Po prawie 3 latach pełnienia funkcji premiera, Boris Johnson doświadczył wątpliwości ze strony własnej partii i ostatecznie został zmuszony do ustąpienia. 7 lipca wygłosił mowę rezygnacyjną przed No. 10 Downing Street. W dniu rezygnacji Johnsona rozpoczął się wyścig o przywództwo w Partii Konserwatywnej, do udziału, w którym zgłosiło się wielu polityków.
Co skłoniło Borisa Johnsona do rezygnacji?
Boris Johnson był wcześniej chwalony jako lider Partii Konserwatywnej, który przyczynił się do najbardziej znaczącego zwycięstwa wyborczego od 1987 roku. Jednak w ostatnich miesiącach w bezprecedensowym ruchu przeciwko premierowi, ponad 50 ministrów i pracowników rządu odeszło z nadzieją, że zmusi to Borisa Johnsona do rezygnacji.
Podczas gdy Johnson dobrze poradził sobie dostarczeniem Brexitu, a później przeprowadzeniem Wielkiej Brytanii przez pandemię Covid19, a także przeciwstawieniem się rosyjskiej agresji na Ukrainie, jego przywództwo zostało zakwestionowane z powodu skandalu Partygate. Krytyka Johnsona wzrosła, gdy śledztwo Sue Gray w sprawie imprez lockdownych udowodniło, że zasady bezpieczeństwa zostały złamane.
Dodatkowo jego cele polityczne zostały zakwestionowane w związku ze wzrostem inflacji od początku 2022 roku do ponad 9%. Powody gwałtownego wzrostu nie były bezpośrednim wynikiem jego polityki, gdyż wojna na Ukrainie doprowadziła do ogromnych wzrostów cen ropy i żywności, jednak polityka podnoszenia podatków w czasie kryzysu kosztów utrzymania doprowadziła do politycznych przepychanek.
Jak wspomniał w swojej przemowie, w ciągu ostatnich kilku miesięcy Johnson „próbował przekonać [swoich] kolegów, że zmiana rządu byłaby ekscentryczna”, zwłaszcza „gdy scena ekonomiczna jest tak trudna w kraju i na świecie”. Winą za zmuszenie go do rezygnacji obarczył zachowania stadne.
Johnson nie chce ustąpić z funkcji lidera Partii Konserwatywnej aż do jesieni
Premier Boris Johnson dąży do utrzymania się przy władzy do czasu wyboru nowego lidera, o czym wspomniał w swoim przemówieniu „chcę, abyście wiedzieli, że od teraz do czasu pojawienia się nowego premiera, wasze interesy będą obsługiwane, a rząd kraju będzie prowadzony dalej”.
Ponieważ Boris Johnson dąży do utrzymania się przy władzy do czasu wyboru nowego lidera jesienią, nie tylko politycy Partii Pracy, ale także torysi, tacy jak lord Michael Heseltine i były premier Sir John Major, są zdecydowanie przeciwni jego pozostaniu na stanowisku.
Lider Partii Pracy Sir Keir Starmer zasugerował, że jeśli Boris Johnson nie ustąpi teraz, to Partia Pracy wniesie o wotum nieufności, co w mało prawdopodobnym obrocie spraw mogłoby wywołać krajowe wybory powszechne. Wymagałoby to jednak uzyskania dodatkowego poparcia ze strony posłów Partii Koserwatywnej.
https://twitter.com/Keir_Starmer/status/1545005608130289664?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1545005608130289664%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fpublish.twitter.com%2F%3Fquery%3Dhttps3A2F2Ftwitter.com2FKeir_Starmer2Fstatus2F1545005608130289664widget%3DTweet
Tlumaczenie Tweeta: Boris Johnson nie nadaje się do rządzenia i musi odejść już teraz. Nie może utrzymywać się przy władzy przez kilka miesięcy. Jeżeli Partia Konserwatywna nie pozbędzie się go, to Partia Pracy będzie działać w interesie narodowym i wystąpi o wotum nieufności.
Podczas spotkania z nowo ogłoszonym rządem, Johnson obiecał, że nie zostaną wprowadzone żadne nowe poważne zmiany polityczne. Istotne decyzje fiskalne również zostaną przekazane nowemu premierowi.
Wyścig Konserwatystów o miejsce Johnsona
Zaledwie dzień po rezygnacji Johnsona trwa już konkurs o stanowisko lidera partii. Podczas słów pożegnania Johnson zaoferował, że pomoże nowemu premierowi w miarę swoich możliwości. Partia Konserwatywna stoi przed poważnym wyzwaniem w swojej strukturze przywódczej, czyli wyborze kandydata do przejęcia stanowiska Johnsona.
Niektórzy z kandydatów mają już przygotowane zespoły kampanijne, jak Mordaunt, Sunak, Javid i Truss. Kandydaci będą starali się zebrać poparcie od swoich kolegów z partii, a ostatecznie, jeśli zostanie wybranych dwóch, to latem partia będzie miała ostateczny głos.
Możliwym kandydatem jest sekretarz obrony Ben Wallace, który jest obecnie pierwszym wyborem członków Partii Konserwatywnej według m.in. sondażu portalu YouGov. Nie wiadomo, czy Ben Wallace chciałby objąć stanowisko premiera, gdyż nie udzielił jeszcze komentarza na temat swoich zamiarów. Choć w ostatnich latach Wallace zachowywał się stosunkowo powściągliwie, jeżeli chodzi o wystąpienia publiczne, zyskał duże poparcie Partii Konserwatywnej w związku z działaniami dotyczącymi konfliktów w Afganistanie i na Ukrainie.
Były kanclerz skarbu Rishi Sunak założył biuro kampanijne w hotelu Westminister, aby ubiegać się o stanowisko premiera. Był on jednym z członków rządu, którzy odeszli we wtorek. Pomimo uzyskanego poparcia przez cały czas trwania pandemii Covid19 dzięki działaniom mającym na celu „utrzymanie rodzin i firm na powierzchni”, Sunak zyskał negatywne punkty w oczach opinii publicznej za nieumiejętne podejście do kryzysu kosztów utrzymania.
Poprzedni sekretarz spraw zagranicznych i zdrowia Jeremy Hunt również może być pretendentem w wyborach na lidera Partii Konserwatywnej. Podczas wyborów w 2019 roku Hunt zajął drugie miejsce po Johnsonie, uzyskując 1/3 głosów. Jeremy Hunt w ostatnim miesiącu z pasją krytykował podejście rządu do walki z pandemią wirusa Covid19. Mógłby być atrakcyjnym kandydatem, ponieważ w kwestii charakteru postacie Hunta i Johnsona są bardzo odmienne.
Kolejnym pretendentem jest była sekretarz obrony Penny Mordaunt. Była ona de facto pierwszą kobietą w roli sekretarza obrony w Wielkiej Brytanii. Szacunek w partii zyskała dzięki otwartej krytyce skandalu Partygate.
Inni potencjalni kandydaci to m.in. poprzedni sekretarz stanu ds. zdrowia i opieki społecznej, Sajid Javid, sekretarz stanu ds. zagranicznych, Wspólnoty Narodów i rozwoju, Liz Truss, przewodniczący komisji spraw zagranicznych, Tom Tugendhat, kanclerz skarbu, Nadhim Zahawi, prokurator generalny Anglii i Walii, Suella Braverman oraz poseł do parlamentu z Wycombe, Steve Baker.
Autor: Marta Kakol
Zdjęcie: Wikipedia, domena publiczna
Marta niedawno ukończyła Uniwersytet w Utrechcie, uzyskując tytuł licencjata w dziedzinie filozofii, polityki i ekonomii. Dzięki swojemu interdyscyplinarnemu wykształceniu potrafi przyjmować różne perspektywy w złożonych kwestiach politycznych. Swoje zainteresowanie sprawami publicznymi wyraża na wiele sposobów, od pisania tekstów dziennikarskich po organizowanie wydarzeń.