Nasz wywiad z Kamilem Pacholcem, finalistą Konkursu Chopinowskiego, który wystąpił w londyńskim „Chopin Festival”

W ostatni weekend Londyn żył muzyką naszego narodowego kompozytora. Stało się to za sprawą Janusza Sikory-Sikorskiego, który zorganizował niezwykle prestiżowy, 2-dniowy „Chopin Festival” w centrum życia polonijnego – londyńskim POSK-u. W koncercie wzięło udział wielu znakomitych pianistów z Polski i Wielkiej Brytanii.

Kamil Pacholec z organizatorem Festiwalu, Januszem Sikorą-Sikorskim. POSK, Londyn.

Gdy wydawało się, że już nikt nie może nas bardziej zachwycić, na końcu drugiego, ostatniego dnia pojawił się Kamil Pacholec. Jak to mówią Brytyjczycy; „last, but not least”. Kamil zagrał inaczej, niż dotychczasowi wykonawcy. Był zaangażowany do tego stopnia, przeżywał muzykę tak mocno, a jednocześnie grał tak wybitnie i dynamicznie, że publiczność miała wrażenie, że…. jest on Chopinem! Jakby nasz narodowy geniusz wcielił się w pianistę, mającego swój recital w Sali Teatralnej POSK-u.

Jego występ został nagrodzony tak wielkimi brawami, że postanowiliśmy przeprowadzić z nim wywiad, by dowiedzieć się coś więcej o artyście, którego publiczność pokochała od pierwszego wejrzenia.

Spotykamy się naturalnie w POSK-u, który na 2 dni użyczył swoich gościnnych progów miłośnikom muzyki Fryderyka Chopina.

Kamil Pacholec w POSK, Londyn.

Maria Byczynski, British Poles: Występowałeś wczoraj w ramach „Chopin Festival” i Twój koncert podbił serca publiczności. Czy to był Twój pierwszy występ w Londynie?

Kamil Pacholec: To w ogóle moja pierwsza wizyta w Londynie w życiu. Przyjechałem specjalnie na ten koncert.

BP: To się podwójnie cieszymy, że pierwsza wizyta i od razu taki sukces! Powiedz czytelnikom kilka słów o sobie.

KP: Mam 23 lata, urodziłem się w Kielcach. Skończyłem studia na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Teraz kontynuuję swoje studia na Uniwersytecie w Miami, gdzie robię doktorat w klasie profesora Kevina Kennera. On był jurorem na Konkursie Chopinowskim, tam mnie po raz pierwszy usłyszał, zainteresował się moją grą i podjął się prowadzenia mnie pod kątem artystycznym. Świetnie mi się z nim współpracuje!

BP: Ile lat miałeś, kiedy zacząłeś się uczyć gry na fortepianie?

KP: Miałem 6 lat, kiedy pierwszy raz usiadłem przed fortepianem. Rodzice kupili pianino, zawozili mnie na lekcje. Nigdy nie musieli naciskać mnie, bym grał, bo bardzo szybko poczułem pasję do muzyki.

BP: Kiedy miałeś swój pierwszy koncert?

KP: Moje pierwsze publiczne wystąpienie miało miejsce z Filharmonią Świętokrzyską w Kielcach. Grałem wtedy część koncertu fortepianowego Mozarta. Miałem wtedy 11 lat.

BP: Jaki występ uznałbyś za swój największy dotychczasowy sukces?

 KP: W 2019 otrzymałem II nagrodę w Konkursie Paderewskiego w Bydgoszczy. Dzięki temu mogłem wziąć udział w Konkursie Chopinowskim bez eliminacji. Ta nagroda kwalifikuje do udziału bez 1 etapu. Konkurs miał się odbyć w 2020 roku, ale z powodu pandemii został przesunięty na 2021. Wtedy udało mi się zdobyć wyróżnienie i zostałem finalistą Konkursu Chopinowskiego. To były 2 bardzo trudne i ważne konkursy muzyczne, które pozwoliły mi znacznie częściej pokazywać się na scenach.

BP: A powiedz naszym czytelnikom, jak duża jest konkurencja na Konkursie Chopinowskim?

KP: Do konkursu, który odbywa się co 5 lat, zgłaszają się setki pianistów z całego świata. Wszyscy mają duży respekt i pokorę w stosunku do niego, bo zgłaszają się tam najlepsi pianiści z najbardziej prestiżowych uczelni muzycznych świata. Procedura uczestnictwa jest dość skomplikowana. Konkurs zaczyna się od przesłuchań płytowych. Wysyła się swoje nagrania. Potem jest etap eliminacji i 4 etapy docelowe Konkursu, które odbywają się Filharmonii Narodowej w Warszawie. Do finału dochodzi regulaminowo 10 osób. W tym roku weszło do finału 12 pianistów, wyjątkowo, bo poziom był bardzo wyrównany i jurorzy nie chcieli nikogo skrzywdzić. Wśród nich było 2 Polaków – ja i Jakub Kuszlik, mój kolega z Bydgoszczy.

BP: Czy masz już swoją płytę? Wczoraj publiczność się bardzo dopytywała.

KP: Tak, nagrałem już płytę z muzyką Chopina i Paderewskiego. Płyta jest w tej chwili w produkcji. Dam znać, jak się ukaże w sprzedaży.

BP: Nie możemy się doczekać! Powiedz nam, jakiej muzyki lubisz słuchać? Tak prywatnie.

KP: Muszę przyznać, że bardzo lubię słuchać muzyki, której sam nie mogę wykonywać (śmiech), bo nie jest napisana na fortepian!

BP: Jesteś, pomimo młodego wieku, dojrzałym artystą. Czy masz może jakieś sugestie, jak motywować dzieci do nauki gry na fortepianie?

KP: Ja nie mam specjalnie dużego doświadczenia, jeśli chodzi o pracę z dziećmi. Ale z mojego punktu widzenia mogę powiedzieć, że motywacja najlepiej działa, jeśli pochodzi z wewnątrz. To delikatna kwestia. Jest cienka granica pomiędzy zachętą a zniechęceniem młodej osoby do muzyki. Ja też przez to przechodziłem, że chciałem jeździć na deskorolce, zamiast grać Chopina (śmiech). Najważniejsze jest pielęgnowanie w młodym człowieku pasji.

Kamil Pacholec w trakcie występu. POSK, Londyn.

BP: Jakie plany przed Tobą?

KP: Jestem dopiero na początku swojej kariery muzycznej, ale nie ukrywam, że po wejściu do finału Konkursu Chopinowskiego otworzyło się przede mną wiele możliwości. 13 grudnia będę miał swój debiut w Carnegie Hall w Nowym Jorku a w przyszłym roku zagram w Filharmonii Berlińskiej. Będę tam grał koncert Chopina i Poloneza Es-dur z orkiestrą. Mam też mieć recital w lutym w Miami, czyli w mieście gdzie obecnie studiuję.

BP: To na pewno poznasz lady Blankę Rosentiel, która jest nie tylko honorowym konsulem RP na Florydzie, ale też prezesem Amerykańskiego Instytutu Kultury Polskiej oraz Fundacji Chopinowskiej w Stanach Zjednoczonych. Od dziesięcioleci promuje polską kulturę w Stanach i zajmuje się działalnością charytatywną. 

KP: Nie mogę się doczekać, to będzie dla mnie zaszczyt.

BP: Nawiązując do tych występów, gdzie marzyłbyś by zagrać? Zamykasz oczy i się widzisz w swojej wymarzonej sali koncertowej.

KP: To jest dobre pytanie… Tych sal byłoby kilka. Jeśli już jesteśmy w Londynie, to na pewno Wigmore Hall i Royal Albert Hall.

BP: A czy powiedziałbyś naszym czytelnikom, czym innym interesujesz się poza muzyką?

KP: Ja zawsze byłem takim typem, że interesowało mnie wiele rzeczy. To czasem bywa problematyczne, bo czuję że w wiele tematów nie mogę się zagłębić i z braku czasu muszę je traktować dość powierzchownie. Chcę być jednak świadomym człowiekiem, a dopiero potem artystą. Bardzo lubię klasyczną literaturę, ale zdarza mi się też oglądać filmy na Netflixie. Był czas, że bardzo interesowałem się filozofią.

BP: A jak spędzasz czas wolny?

KP: Chcę też poznawać świat pozamuzyczny. Bardzo lubię architekturę i lubię zwiedzać. To taki przywilej muzyka, że mogę zobaczyć miejsca, do których nie miałbym okazji pojechać. W każdym nowym mieście staram się wygospodarować czas i poznać je od strony architektury, czy życia kulturalnego. Poczuć puls miasta. Zobaczyć jak żyją lokalni ludzie, powłóczyć się trochę.

BP: Raz jeszcze dziękujemy za niezwykłe emocje, których dostarczyłeś nam w czasie Chopin Festival. Specjalnie dla naszych czytelników zamieszczamy poniżej link do utworu, który tak bardzo wzruszył publiczność w Londynie – Scherzo b-moll op. 31 (nagranie pochodzi z drugiego etapu Konkursu Chopinowskiego – przyp. red.). Trzymamy kciuki za studia doktoranckie i następne koncerty. Zapraszamy znów do Londynu i jesteśmy pewni, że następny raz spotkamy się w Wigmore Hall.

KP: Bardzo bym chciał wystąpić w Wigmore Hall (wywiadowi przysłuchuje się Janusz Sikora-Sikorski, organizator Chopin Festival i z entuzjazmem kiwa głową – przyp. red.). Dziękuję za wywiad i pozdrawiam czytelników British Poles.

Rozmawiała: Maria Byczynski

Zdjęcia: British Poles

 

 

 

 

 

 

 

Zobacz również

Verified by MonsterInsights