciu tego ośrodka, co miało miejsce 50 lat temu, gdy byłem jeszcze bardzo młody. Dla moich rodziców jednak to miejsce było ogromnie ważne. Dla mojego ojca i wielu innych Polaków z tamtego pokolenia Generał Anders to był ‘drugi ojciec’, a to właśnie Gen. Anders był największym zwolennikiem podtrzymywania polskości i polskich szkół w Anglii, był on nawet Przewodniczącym Rady Polskiej Macierzy Szkolnej w Londynie. Gen. Anders na 2 tygodnie przed swoją śmiercią napisał: „Na długie tysiąclecia Polski Chrześcijańskiej budujemy trwały pomnik – polskość w sercach i umysłach naszej młodzieży”. Pokolenie moich rodziców traktowało Gen. Andersa jak ‘drugiego ojca’, więc dla mnie i innych dzieci z tamtego pokolenia słowa Gen. Andersa są rozkazem, dlatego ten Polski Ośrodek w Wolverhampton jest dla nas tak niezmiernie ważny. Ja całe życie traktowałem ten ośrodek jak drugi dom. W tym roku jest jego 50-lecie i zaplanowaliśmy z tej okazji ogromny festiwal, na który mieli przyjechać Polacy z całego świata, którzy wyprowadzili się już z Wolverhampton, jednak niestety na ten moment tego planu się jeszcze nie udało zrealizować.

British Poles: Proszę opowiedzieć o aktualnej sytuacji Polskiego Ośrodka w Wolverhampton i komplikacjach z ostatnich tygodni.

Marek Kozioł: Sytuacja ta rozpoczęła się od pandemii, ponieważ przez ostatnie 2 lata nasz ośrodek był zamknięty ze względu na restrykcje spowodowane wirusem Covid-19. Dużo mniej osób mogło przychodzić na Msze Święte, a przez pewien czas w ogóle nikt nie mógł. Jest to tylko jeden z wielu powodów, dla których księdzu (zarządzającemu ośrodkiem) zaczęło być ciężko to wszystko ciągnąć finansowo. Warto dodać, że nasz ośrodek jest naprawdę duży, mamy tam polski kościół, polską szkołę dla dzieci, kuchnię polską w niedziele, koło pań, i różne inne takie inicjatywy. Dopiero około marca 2021 wszystko powoli zaczęło się otwierać i działać na nowo, jednak nie było to łatwe, bo potrzeba dużo czasu, aby wpaść z powrotem w stary rytm organizacyjny. Pod koniec jednej z Mszy Świętych w maju ksiądz powiedział z ambony, że nasz ośrodek jest aktualnie reklamowany w ramach konkursu. Konkurs miał polegać na znalezieniu osoby lub grupy osób, która byłaby w stanie poprowadzić dalsze życie naszego ośrodka i sfinansować jego czynsz. W zasadach tego konkursu ujęte było, że ten ośrodek ma spełniać funkcje edukacyjne, usługowe, biurowe, gastronomiczne, szkoleniowe i religijne. Do konkursu podobno zgłosiło się kilku kandydatów, z czego my byliśmy zadowoleni, ponieważ po ogłoszeniu zwycięzcy mieliśmy w planach spotkać się z nim i przedyskutować z nim nasze plany obchodów 50-lecia ośrodka oraz potencjalnych renowacji. W sierpniu 2021 odbywał się pogrzeb mojej cioci, w naszym kościele była Msza, natomiast w ośrodku – stypa. Podczas stypy dowiedzieliśmy się od pań pracujących tam, że jest to prawdopodobnie ostatni taki ‘event’ w tym ośrodku, ponieważ Polak, który wygrał konkurs, przejmuje ośrodek i zamieni go na zupełnie inny użytek niezwiązany z polskością i 50-letnią tradycją ośrodka. Byliśmy wszyscy w ciężkim szoku.

British Poles: Jaka była Państwa reakcja na tę wiadomość i jakie działania zostały podjęte od tamtej pory?

Marek Kozioł: Zorganizowaliśmy przede wszystkim dużo rozmów i spotkań z bardzo wieloma osobami zaangażowanymi w tę sprawę. 3 tygodnie temu odbyliśmy poważną rozmowę z księdzem naszego ośrodka i powiedzieliśmy, że to miejsce ma swoją historię i kulturę oraz wciąż cieszy się dużą popularnością wśród Polaków. Ksiądz wyjaśnił nam, że w tamtym momencie kontrakty z Polską Misją Katolicką były już zbyt bliskie podpisania oraz rozmowy ze zwycięzcą konkursu były już zbyt zaawansowane, aby cokolwiek można było jeszcze zmienić. My jednak nie mieliśmy możliwości podjąć jakichkolwiek działań wcześniej, ponieważ nic nie wiedzieliśmy o rozstrzygnięciu konkursu. Powiedzieliśmy więc księdzu, że jeżeli my jako najbardziej aktywni działacze tego ośrodka, których rodzice go założyli, musimy wejść w ten konkurs aby mieć jakiekolwiek prawo do działania, to możemy się zapisać jako kandydaci i zebrać pieniądze jako początkowy wkład finansowy. Jeżeli musimy to zrobić, aby móc korzystać z tego ośrodka tak jak do tej pory, zrobimy to. Ksiądz powiedział, że pomyśli o tym i przedyskutuje to z Polską Misją Katolicką. Parę dni później dostaliśmy telefon z zapytaniem o spotkanie. Stawiliśmy się na to spotkanie, a ksiądz powiedział nam, że niestety ten zwycięzca konkursu ma tutaj pierwszeństwo i jest już za późno, abyśmy mogli wprowadzić jakieś zmiany. Dlatego promowaliśmy petycję (link: https://www.change.org/p/polska-misja-katolicka-w-londynie-polish-catholic-mission-in-london-ratujmy-polski-osrodek-w-wolverhampton-save-polish-community-centre-in-wolverhampton) oraz odbyliśmy wiele spotkań z prawnikami z ‘council’ (‘rada miejska’). Okazało się, że istnieją przepisy mówiące o tym, że nie wolno takiego kulturalnego ośrodka, który od wielu lat służy społeczeństwu, po prostu zmienić na coś całkiem innego. Wszyscy pracownicy ‘council’, z którymi rozmawialiśmy, powiedzieli, że są zupełnie po naszej stronie i są w stanie napisać oficjalne listy, aby powstrzymać działania zwycięzcy tego konkursu i uratować nasz ośrodek.

British Poles: Jaki jest aktualny stan tej sprawy?

Marek Kozioł: Tutaj właśnie wiadomość z ostatniej chwili. W ostatnią niedzielę (19.09.2021) otrzymałem telefon, że ten biznesman, który wygrał konkurs, zdecydował się z niego wycofać. Nie znamy dokładnego powodu, ale domyślamy się, że ma to związek z naszą petycją i działaniami ‘council’. Niemniej jednak, konkurs został właśnie otwarty na nowo i my, Polacy będący członkami tego ośrodka od lat, możemy startować jako kandydaci. Dlatego aktualnie organizujemy się całą grupą, aby wejść w ten konkurs i wyjaśnić nasze cele, takie jak odnowienie ośrodka oraz jak najszybsze otwarcie naszej polskiej szkoły. Wiemy, że wiąże się z tym dużo pracy i jest na nas ogromna odpowiedzialność, ale wiemy też, że nie ma jeszcze żadnej gwarancji, że to my wygramy ten konkurs.

British Poles: Czy wie Pan, kiedy nastąpi rozstrzygnięcie konkursu?

Marek Kozioł: Prawdopodobnie w najbliższy czwartek (23.09.2021) będziemy mieli spotkanie z księdzem, aby dowiedzieć się, jakie dokładnie są wymagania i kryteria konkursu oraz jakie konkretnie są oczekiwania wobec nas. Dopiero po tym spotkaniu ruszymy z całym procesem. W międzyczasie może zgłoszą się też inne osoby chcące wziąć udział w konkursie, na co my nie mamy wpływu, jednak mamy nadzieję, że wyjdziemy z tego na silnej pozycji. Dokładnej daty wyniku konkursu jeszcze nie znamy.

British Poles: Jakie są Państwa największe cele poza kwestiami technicznymi, jak odnowienie ośrodka?

Marek Kozioł: Chcemy, aby ludzie wiedzieli, że nie mamy zamiaru zrobić interesu na tym ośrodku, lecz pragniemy, aby ośrodek dalej żył i aby kontynuowała się w nim nasza polska historia. Chcemy, aby ten ośrodek działał tak, jak wtedy gdy my jeszcze byliśmy małymi dziećmi. Chcemy też, aby dzieci Polaków, którzy dopiero teraz przyjechali do Anglii, miały te same możliwości do rozwijania swojej polskości, co my mieliśmy w ich wieku. To jest nasza absolutnie bezinteresowna inicjatywa, w którą wkładamy swoje własne pieniądze po to, aby ten ośrodek istniał następne 50 lat. Jest to dla nas ogromne ryzyko, ale jesteśmy na to gotowi. Nasi rodzice oddali ten ośrodek nam, a my chcemy móc go przekazać następnemu pokoleniu.

British Poles: Dla podsumowania, co może zrobić społeczeństwo polskie w całym UK, aby wesprzeć ośrodek w Wolverhampton w tej aktualnej sytuacji, poza oczywiście przekazaniem dotacji finansowych?

Marek Kozioł: Polacy mogą po prostu ze sobą rozmawiać i wychodzić z inicjatywami. Taki ośrodek, jaki my tworzymy tutaj w Wolverhampton, można zrobić w każdym miejscu w całym kraju. Istnieje więcej takich polskich ośrodków w Anglii, które potrzebują pomocy i wsparcia. Polacy powinni myśleć, co mogą zrobić w swoich lokalnych społecznościach, być może nawet patrząc na nas i wzorując się na nas. Jeżeli nie będziemy korzystać z polskich ośrodków i dbać o ich rozwój, to one zostaną zamknięte lub nawet sprzedane, a to dla Polaków w UK byłaby ogromna strata. Zachęcamy też do podpisywania naszej petycji i kontaktowania się z nami.

British Poles: Dziękuję Panu serdecznie za rozmowę.

Rozmawiała: Wiktoria Lewandowska

Zdjęcia: Facebook Polish Club Wolverhampton oraz Polacy w Wolverhampton

Edit 13.10.2021: W artykule naniesiono poprawkę informująca iż Pan Marek Kozioł nie jest naczelnym członkiem Polskiego Klubu, a jest członkiem oraz inne stylistyczne poprawki.

Najnowsze NAJNOWSZE


Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR:

Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR: