Kasia Krawiecka: Rozmowy z babcią, która przeżyła Rzeź Wołyńską

Kasia Krawiecka to mentorka i polska autorka mieszkająca w Wielkiej Brytanii. Niedawno wydała książkę „Janka. Historia, której nie znacie”, w której  przedstawia dramatyczne losy swojej babci – kobiety, której życie zostało naznaczone przez rzeź wołyńską. Z okazji publikacji tej niezwykłe książki, która opisuje jeden z najtragiczniejszy momentów polskiej historii XX torii XX wieku, postanowiliśmy przeprowadzić wywiad z autorką.

Maria Byczynski, British Poles: Kasiu, Twoja babcia i bohaterka książki „Janka”skończyła właśnie 97 lat. Najlepsze życzenia!

Kasia Krawiecka: Dziękuję. Aż trudno jest mi sobie wyobrazić jak to jest mieć prawie 100 lat. Historia mojej babci jest niesamowita. Gdy była dzieckiem przeżyła ma Wołyniu to, co niewyobrażalne…

BP: Dlaczego temat Wołynia jest Ci tak bliski?

KK: Wołyń to temat, który przez lata był dla mnie nieznany. Babcia Janka Leszczyńska przeszła przez tę mroczną część historii, która do dziś wciąż jest niewłaściwie zrozumiana, zakłamana lub zapomniana. To było trudne odkryć prawdę, bo w moim domu nigdy nie mówiło się o rzezi wołyńskiej. Dopiero gdy przyjechałam do Anglii zaczęłam interesować się swoimi korzeniami.

Bez babci Janki nie byłoby mojej mamy. Ani mnie. Ani moich dzieci. Bez jej odwagi nie miałabym życia. Zrozumienie historii mojej babci to sposób na upamiętnienie oraz nadanie głosu prawdzie. Napisanie o Wołyniu było dla mnie koniecznością, by oddać hołd nie tylko moim przodkom, ale także wszystkim, którzy przeszli przez podobne wydarzenia. By każdy poznał, co tam się naprawdę wydarzyło – i by to się już nigdy nie powtórzyło.

BP: Babcia Janka to ludowa poetka…

KK: Tak! Pisała o prostocie, życiu blisko Boga w zgodzie z naturą, w porządku i szacunku. Pisała także pamiętniki, które były głównym źródłem inspiracji do spisania babci wspomnień. Starałam się oddać autentyczność jej przeżyć, by jej historia mogła dotrzeć do serc innych ludzi. Chciałam, by czytelnicy poczuli tę samą siłę, którą czułam, sama je odkrywając . Dziękuję mojemu synowi za to, że zapytał mnie co znaczy, że jestem z Polski.. Bez tego pytania nie odnalazłabym naszego rodzinnego skarbu.

BP: Podkreślasz, jak ważne jest przekazywanie historii naszych przodków. Dlaczego uważasz, że każdy z nas powinien rozmawiać z dziadkami, babciami i innymi członkami rodziny, aby zbierać wspomnienia?

KK: Chciałabym, by jak najwięcej wspomnień zostało uchwyconych i zapisanych. Dzięki temu, że mój syn zapytał mnie o moje korzenie miałam niesamowitą okazję, by znaleźć odpowiedź u źródła – u moich żyjących przodków. Nie z internetu. Nie z chata GPT. Dokładnie tak jak było, bez poprawności politycznej.  Nasza historia, historia mojej babci, zainspirowała już wielu czytelników do tego, by także uwieczniali swoje rodzinne opowieści. Niestety, za kilka lat wielu naszych krewnych odejdzie. To ostatni moment, by dowiedzieć się, co się naprawdę wydarzyło w naszych rodzinach, by poznać historię od osób, które jeszcze ją pamiętają. Takich ludzi jest coraz mniej i obawiam się, ze nie każdy będzie miał takie możliwości. Historia coraz częściej bywa zakłamana, a za kilkanaście lat może być już tak zniekształcona, że prawda stanie się nieosiągalna. Dlatego rozmawiajmy, pytajmy, nagrywajmy, zapisujmy. Póki czas pozwala. A jest go znacznie mniej, niż nam się wydaje.

BP: Napisałaś książkę, która została przetłumaczona na język angielski i jest dostępna dla szerokiego grona międzynarodowych czytelników. Jakie było dla Ciebie wyzwanie związane z tym krokiem?

KK: To był ogromny krok. Wyzwanie polegało na tym, by zachować pierwotny sens i emocje zawarte w tekście. Wspomnienia babci są napisane archaiczną gwarą kresową i czytając je ma się wrażenie, że babcia siedzi obok nas i opowiada nam swoją historię. Mieliśmy nie lada trudność z przekładem, bardzo chciałam, by nic nam nie umknęło. Michał Prucha oraz Edyta Burska zrobili to doskonale! Dziękuje! Bez Was angielska wersja by nie powstała.

BP: Twoja książka również porusza głębsze kwestie, takie jak trauma przekazywana z pokolenia na pokolenie. Jak zainteresowanie tym tematem wpłynęło na Twoje podejście do pisania?

KK: Moja podróż do zrozumienia traum przekazywanych z pokolenia na pokolenie zaczęła się od odkrycia historii mojej babci i tragedii Wołynia. To ona stała się początkiem mojego zainteresowania medycyną informacyjną, ustawieniami systemowymi Bert Hellingera, Totalną Biologią, homeopatią klasyczną, które pomagają zrozumieć czym są traumy transgeneracyjne i pozwolić je uwalniać i patrzeć na chorobę bez odrywania jej od bolesnych wspomnień. Jako praktyk wiem, jak ważne jest zrozumienie że traumy, które niosą nasze rodziny, nie są tylko ich problemami, ale wpływają również na kolejne pokolenia. Wierzę, że w naszych korzeniach tkwią historie, które czekają na ich odkrycie. Każdy z nas odnajdzie coś innego, ale jedno jest pewne: odkrywanie tej historii i zrozumienie jej wpływu na nasze życie, jest kluczem do naszego zdrowienia. Pisanie o doświadczeniach naszej babci dało mi szansę, by podzielić się z innymi tymi odkryciami i inspirować ich do pracy nad własną historią. Każdy z nas ma skarb do odkrycia.

BP: Jako autorka trzech książek i mentorka, w jaki sposób łączysz pasję do pisania z chęcią pomagania innym w odkrywaniu ich wewnętrznej mocy?

Pisanie jest dla mnie sposobem na wyrażenie siebie, ale również na inspirowanie innych do świadomego zaglądania w trudne obszary. Dla mnie, kobiety z ADHD, życie w chaosie było normalne; nie śniłam nawet, że kiedyś zaznam spokoju. Nie miałam pojęcia, że będę mogla funkcjonować bez ataków paniki. Dzięki narzędziom, które znalazłam odnalazłam spokój, zaufanie do siebie, a także zrozumiałam, że jestem bezpieczna – i taka jaka jestem, jestem wystarczająca. I że mam niesamowite zasoby. Oprócz historii o babci powstały “Tu mieszka dobro” oraz “Życie jest WOW”. Każda książka to milowy krok ku lepszemu zrozumieniu siebie i świata. Jako mentorka staram się wspierać kobiety w ich procesie twórczym i osobistym rozwoju. Pomagam im zrozumieć, że każda z nas ma w sobie nieograniczoną moc, którą warto odkrywać i wykorzystywać do tworzenia autentycznych historii – swoich historii.

BP: Kasiu, Twoje książki są oparte na autentyczności i odwadze mówienia o trudnych tematach. Jakie doświadczenia z Twojego życia nauczyły Cię tej odwagi?

KK: Każde doświadczenie w moim życiu, od trudnych chwil po te bardziej radosne, ukształtowało moją odwagę. Zaczynając od bycia wnuczką kobiety, która przeżyła niewyobrażalne okrucieństwo, przez przypadkowe zaprószenie ognia i podpalenia domu jako kilkulatka, przez emigrację, przeróżne nadużycia, obezwładniające poczucie, że nie stoję na swoim miejscu i lepiej, gdyby mnie wcale tu nie było… Każdy krok w moim życiu nauczył mnie, że nawet najtrudniejsza prawda ma ogromną moc. To, co kiedyś wydawało się być wstydem, stało się moją siłą. Pisanie jest dla mnie sposobem na oczyszczenie się i dzielenie się moimi prawdami.

BP: Co chciałabyś, aby czytelnicy zabrali ze sobą po przeczytaniu Twoich książek?

KK: Chciałabym, żeby czytelnicy poczuli, że każda historia ma swoją wartość i że niezależnie od okoliczności, zawsze można znaleźć w sobie siłę, by przetrwać. I by spokojnie żyć.. Moje książki mają na celu budowanie zrozumienia, empatii i siły wewnętrznej, bo wierzę, że każdy człowiek ma w sobie moc, która może poprawić jakość naszego życia.

BP: Dla tych, którzy jeszcze nie znają Twoich książek, co może ich przekonać do ich przeczytania?

KK: Moje książki to nie tylko historie. To podróże w głąb siebie, opowieści pełne autentyczności, emocji i siły. „Janka, historia której nie znacie” to książka o nadziei, ale także o miłości, która nie umiera nawet w najtrudniejszych czasach. Jeśli szukasz inspiracji, refleksji i prawdziwych historii, moje książki będą dla Ciebie.

BP: Dziękujemy za wywiad!

Rozmawiała: Maria Byczynski

Zdjęcia: Kasia Krawiecka

Książkę Janka można zamówić online: w wersji polskiej tutaj. Link do angielskiej wersji tutaj.

 

Zobacz również

Verified by MonsterInsights