Nagranie krążące w mediach społecznościowych zostało przedstawione przez część ukraińskich kont jako kolejny przykład wrogości wobec Ukraińców za granicą. Widać na nim mężczyznę, najpewniej Polaka, poruszającego się Bentleyem, który wdaje się w słowną konfrontację z grupą Ukraińców zbierających w Londynie pieniądze na potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy.
Niektóre relacje opisywały wydarzenie po prostu jako przypadek Polaka, który „słownie zaatakował” lub „obrażał” ukraińskich wolontariuszy. Według jednej z szeroko rozpowszechnianych relacji mężczyzna miał krzyczeć na osoby zbierające pieniądze dla ukraińskiej armii, nazywając je „banderowcami” i „nacjonalistami”.
W nagraniu znajduje się jednak istotny element, który zasadniczo zmienia kontekst całego zajścia: jeden z ukraińskich wolontariuszy eksponuje czarno-czerwoną flagę historycznie kojarzoną z banderowską frakcją Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, OUN-B, oraz z Ukraińską Powstańczą Armią, UPA.
Dla polskiego odbiorcy nie jest to bynajmniej nieistotny szczegół.
Czarno-czerwona flaga nie jest flagą państwową Ukrainy
Oficjalną flagą Ukrainy jest flaga niebiesko-żółta. Czarno-czerwony sztandar należy do zupełnie innej tradycji politycznej i historycznej.
Flaga ta została związana z banderowską frakcją Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, a następnie z Ukraińską Powstańczą Armią. W historycznych interpretacjach jej symbolikę przedstawiano jako połączenie “krwi i ziemi”: czerwieni symbolizującej krew przelaną w walce oraz czerni oznaczającej ukraińską ziemię lub ojczyznę.
W europejskim kontekście takie skojarzenie nieuchronnie budzi szczególnie niepokojące konotacje, ponieważ idea „krwi i ziemi” — niemieckiego Blut und Boden — była również jednym z istotnych elementów nazistowskiej ideologii rasowej i nacjonalistycznej.
W Polsce czarno-czerwony sztandar jest nierozerwalnie kojarzony z OUN-B i UPA, a także z masowymi mordami na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej podczas II wojny światowej. W ramach przeprowadzanej przez ukraińskich nacjonalistów czystki etnicznej zamordowano dziesiątki tysięcy polskich cywilów.
Z tego powodu widok tej flagi może wywoływać wśród Polaków reakcję zupełnie inną niż zwykła ukraińska flaga narodowa w barwach niebieskich i żółtych. Czarno-czerwony sztandar jest w Polsce często postrzegany nie jako neutralny symbol ukraińskiego patriotyzmu, lecz jako znak ruchu politycznego i formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na polskiej ludności cywilnej.
Kontrowersja ta pozostaje aktualna także dziś. W polskiej debacie publicznej wielokrotnie pojawiały się postulaty ograniczenia lub zakazu publicznego eksponowania symboliki związanej z UPA i ideologią banderowską, przy jednoczesnym podkreślaniu, że potępienie tej tradycji nie jest równoznaczne z wrogością wobec Ukraińców jako narodu.
Nic z tego nie oznacza automatycznie, że obraźliwy język jest usprawiedliwiony. Krótkie nagranie z mediów społecznościowych nie pozwala również ustalić wszystkiego, co zostało powiedziane przed zarejestrowanym fragmentem lub po nim.
Jednak przedstawianie całego wydarzenia wyłącznie jako sytuacji, w której „Polak zaatakował Ukraińców zbierających pieniądze dla swojej armii”, pomija kluczowy element kontekstu.
Z nagrania i towarzyszących mu relacji wynika, że konfrontacja nie odbywała się w próżni. Polak miał zareagować konkretnie na symbol historycznie związany z ruchem banderowskim i UPA. W czasie wymiany zdań użył dokładnie określeń „banderowcy” i „nacjonaliści”.
Popieranie Ukrainy w jej obronie przed rosyjską agresją nie oznacza, że Polacy muszą akceptować publiczne eksponowanie każdego symbolu używanego przez ukraińskie ruchy nacjonalistyczne. Można jednocześnie popierać suwerenność Ukrainy, wspierać ukraińskich żołnierzy i potępiać rosyjską inwazję, a zarazem odrzucać polityczną tradycję Stepana Bandery oraz OUN-UPA.
Przedstawianie każdego sprzeciwu wobec symboliki banderowskiej jako przejawu “antyukraińskości” może w istocie utrudniać, a nie ułatwiać poważne polsko-ukraińskie pojednanie historyczne.
Dokładniejszy opis londyńskiego incydentu nie brzmi więc po prostu: “Polak spotkał ukraińskich wolontariuszy i słownie ich zaatakował”. Trafniej byłoby powiedzieć, że “Polak wszedł w konfrontację z ukraińskimi wolontariuszami, z których jeden eksponował bardzo kontrowersyjną czarno-czerwoną flagę nacjonalistyczną, a jego reakcja była skierowana właśnie przeciwko temu symbolowi”.
Można dyskutować o tym, czy użyty przez niego język był właściwy. Nie powinno się jednak usuwać z opisu symbolu, który najwyraźniej wywołał całą konfrontację.
W relacjach polsko-ukraińskich pamięć historyczna ma znaczenie. Kontekst również.
Tomasz Modrzejewski