Do końca stycznia można było w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym w Londynie oglądać wystawę zdjęć poświęconych reakcji brytyjskiej Polonii na ogłoszenie stanu wojennego na terenie ówczesnej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Wystawa została zorganizowana z okazji 40. rocznicy tego wydarzenia.

Wprowadzenie stanu wojennego spotkało się z licznymi protestami brytyjskich Polaków wspieranych przez Brytyjczyków. Wieczorem 13 grudnia 1981 roku protestujący zgromadzili się przed ambasadą PRL w Londynie po porannym przemówieniu generała Jaruzelskiego. 17 grudnia rząd Polski na wygnaniu prowadzony przez Edwarda Raczyńskiego, Prezydenta RP i przewodniczącego Komitetu Pomocy Krajowi, zadeklarował, że „ogłoszenie stanu wojennego i użycie siły przeciwko wolnym związkom jest sprzeczne z wolnością obywatelską i godnością człowieka”. Poza protestami pod ambasadą PRL i w centralnych miejscach Londynu oraz na terenie całej Anglii, brytyjska Polonia organizowała również zbiórki leków i żywności oraz msze w polskich kościołach w Wielkiej Brytanii.

Jednym z organizatorów demonstracji i strajków głodowych które odbyły się w następnych tygodniach był Krzysztof Jaraczewski, wnuk Marszałka Józefa Piłsudskiego. Był również jednym z organizatorów warty pod ambasadą PRLu zorganizowanej przez młodych Polaków przebywających w Anglii. Akcja, która wspierała ruch opozycyjny w Polsce, w szczególności Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, między innymi nawoływała do uwolnienia członków „Solidarności”.
Protesty liczyły się wielkim odgłosem w brytyjskich mediach oraz wsparciem angielskich związkowców i członków parlamentu. Jednym z najbardziej nagłośnionych protestów był wiec w Hyde Park 20 grudnia połączony z marszem do ambasady PRL.
Większość wystawy stanowią zdjęcia Ryszarda Szydło, który uczestniczył w demonstracjach jako 22-latek. Ryszard Szydło aktualnie pracuje na oddziale Hematologii w Szpitalu Hammersmith oraz w wolnym czasie zajmuje się fotografią. Pan Ryszard odpowiedział nam o swoich zdjęciach podczas spotkania w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym.
British Poles: Jak powstała wystawa, którą właśnie oglądamy?
Ryszard Szydło: Ja robię i robiłem zdjęcia przez wiele lat tak społecznie. Po prostu jestem amatorem fotografem. Ponad rok temu redaktor Tygodnia Polskiego, Jarek, napisał do mnie, aby zapytać, czy mam jakieś zdjęcia z wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 roku. Wróciłem do moich albumów z kliszami, żeby zobaczyć, czy coś mam i okazało się, że miałem dwa filmy. Ja w tamtych czasach sam wywoływałem zdjęcia czarno-białe w łazience i wtedy je drukowałem. Miałem to wszystko w jakimś folderze, więc znalazłem dwa filmy i Jarek powiedział, że chciałby zrobić kalendarz z tego wydarzenia na rok 2021. Musiałem zrobić zdjęcia tych negatyw, przerobić je na czarno-białe i następnie uzyskałem obraz cyfrowy. To jest większość tych zdjęć, które są tutaj.

BP: O czym są twoje zdjęcia?
RS: Ja się urodziłem w 1959 roku i byłem pierwszy raz w Polsce w 1979 roku. Byłem na wycieczce organizowanej przez księży w parafii w Ealingu, którzy organizowali wyprawę do Polski trwającą sześć tygodni z grupą młodzieży liczącą około dziewięćdziesiąt osób. Myśmy mieszkali w seminariach, codziennie była msza święta i to była taka turystyczno-religijna wyprawa. Ja byłem w Polsce w roku 79 i 80, więc miałem tam znajomych w tamtych czasach. Również byłem studentem i spotykaliśmy się ze Zrzeszeniem Polskich Studentów i Absolwentów. Byłem też w harcerstwie jak byłem młodszy i grałem w siatkówkę dla polskiej drużyny, więc miałem dość dużo związane z Polską. Jak stan wojenny został wprowadzony w Polsce to ja mieszkałem wtedy w Portsmouth, gdzie studiowałem i w roku 1980 zacząłem doktorat. Mieszkałem poza Londynem, ale utrzymywałem kontakty z moimi znajomymi tutaj w Londynie i oni mi opowiadali, że są różne akcje w Londynie pod ambasadą. Te wszystkie zdjęcia są z demonstracji spod ambasady PRL. Powiedzieli mi, kiedy co się dzieje wiec po prostu się pojawiłem, przyjechałem z Portsmouth do rodziców i zrobiłem dokumentację tego co się działo.
BP: Jak, twoim zdaniem, Polacy w Wielkiej Brytanii zareagowali na ogłoszenie stanu wojennego?
RS: Jak widać, niesamowicie. Widać na zdjęciach co się działo, różne demonstracje, organizacje takie jak „Solidarność z Solidarnością” się stworzyły. Ja jako student w Portsmouth również zorganizowałem grupę „Solidarity with Solidarity” żeby zbierać pieniądze na pomoc medyczną, aby wysłać do Polski i uświadomić ludziom, że w Polsce była jakoś wolność i raptem już jej nie ma. Nie mogę powiedzieć, że było to kształcenie podstawowe, ale po prostu chciałem coś zrobić, żeby pomoc.
BP: Myślisz, że ta reakcja różniła się od reakcji Polaków protestujących w Polsce? Jak wiemy, Polacy protestujący w Wielkiej Brytanii nie spotykali się z takimi zagrożeniami jak groźba więzienia lub pobicia.
RS: Zdecydowanie. Tutaj policja pomagała i była totalnie na naszej stronie, ponieważ mieliśmy prawo do protestowania. Równie, historycznie to społeczeństwo naszych rodziców stworzyło ten budynek, w którym jesteśmy teraz i działało bardzo pozytywnie w środowisku angielskim, zdobywając szacunek. Pewnie było może trochę winy związanej z tym, co się stało na koniec drugiej wojny światowej, więc absolutnie nie było żadnych problemów. Jak widać tutaj na tym zdjęciu, to jest Essex Police.

BP: Czy możesz mi opowiedzieć o swoich ulubionych zdjęciach? Co na nich jest?
RS: Dla mnie są fajnie zdjęcia, gdzie poznaję dużo z tych osób i jeszcze mam z nimi kontakt po 40 latach. Na tym zdjęciu są koledzy z harcerstwa i ojciec dwóch chłopaków, których znam. Z Maćkiem jeszcze mam kontakt. Krzysio jest lekarzem. Tutaj jest Joasia oraz Jacek Lechocki. Myśmy stworzyli niesamowite więzi przez harcerstwo i jeszcze utrzymujemy kontakt. Adam Darowski to również lekarz. Krzyś Zarębski, były Prezes POSKu jest również tutaj. Po prostu są to moi znajomi i razem byliśmy na demonstracjach przed ambasadą.

Śnieg padał, więc fajnie było to uchwycić.

Tutaj jest również ksiądz Okoński, który prowadził te wszystkie wyprawy do Polski. On miał taki osobisty kontakt z Prymasem Polskim Stefanem Wyszyńskim i ja myślę, że dlatego mieliśmy taką okazje, żeby pojechać w komunistycznych czasach na szczeć tygodni do Polski z zachodu. To było niesamowite.

Tutaj jest również orzeł z koroną, którego nie wolno było pokazywać. Takie symboliczne są te zdjęcia. To jest po prostu rekord tego co się tutaj działo w tamtych latach. Nie mogę się chwalić, że to są zdjęcia na skalę światowej prasy, ale raczej skromny zapis tego, co się tu wydarzyło.

Na pewno byłem kilka razy na demonstracjach. Na tym zdjęciu jest już mało ludzi. Były warty pod ambasadą całodobowe. Nie zawsze było dużo ludzi. Śnieg padał, więc było ciężko, ale zawsze coś się działo.

BP: Dziękujemy za wywiad.
BS: Ja też dziękuję i zapraszam na wystawę.
Autorka wywiadu: Marta Kąkol
Zdjęcia: Ryszard Szydło, British Poles