Tajemnice biznesu – wywiad z Maxem Johnsonem, bratem Borisa Johnsona

Listopad 5, 2019

Antoni Radziwiłł, ChinyTech.pl: Mówi Pan płynnie w wielu językach, w tym po chińsku (mandaryńsku), ale zacznijmy od „polskiego smaku”. Dlaczego zdecydował się Pan na naukę rosyjskiego połączonego z językiem polskim jako główny kierunek studiów na Uniwersytecie Oksfordzkim?

Max Johnson: Na drugim roku studiów licencjackich na Uniwersytecie Oxfordzkim postanowiłem wybrać dodatkowo kurs języka polskiego i literatury. Uważałem, że jest to idealny moment, ponieważ w maju 2004 roku Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Wybór zajęć z języka polskiego stanowił strategiczną decyzję i szansę na dalszy mój rozwój, szczególnie w Wielkiej Brytanii, gdzie wiele osób nie podążało po prostu tą ścieżką. Oczywiście było także wiele innych powodów, a to był tylko jeden z nich. Odkąd byłem nastolatkiem, zawsze myślałem raczej nieszablonowo i dążyłem do zdobycia umiejętności, które zapewniłyby mi przewagę na konkurencyjnych rynkach.

Czy kiedykolwiek miał Pan okazję uczyć się języka polskiego w Polsce?

Tak, w 2005 roku podczas studiów otrzymałem stypendium i przez pewien czas studiowałem język polski na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Podczas mojego pobytu odwiedziłem wiele miejsc, w tym miasto Zakopane. Studia ukończyłem z wyróżnieniem w 2007 roku i uważam, że była to, i nadal jest, ogromna przewaga móc płynnie mówić po polsku. Tak samo ważne jest dla mnie polska historia, kultura i świadomość potencjalnych możliwości biznesowych.

Przenieśmy się z Polski do Chin. Czy może Pan opowiedzieć nam o swojej „chińskiej przygodzie”? Kiedy to się zaczęło?

Odkąd pamiętam interesowałem się Azją. Wpłynęło to na moje decyzje podróży do różnych krajów azjatyckich i ostatecznie znalazłem drogę do Chin. Pierwszym miejscem, które odwiedziłem w Chinach jako turysta, było Urumczi, czyli stolica prowincji Xinjiang. Było to w 2005 lub 2006 roku. Od tej pierwszej wizyty, w krajach azjatyckich spędziłem w sumie około 13 lat.

W którym momencie zaczął Pan myśleć o zdobyciu tytułu M.B.A. w Pekinie?

Przede wszystkim, zawsze chciałem skończyć studia związane z biznesem. Jeśli chodzi o MBA, cóż, chciałem poprawić swój mandaryński, więc szukałem odpowiedniego programu. Sprawdziłem różne możliwości dla zagranicznych studentów na najlepszych uniwersytetach w Pekinie i Szanghaju; w końcu tak się zdarzyło, że zdecydowałem się na studia MBA na Uniwersytecie Tsinghua. To było w roku przed Letnimi Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie, i prawdopodobnie byłem pierwszym brytyjskim studentem, który zrobił tam MBA. Ktoś mógłby powiedzieć, że byłem wtedy na to za młody, ale myślę, że w wieku 22 lat miałem już dość bogate doświadczenia zawodowe – takie jak stażysta w Lazard lub założenie własnej firmy handlowej w Moskwie – więc nie wahałem się, żeby zapisać się na program MBA.

Czy Pana M.B.A był programem łączonym?

Tak, i to był jeden z powodów, który przykuł moją uwagę, a także sama struktura zajęć. Tsinghua-MIT Global MBA był 2-letnim programem. Mogłem nauczyć się tam języka mandaryńskiego, a także wziąć udział w czteromiesięcznym studium wymiany na Nowojorskim Uniwersytecie, które było naprawdę świetne. Poza tym dostałem certyfikat zarządzania od uniwersytetu MIT. Jak już wspomniałem, przed wybraniem MBA na Uniwersytecie Tsinghua patrzyłem także na inne programy. Zastanawiałem się nad programem BiMBA na Uniwersytecie Pekińskim i nad kilkoma innymi opcjami. Myślałem także nad zrobieniem MBA w Szanghaju, ale chciałem ćwiczyć mandaryński zamiast dialektu szanghajskiego. Wiem, że wiele osób mówi po mandaryńsku w Szanghaju, ale wolałem mieć wokół siebie kompletne środowisko mówiące po mandaryńsku i uważam, że Pekin zaoferował mi do tego najlepsze miejsce.

Czy poleca Pan zrobić M.B.A. w Chinach?

Cóż, to oczywiście zależy. To zależy od osoby i jej planu kariery. Jeśli ktoś nie jest zainteresowany Azją i Chinami, myślę, że nie ma sensu robić tam studiów MBA. Jak wiemy, istnieje wiele różnych programów na całym świecie, dlatego proponowałbym program najlepiej dostosowany do czyjś zainteresowań. Osobom, które chcą połączyć swoją przyszłość z rynkami azjatyckimi lub rynkiem chińskim, tak jak ja, absolutnie zaleciłbym rozważenie MBA w Chinach.

Czy ukończenie studiów M.B.A. pomogło Panu w bieżącej działalności biznesowej?

Rzeczywiście, zdecydowanie pomogło mi to w stworzeniu i ulepszeniu mojego obecnego biznesu.

Porozmawiajmy więc o tym. Jest Pan właścicielem firmy, prawda?

To prawda. Jestem założycielem firmy MJ Capital. Pracujemy nad projektami transgranicznymi w zakresie doradztwa, doradztwa strategicznego i inwestycji. W oparciu o moje doświadczenie biznesowe; w branży nieruchomości, w banku Goldman Sachs w HK w grupie zajmującej się fuzjami i przejęciami, jako wiceprezes Brytyjskiej Izby Handlowej w Chinach oraz praktyczną wiedzę, którą wyniosłem z MBA, mogę zapewnić profesjonalne wsparcie na wysokim poziomie.

Zgaduje, że jest Pan głęboko zaangażowany w relacje biznesowe pomiędzy Chinami i Wielką Brytanią, ale czy interesują Pana także inne regiony?

Dość często pracujemy nad projektami doradczymi w Nowym Jorku, Londynie i krajach azjatyckich, szczególnie w Chinach. Ale mamy także pewne projekty związane z innymi krajami. Jesteśmy również otwarci na możliwości biznesowe w Europie Wschodniej; jednym z przykładów jest Polska. Całkowicie niezależni łączymy osoby poszukujące kapitału z dostawcami kapitału, a nasz profil działalności jest powiązany z projektami dotyczącymi nieruchomości, technologią, edukacją, mediami itp.

Czy ma Pan jakąś polsko-chińską historię biznesową do podzielenia się z nami?

Nieosobiście, ale śledziłem spór między polską a chińską firmą (przyp. red. China Overseas Engineering Group; COVEC) na temat budowy autostrady w Polsce w 2011 roku. Była to wtedy bardzo głośna sprawa.

To prawda, a ten długotrwały spór został rozstrzygnięty w 2017 roku…

Jeszcze jedną rzeczą do dodania w odniesieniu do współpracy chińskiej i polskiej jest to, że w ostatnich latach jesteśmy świadkami poszerzenia współpracy między Chinami, a krajami Europy Środkowej i Wschodniej i odwrotnie. My, bardzo chętnie powitamy również polskich przedsiębiorców, którzy planują wejść na rynek w Hongkongu i Chinach kontynentalnych lub po prostu szukają chińskiego inwestora.

Czy może Pan powiedzieć nam coś o swoich ostatnich projektach biznesowych realizowanych w ramach MJ Capital?

Ostatnio byliśmy zaangażowani w duży projekt z branży wydawniczej. Mamy również projekty związane z produkcją z branży zabawek i rowerów. Warto podkreślić, że prowadzenie działalności gospodarczej w Chinach nie jest łatwe, ale do tej pory wszystko idzie gładko, więc możemy powiedzieć, że nasze doświadczenia są pozytywne.

Pana firma ma siedzibę w Hongkongu. Czy są jakieś instytucje lub inicjatywy, które mogłyby wspierać polskie start-upy z obszarów technologii?

Istnieje wiele akceleratorów i inkubatorów w Hongkongu, które są dostępne dla startupów. To naprawdę dobre miejsce, które służy jako brama do Greater Bay Area (przyp. red. Guangdong-Hong Kong-Macau). Polscy przedsiębiorcy powinni śledzić inicjatywę StartmeupHK lub Invest Hong Kong, które pomagają zagranicznym firmom. Muszę powiedzieć, że ta ostatnia organizacja bardzo mi pomogła.

A co ze wsparciem finansowym?

Oczywiście dostępne są środki rządowe przeznaczone na wspieranie innowacyjnych przedsiębiorstw typu start-upy.

Mieszka Pan w Chinach od wielu lat. Obserwując te szybkie zmiany zachodzące w Chinach, czy mógłby Pan podzielić się z nami i wymienić niektóre rzeczy, które chciałby Pan szczególnie podkreślić?

Chiny inwestują ogromne kwoty w badania i rozwój, więc szybkość zmian jest niesamowita. Według mojej opinii, przez te wszystkie lata szybkich zmian, podkreśliłbym penetrację smartfonów i sposób w jaki Chińczycy stają się pierwszym na świecie społeczeństwem bezgotówkowym. Skala płatności mobilnych jest tutaj ogromna i muszę przyznać, że ten sposób płatności jest naprawdę wygodny. Poza tym jest oczywiście wiele rzeczy do podzielenia się z wami, ale chciałbym jeszcze dodać rosnącą liczbę elektrycznych hulajnóg w Chinach. Niestety, jazda na hulajnogach elektrycznych w Wielkiej Brytanii jest surowo zabroniona. Należy również zauważyć, że wkrótce pojawi się kolejny chwytliwy temat dotyczący szybkich zmian w Chinach, a mianowicie technologia 5G.

Chiński rynek ma wiele możliwości dla zagranicznych przedsiębiorców, ale nie jest łatwo uchwycić je w praktyce. Jakie wyzwania stoją przed kimś, kto dopiero rozpoczyna działalność w Chinach?

Rzeczywiście, istnieje wiele takich wyzwań. Chiny stały się bardzo konkurencyjnym rynkiem zarówno dla międzynarodowych jak i krajowych przedsiębiorstw. Krajowy biznes stał się tutaj bardziej zaawansowany, dlatego nowi gracze muszą znaleźć sposoby na konkurowanie również z dużymi chińskimi graczami. Istnieją też inne wyzwanie w postaci chińskich klientów. Są oni teraz znacznie lepiej wykształceni, co skutkuje popytem na wyższą jakość produktów lub usług. Są znacznie bardziej wybredni i mają duży wpływ na ceny. Powiedziałbym więc, że zagraniczne marki z produktami niskiej jakości mają niewielkie szanse w Chinach. Przedsiębiorcy mają również trudności ze znalezieniem sposobu na utrzymanie ich jako lojalnych klientów. Ponadto można powiedzieć, że relacje osobiste są również trudne w Chinach. Wiele spraw zależy od tak zwanych guanxi (przyp. red. relacje osobiste i biznesowe). Jest to ważna kwestia kulturowa, którą nowi gracze muszą zrozumieć.

Na koniec, czy ma Pan jakieś ogólne wskazówki dla polskich firm technologicznych w Państwie Środka?

Przez ostatnie 20-30 lat Chiny ściśle współpracowały ze Stanami Zjednoczonymi i Europą Zachodnią. Teraz, jak już wspomniałem, Chiny rozprzestrzeniają wpływy w Europie Wschodniej i na niektóre postsowieckie kraje, a polscy przedsiębiorcy zdecydowanie powinni wykorzystać tę szansę, aby rozwinąć bliższe relacje biznesowe z Chinami. Jak wiecie, rynek chiński ma duże możliwości i myślę, że poprawienie niektórych obszarów handlu byłoby dobrym pomysłem. Warto pamiętać, że w Chinach nadal można wytwarzać tanie produkty, co stanowi okazję do podstawowych handlowych transakcji. Inną sugestią byłaby poprawa relacji z lokalną społecznością chińską w Polsce. Ta przyjaźń może doprowadzić do długoterminowej współpracy biznesowej. Pomocne jest również czytanie biuletynu Ambasady RP w Pekinie. Cieszę się, że moje nazwisko znajduje się na liście, dlatego cały czas otrzymuję bardzo przydatne informacje dotyczące spraw polsko-chińskich.

Dziękuję za wywiad.

Cała przyjemność po mojej stronie.

Artykuł ukazał się na portalu chinytech.pl

 

Max Johnson ukończył z wyróżnieniem studia na kierunku lingwistycznym: rosyjski z polskim na Uniwersytecie Oxfordzkim, i był pierwszym studentem z Wielkiej Brytanii, który ukończył studia MBA na Uniwersytecie Tsinghua. Jest właścicielem firmy MJ Capital z siedzibą w Hongkongu. Wcześniej pracował jako Menedżer ds. rozwoju w brytyjskim przedsiębiorstwie handlującym metalami Wogen Resources. Następnie spędził 4 lata w banku Goldman Sachs w Hongkongu jako bankier inwestycyjny, pracując w wielu branżach. Jako wiceprezes Brytyjskiej Izby Handlowej w Chinach był zaangażowany w liczne projekty biznesowe. Kilka innych interesujących faktów z jego życia: jest poliglotą, brał udział w maratonie w Pjongjang’u w Korei Północnej i posiada czarny pas w Taekwondo. Maxa możecie śledzić na Twitterze/Instagramie/LinkedIn/Facebooku.

 

Najnowsze NAJNOWSZE


Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR:

Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR: