Płk. Rafał Nowak: „Polski naród nie zostaje pokonany, dopóki zachowuje pamięć, honor i wolę wolności”

Podczas dzisiejszej uroczystości przy Polish Forces War Memorial na National Memorial Arboretum mieliśmy okazję wysłuchać znakomitego przemówienia płk. Rafała Nowaka, attaché obrony RP w Wielkiej Brytanii.

Polish Forces War Memorial, odsłonięty we wrześniu 2009 roku przez Jego Królewską Wysokość Księcia Kentu, jest największym polskim pomnikiem w Wielkiej Brytanii. Upamiętnia wkład i ofiarę Polskich Sił Zbrojnych podczas II wojny światowej.

Dziś Polonia z Wielkiej Brytanii zebrała się pod pomnikiem już 17-ty rok z rzędu, by w rocznicę niemieckiej agresji na Polskę oddać hołd żołnierzom Polskich Sił Zbrojnych, którzy oddali życie w walce o wolność.

Uroczystość zorganizowało Stowarzyszenie Polskich Kombatantów w Wielkiej Brytanii (Polish Ex-Combatants Association in Great Britain).

Poniżej publikujemy pełną treść przemówienia pułkownika Nowaka w języku polskim oraz skróconą wersję w języku angielskim (English version below).

Szanowni Państwo,
Drodzy Przyjaciele,

Są miejsca, w których historia nie potrzebuje wielu słów.

Wystarczy chwila ciszy.
Wystarczy nazwisko wyryte w kamieniu.
Wystarczy biało-czerwona flaga poruszona wiatrem.

Wystarczy myśl, że ci, których dziś wspominamy, byli kiedyś młodzi, pełni planów, nadziei, miłości i marzeń – a jednak w godzinie próby potrafili oddać wszystko.

Stajemy dziś przy Polish Forces War Memorial nie tylko po to, by wspominać przeszłość. Stajemy tu, by zrozumieć, czym było bohaterstwo żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych.

Bo ich bohaterstwo nie zaczęło się od wielkich zwycięstw.

Zaczęło się od klęski.

Zaczęło się we wrześniu 1939 roku, gdy Polska została zaatakowana, rozdarta i okupowana. Zaczęło się wtedy, gdy wielu mogło uznać, że wszystko stracone. Że nie ma już państwa, nie ma rozkazów, nie ma nadziei.

A jednak polski żołnierz powiedział: to jeszcze nie koniec.

I to właśnie było pierwsze zwycięstwo – zwycięstwo ducha nad rozpaczą.

Polscy żołnierze szli dalej. Przez granice, przez internowanie, przez morza, pustynie i obce ziemie. Czasem bez domu. Czasem bez wieści od rodzin. Czasem z poczuciem, że walczą o Ojczyznę, do której być może nigdy nie wrócą.

Ale szli.

Szli do Francji i Norwegii.
Wzbijali się w niebo nad Wielką Brytanią.
Wypływali na Atlantyk i Morze Północne.
Szli przez piaski Afryki i wzgórza Italii.
Szli do Normandii, Holandii i Niemiec.
Szli nocą do okupowanej Polski.

Nieśli ze sobą coś, czego nie mógł odebrać żaden okupant: wiarę, że Polska żyje tam, gdzie żyje jej żołnierz.

Dziś często mówimy o ich jednostkach, bitwach, operacjach i nazwach zapisanych w historii. I słusznie. Ale za każdą z tych nazw stał człowiek.

Za Dywizjonem 303 stał pilot, który startował wiedząc, że może nie wrócić.

Za okrętami Polskiej Marynarki Wojennej stał marynarz, który miesiącami walczył z morzem, zimnem i samotnością.

Za Monte Cassino stał żołnierz, który wspinał się pod ogniem, mając przed sobą śmierć, a za sobą pamięć o Polsce.

Za Arnhem stał spadochroniarz, który pozostał wierny sojuszniczemu zobowiązaniu nawet wtedy, gdy cena tej wierności była tragicznie wysoka.

Za szlakiem generała Maczka stał pancerniak, który wyzwalał miasta tak, by ocalić ich mieszkańców.

Za Cichociemnymi stał człowiek, który skakał w ciemność – dosłownie i symbolicznie – bo po drugiej stronie była Ojczyzna.

Ich bohaterstwo miało różne mundury, różne języki komend, różne fronty i różne losy. Ale miało jedno źródło: wierność.

Wierność Polsce.
Wierność przysiędze.
Wierność towarzyszom broni.
Wierność wolności.

I może właśnie dlatego ich historia tak mocno do nas przemawia. Bo oni nie walczyli dla pomników. Nie walczyli dla medali. Nie walczyli dla wygodnej pamięci potomnych. Wielu z nich po wojnie nie otrzymało sprawiedliwości. Wielu nie wróciło do wolnego domu. Wielu musiało zaczynać życie od nowa – tutaj, w Wielkiej Brytanii, z dala od rodzinnych miejsc, których obraz nosili w sercu do końca życia.

A jednak nie przestali służyć.

Po wojnie ich służbą stała się pamięć. Ich posterunkami stały się polskie szkoły, organizacje kombatanckie, kościoły, domy rodzinne, spotkania, sztandary i opowieści przekazywane dzieciom oraz wnukom.

To dzięki nim polskość na emigracji nie była tylko wspomnieniem. Była żywą wspólnotą. Była językiem, honorem, kulturą i zobowiązaniem.

Dlatego ten pomnik nie jest tylko miejscem pamięci o wojnie. Jest także pomnikiem ciągłości. Mówi nam, że naród może zostać pozbawiony granic, instytucji i stolicy, ale dopóki zachowuje pamięć, honor i wolę wolności — nie zostaje pokonany.

Drodzy Państwo,

dzisiaj żyjemy w innych czasach, ale nie w świecie wolnym od zagrożeń. Europa znów wie, że wojna nie jest tylko rozdziałem w podręczniku historii. Znów rozumiemy, że wolność wymaga odwagi, a pokój wymaga siły, jedności i solidarności.

Dlatego pamięć o żołnierzach Polskich Sił Zbrojnych nie jest tylko hołdem dla przeszłości. Jest lekcją dla teraźniejszości.

Uczy nas, że sojusze mają sens wtedy, gdy są oparte na lojalności.

Uczy nas, że nie wolno mylić pokoju z biernością.

Uczy nas, że w najtrudniejszych chwilach narody potrzebują ludzi, którzy potrafią powiedzieć: będę służył, choć cena jest wysoka.

Takimi ludźmi byli żołnierze Polskich Sił Zbrojnych.

Byli żołnierzami września i zwycięstwa.
Żołnierzami utraconego domu i niezłomnej nadziei.
Żołnierzami Polski, która walczyła dalej, choć na mapach świata próbowano ją wymazać.
Żołnierzami wolności — naszej i waszej.

Stając dziś przy tym memoriale, nie możemy oddać im tego, co stracili. Nie możemy zwrócić młodości, życia, rodzin, domów ani lat spędzonych na obczyźnie.

Możemy jednak dać im coś, czego sami od nas nie żądali, ale na co zasłużyli bardziej niż ktokolwiek inny: pamięć wierną, żywą i wdzięczną.

Pamięć, która nie kończy się wraz z uroczystością.
Pamięć, którą zabieramy stąd do naszych domów.
Pamięć, którą przekazujemy młodym.
Pamięć, która mówi: byliście potrzebni, byliście wielcy, nie zostaliście zapomniani.

Szanowni Państwo,

pozwólcie, że powiem kilka słów także po angielsku — bo historia, którą dziś wspominamy, jest historią polską, ale jest także częścią wspólnej historii alianckiej.

***

Ladies and Gentlemen,

Today we gather at the Polish Forces War Memorial to honour men and women who refused to surrender not only on the battlefield, but also in spirit.

After the fall of their country in 1939, Polish soldiers did not accept defeat as the end of their duty. They carried Poland with them — in the air over Britain, on the seas and oceans, in North Africa, Italy, France, Belgium, the Netherlands, and in occupied Poland itself.

Their courage was not abstract. It was personal. It was the courage of a pilot taking off into danger, a sailor facing the Atlantic, a soldier climbing the slopes of Monte Cassino, a paratrooper landing near Arnhem, a member of the underground jumping into occupied Europe.

They fought for Poland, but they also fought for the freedom of others. Their motto – For our freedom and yours – was not only a slogan. It was the truth of their service.

Many of them never returned to a free homeland. Many built new lives here in the United Kingdom. But they remained faithful to Poland, to their comrades, and to the values for which they had fought.

Today, we honour their courage.
We honour their loyalty.
We honour their sacrifice.

And above all, we promise that their story will not be forgotten.

For our freedom and yours.

Za naszą i waszą wolność.

Cześć ich pamięci!

Chwała bohaterom!

Opracowała: Maria Byczynski
Zdjęcia: British Poles

Zobacz również

Verified by MonsterInsights