Nasz wywiad: Polska Drużyna Morsów z Bristolu nie boi się zimnej wody

Większość z nas uwielbia kąpiele. Myśląc o nich mamy na myśli plażę, dużo słońca i błękitną, ciepłą wodę. Jak się jednak okazuje grono osób, które widzą to nieco inaczej stale się powiększa. Ich celem są zimna woda i minusowe temperatury. Mors to ktoś kto uprawia właśnie taką odmianę wodnych kąpieli.

Zapraszamy do wywiadu z Krystianem Ziętkiem, podróżnikiem oraz założycielem klubu morsowego w Bristolu.

George Byczynski, British Poles: Skąd wzięło się tak ekstremalne hobby? Proszę przedstawić nam genezę powstania Klubu.

Krystian Ziętek: Na pomysł o zimowym pływaniu wpadłem już ponad dwa lata temu. Mam to szczęście posiadać wielu niezwykłych znajomych w Polsce, których przy okazji serdecznie pozdrawiam. To właśnie wśród nich zauważyłem, że coraz bardziej popularne staje się pływanie w zimnej wodzie. To oni byli dla mnie tym punktem zapalnym, jednak wtedy nie udało się znaleźć chętnych, którzy chcieliby zacząć taką przygodę. Samemu jakoś nie potrafiłem się przełamać. Ostatecznie ta iskra lekko przygasła ale w następnym sezonie zimowym, końcem listopada ubiegłego roku widząc film znajomego podróżnika, Adama z Krakowa, który podchodzi do wody i skacze pod lód w Szwecji coś we mnie wstąpiło. Dzięki mediom społecznościowym udało się skrzyknąć kilka całkowicie nieznanych sobie osób i zaczęliśmy. Na początku była to totalna amatorka, uczyliśmy się nawzajem, wymienialiśmy się wiadomościami wyszukanymi w internecie, a jeśli ktoś miał już jakieś wcześniejsze doświadczenie w tym temacie, nawet minimalne – był przez nas traktowany niczym uczeń ze starszej klasy – skarbnica wiedzy.

GB: Jakie się ma uczucie wchodząc do zimnej, a często nawet lodowatej wody?

KZ: To wbrew temu, co mogłoby się wydawać tym, którzy jeszcze nigdy nie zażywali zimnych kąpieli, bardzo fajne uczucie. Oczywiście ważne są tutaj dwie rzeczy: nastawienie psychiczne oraz rozgrzewka przed wejściem. Często na początku może nie tak fajne dla wszystkich, ale później to się już u każdego wyrównuje. Część osiąga ten wspaniały moment uniesienia jeszcze w wodzie a część zaraz po wyjściu. Wtedy można poczuć, że żyjemy.

GB: W Wielkiej Brytanii raczej ciężko o wielkie mrozy. Woda zresztą też rzadko zamarza. W jakich najniższych temperaturach pływałeś?

KZ: Z tego co pamiętam, to najzimniejsza woda do jakiej wchodziliśmy w naszym stałym miejscu morsowań czyli w Clevedon Marine Lake, wynosiła około 2 st. Celsjusza. Zorganizowaliśmy również wspólny, grupowy wyjazd do Durdle Door, gdzie w lutym woda również była uroczo zimna (śmiech). Wszyscy mamy ogromną nadzieję, że w tym roku w zimie będzie naprawdę zimno.

GB: Kim są osoby, z którymi morsujesz?

KZ: To najbardziej szalone i pozytywne osoby, jakie udało mi się w życiu poznać. Mimo, iż spotykamy się głównie w celu zażywania wspólnych, jakby nie było zimnych kąpieli, to zawsze bywa śmiesznie, wyjątkowo i sympatycznie. Nasze spotkania są pełne emocji i buzującej adrenaliny, zwłaszcza gdy kolejne osoby pokonują swoje granice strachu, gdy uda się nowym osobom dopłynąć na wyspę na środku jeziora, czy też ktoś odważy się wskoczyć „na suchara”. Przekrój wiekowy w naszym klubie jest ogromny. Są wśród nas dzieciaki w zasadzie kilkuletnie i są osoby powiedzmy 40+. To właśnie dla tych najmłodszych stworzyliśmy specjalną odznakę Morsika i Foczki, które otrzymują po swoim pierwszym morsowaniu. W ten sposób nagradzamy ich odwagę i stają się honorowymi członkami naszej małej społeczności. Poza nimi jest aż kilkudziesiecioosobowe grono Morsów, które spotyka się w sezonie nawet kilka razy w ciągu tygodnia. Takie osoby jak Robert, który w ciągu jednego sezonu zamorsował ponad 50 razy (!), Madzia, Wojciech, Pani Ewa, Tomasz, Anita, Adam i w zasadzie powinienem tutaj wymienić każdego z osobna, każdą z tych niemal 70 osób, które przewinęły się przez cały sezon, bo każda z nich tworzy naszą drużynę.

GB: Jak długo powinna trwać kąpiel w lodowatej wodzie?

KZ: Zasada jest prosta, kąpiemy się lub stoimy w wodzie tak długo, na jak długo pozwala nam nasz organizm. Początkujący wchodzą na chwilę, nawet kilkanaście sekund, bardziej zaawansowani na dłużej. Sztuka morsowania wywodząca się z Polski mówi również, że nie należy zamaczać głowy i rąk. Podsumuję to tak: niekoniecznie wszyscy z naszego Klubu tę tradycję kultywują, ale to już trzeba przyjechać samemu i zobaczyć jaką kulturę promują Morsy z Bristolu (śmiech). Chyba stworzyliśmy swój własny, bristolski styl. Są wśród nas osoby naprawdę szalone, prawdziwe hardcory i samo morsowanie z nimi jest warte wszystkich poświęceń. A tych w naszym pierwszym sezonie nie brakowało. Nasze stałe miejsce kąpieli znajduje się aż 25 km od miasta, więc niemal wszyscy musieliśmy tam dojeżdżać i to również w okresie, gdy przemieszczanie się pomiędzy miastami bez ważnego powodu było zakazane. Ale my mieliśmy bardzo ważny powód, więc nic nie mogło nas powstrzymać!

GB: Kilka filmików z waszych morsowań robi naprawdę wrażenie. Czy planujecie je upublicznić szerszemu gronu odbiorców?

KZ: Myślimy nad tym, aby przybrało to jakąś bardziej sensowną formę i aby za pomocą mediów społecznościowych wychodzić do coraz szerszego grona, zachęcać swoim przykładem, być tą iskrą, która ruszy tych wszystkich niezdecydowanych ze swoich stref komfortu. To naprawdę wspaniałe uczucie móc się z nich wygrzebać i zrobić coś szalonego.

W tym sezonie wystartowaliśmy z własną stroną na Facebooku, gdzie będziemy dzielić się z wami naszym obcowaniem z zimną wodą. Planujemy również ruszyć z gadżetami. Jesteśmy jedną drużyną i uważamy, że powinniśmy się jak drużyna prezentować. Myślę, że to właściwy kierunek.

GB: Jakie są wasze najbliższe plany?

KZ: Najbliższy i najbardziej istotny plan to oczywiście wystartować z sezonem morsowym. Ustaliliśmy, że fajnie będzie połączyć przyjemność z czymś wzniosłym i oficjalne rozpoczęcie sezonu zaplanowaliśmy na dzień 11 listopada 2021 roku. To data szczególna w sercu każdego Polaka, mamy wspaniałą historię, której może pozazdrościć nam wiele narodów i z której musimy być dumni. Szczególnie na emigracji jako Polacy powinniśmy trzymać się razem. Będąc w Polsce zapewne bylibyśmy na Marszu Niepodległości w Warszawie, ale jesteśmy tutaj i również chcemy ten dzień uczcić w szczególny sposób. I to właśnie w tym dniu spotykamy się wspólnie pod hasłem „Morsuj Dla Polski”. Mimo iż sama nazwa brzmi lekko humorystycznie to sens jest dużo głębszy. Większość z nas zapewne w końcu wróci do Polski, ileż można tu siedzieć? Lepiej wrócić zdrowym i silnym, a dzięki morsowaniu właśnie tacy się stajemy.

GB: Czy chciałbyś coś przekazać na zakończenie dla naszych czytelników?

KZ: Przede wszystkim chciałbym pozdrowić wszystkich czytelników oraz dziennikarzy portalu British Poles. W Bristolu również jesteście bardzo popularni, czytamy was i cieszy mnie, że mogłem zamienić z wami kilka słów. No może nawet trochę więcej niż kilka, bo miał być szybki wywiad a zrobiło się dość długawo. Mam nadzieję, że również ciekawie, choć oczywiście nie opisałem tutaj wszystkiego, a resztę najlepiej poznać samemu – dołączając do nas. Wierzę, że przeczytają to osoby, które potrzebują właśnie takiego bodźca, natchnienia, aby się przełamać i zacząć morsować. Za moim przykładem poszła moja żona i siostra, może uda się również przekonać mamę, choć może być trudniej (śmiech). Pamiętajmy, że tylko pierwszy krok jest trudny, później już pójdzie z górki, proszę mi wierzyć. Sam jestem tego najlepszym przykładem.

Nasz Klub skupia ludzi z Bristolu i okolic, jeśli mieszkacie niedaleko – odezwijcie się do nas i wpadajcie na nasze morsowania. Nawet jako kibice jesteście mile widziani, dodatkowy doping zawsze cenimy wysoko. Jeśli natomiast mieszkacie dalej to skrzyknijcie się w sieci i również zacznijcie morsować. Bardzo chciałbym, aby takie kluby ludzi lekko szalonych powstawały w innych miejscach w Wielkiej Brytanii. Najważniejsze niech będzie wasze zdrowie, bo to o nie tutaj chodzi. Zachęcamy do dołączania do naszej akcji #MorsujDlaPolski gdziekolwiek jesteście. Jeśli potrzebujecie rad lub natchnienia, wpadajcie na naszą grupę na Facebooku: Bristolska Drużyna Morsów / The Ice Team Bristol.

GB: Dziękujemy za wywiad i oby woda była dla was zimna.

KZ: Pięknie dziękuję za życzenia w imieniu całego Klubu. Mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli okazję porozmawiać. A czytelnicy pamiętajcie, widzimy się na akcji: Morsuj dla Polski czyli 11 listopada w Clevedon!

 

Rozmawiał: George Byczynski

Zdjęcia: Bristolska Drużyna Morsów

 

Zobacz również

Verified by MonsterInsights