Zbrodnia katyńska została już opisana wiele razy, zwłaszcza po 1990 roku, gdy Michaił Gorbaczow przekazał Wojciechowi Jaruzelskiemu część dokumentów z nią związanych, a agencja TASS przedstawiła jej okoliczności. Zanim to jednak nastąpiło, miał miejsce trwający 50 lat okres fałszowania prawdy historycznej przez Sowietów.
Objawiał się on przede wszystkim w formie braku informacji na temat masakry lub dezinformacji polegającej na próbach obarczenia winą za nią Niemców. Jak się okazuje, w tym zaciemnianiu historii brali udział nie tylko Rosjanie i polscy komuniści, ale niestety także nasi brytyjscy sojusznicy.
W czasie wojny ten mechanizm działania Wyspiarzy był jeszcze do zrozumienia, bo w końcu chodziło o utrzymanie dobrych stosunków ze Związkiem Radzieckim, bez pomocy którego zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami byłoby zapewne nieosiągalne. Niestety po zakończeniu działań wojennych z sobie tylko znanych powodów kolejne rządy Jej Królewskiej Mości w dalszym ciągu nie były zainteresowane ujawnianiem prawdy o Katyniu.
Rząd brytyjski kontynuował politykę przemilczania sowieckiej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską nawet wtedy, gdy głośno mówiła już o tym polska prasa. W roku 1990 profesor Norman Davies, nieugięty rzecznik walki o prawdę, zapytał Foreign Office, czy nie nadszedł już czas, by porzucić dotychczasową politykę przemilczania. Otrzymał odpowiedź, że wciąż nie ma bezpośrednich dowodów sowieckiej winy, są tylko poszlaki.
Oczywiście nie ma najmniejszych wątpliwości, że Brytyjczycy znali prawdę niemal od samego początku. Świadczy o tym choćby niewłączenie sprawy Katynia w poczet zarzutów stawianych Niemcom podczas Procesu Norymberskiego w 1946 roku, wbrew oczywistym żądaniom Sowietów. Stało się tak przede wszystkim dzięki przekazaniu trybunałowi przez rząd polski w Londynie opracowanego przez Wiktora Sukiennickiego, profesora prawa Uniwersytetu Wileńskiego, liczącego kilkaset stron aktu oskarżenia, udowadniającego w sposób bezsporny winę Rosjan.
Niedopuszczenie do prawnego usankcjonowania decyzji o obciążeniu hitlerowców winą za zbrodnie było jednak tylko maleńkim sukcesem polskiej dyplomacji emigracyjnej. Przede wszystkim bowiem chodziło o ukaranie winnych tej zbrodni, a to niestety nigdy nie nastąpiło.
Wraz z upływem lat malały szanse na to, że Sowieci poniosą jakiekolwiek konsekwencje swych czynów, więc jako formę zadośćuczynienia tym, którzy zostali wtedy zamordowani, polscy emigranci w Wielkiej Brytanii wybrali postawienie pomnika ku ich pamięci.
Ryszard Kaczorowski, były Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie, który zginął w katastrofie smoleńskiej, powiedział: „Mord katyński był tylko jednym, tragicznym i niezwykle brutalnym przejawem działania przywódców Związku Sowieckiego, zmierzających do planowego wyniszczenia polskiej inteligencji i zamienienia naszej Ojczyzny w niewolniczego satelitę komunizmu. Pasmo tych zbrodniczych działań zakończyło się dopiero z chwilą klęski totalitaryzmu sowieckiego.
(…) Nie wszystkie rany leczy czas, niektóre tylko zabliźnia. Bolesne blizny pozostają w naszej narodowej pamięci, ale szczególne zadry utkwiły w pamięci matek i żon, synów i córek, wnuków i prawnuków pomordowanych żołnierzy polskich. Ich strata była niepowetowaną klęską także dla sprawy narodowej i Kraju, odbudowującego się ze zniszczeń wojennych.
Komitet Budowy Pomnika zawiązano w październiku 1971 roku. W jego skład weszli Polacy i Brytyjczycy. Równocześnie trwała zbiórka pieniędzy na budowę monumentu. Głównymi donatorami byli polscy emigranci z całego świata, jak również rodziny zamordowanych w Katyniu oficerów. Patronat nad budową objął prezydent RP na Uchodźstwie August Zaleski, następnie prezydent Stanisław Ostrowski. Od samego początku jednak prace szły jak po grudzie. Pierwotnie pomnik miał stanąć na skrzyżowaniu Cromwell Road i Thurloe Place, naprzeciw Brompton Oratory. Następnie na placu przed kościołem świętego Łukasza w Londynie.
Tak się jednak złożyło, że toczyły się wówczas rokowania handlowe pomiędzy Wielką Brytanią a PRL i władzom brytyjskim wywlekanie sprawy Katynia nie było zbyt na rękę. Przeciwny był także Kościół anglikański, w związku z czym inicjatorom pomysłu przyszło zmienić plany. Ostatecznie radni miejscy znaleźli dla upartych w swym dążeniu Polaków skrawek ziemi na cmentarzu Gunnersbury w południowo-zachodniej części miasta.
Na tym jednak problemy się nie zakończyły. Wręcz przeciwnie. Gdy w lipcu 1976 roku, po pięciu latach sporów i przepychanek z brytyjskimi władzami na wszystkich szczeblach, udało się w końcu wmurować kamień węgielny pod budowę pomnika, natychmiast ostro zaprotestowały ambasady ZSRR i PRL, ponieważ miała się na nim znaleźć data 1940, która jednoznacznie wskazywała winowajcę. Kontrowersję budziło również projektowane umiejscowienie na pomniku orła białego w koronie, otoczonego cierniową koroną, co miało symbolizować ówczesne komunistyczne zniewolenie Polski.
Mimo tych wszystkich przeciwności 18 września 1976 roku nastąpiło uroczyste odsłonięcie obelisku w obecności około 8000 osób. Było to wielkim wydarzeniem dla polskich emigrantów, z których ogromna część składała się z żołnierzy armii Andersa i ich rodzin, czyli ludzi, którzy osobiście doświadczyli radzieckiej agresji, okupacji i niewoli w łagrach.
W trakcie ceremonii, podczas której odegrano hymn Polski, hymn Wielkiej Brytanii i fanfary z utworu Andrzeja Panufnika „Sinfonia Sacra”, wzięli udział przedstawiciele ambasad Stanów Zjednoczonych, Boliwii, Kolumbii, Liberii, Brazylii i Urugwaju, lecz nie uczestniczyli w niej zaproszeni przedstawiciele ambasad krajów zachodnioeuropejskich i labourzystowskiego rządu premiera Jamesa Callaghana, który nie wyraził zgody na udział brytyjskiej asysty wojskowej.
Ponadto zabroniono brytyjskim żołnierzom, oficerom i kombatantom pokazywania się podczas ceremonii w umundurowaniu. Mimo to na cmentarzu, wbrew zakazom, zjawili się oficerowie armii brytyjskiej w swych wojskowych uniformach. Władze Wielkiej Brytanii nie wyciągnęły wobec nich żadnych konsekwencji, nie chcąc nadawać sprawie niepożądanego dalszego rozgłosu.
To stanowisko władz Wielkiej Brytanii spotkało się z krytyką większości prasy angielskiej, a Sir John Slessor, marszałek Royal Air Force, stwierdził, że rząd brytyjski okazał w tej sprawie „wyjątkowo złe maniery i tchórzliwą niewdzięczność”. Natomiast wnuk premiera Winstona Churchilla napisał list do „Timesa”, że zbojkotowanie uroczystości przez polityków brytyjskich było „smutnym i haniebnym wyrazem uznania dla ofiary odważnego (polskiego) sojusznika, który przystąpił do wojny w 1939 roku”.
Dopiero od roku 1979, gdy premierem Zjednoczonego Królestwa została Margaret Thatcher z Partii Konserwatywnej, rząd brytyjski zaczął oficjalnie delegować swoich przedstawicieli na coroczne uroczystości upamiętniające ofiary sowieckiej zbrodni. „Wiem, jakie znaczenie mają uroczystości katyńskie dla wielu członków polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii oraz dla ich przyjaciół i sympatyków. Dlatego już zdecydowałam, że przedstawiciel rządu powinien uczestniczyć w uroczystościach” – tymi słowami premier Margaret Thatcher zdecydowała o zmianie wieloletniego stanowiska Londynu w sprawie Katynia, które nakazywało przemilczanie sowieckiej zbrodni.
Wówczas też, po raz pierwszy, grała pod pomnikiem Orkiestra Królewskich Huzarów Irlandzkich. Aż do 1990 roku, kiedy doszło do wspomnianego już wcześniej przyznania się władz Związku Radzieckiego, oficjalne uczestnictwo Brytyjczyków w obchodach rocznicowych na Gunnersbury wywoływało negatywne reakcje i komentarze w Moskwie.
Historia Pomnika Katyńskiego w Londynie ukazuje nam, jak trudna była walka naszych rodaków w Anglii o możliwość dania świadectwa prawdzie i choćby cząstkową, moralną rehabilitację tych, których Sowieci chcieli na zawsze wymazać z kart historii. Autorzy koncepcji pomnika, wraz z tymi, którzy go budowali, stanęli przed niesłychanie trudnym i bezprecedensowym zadaniem. Przede wszystkim dlatego, że był to pierwszy projekt pomnika poświęconemu Katyniowi, z którego jasno miało wynikać, że tej niewybaczalnej zbrodni dokonali komuniści. A to przecież z brytyjskiego punktu widzenia byli sojusznicy, którzy pomogli kilkadziesiąt lat wcześniej rozprawić się z Hitlerem, więc próby oczerniania ich były w tej sytuacji bardzo źle odbierane.
Choć od wojny mijały kolejne lata, Anglicy z bliżej niezrozumiałych powodów nadal trwali w swej lojalności wobec Związku Radzieckiego, mimo że ani nie był on już dłużej dla Zjednoczonego Królestwa sojusznikiem czy znaczącym partnerem, ani też żadnym realnym zagrożeniem. Bez względu na to, jakie były rzeczywiste przyczyny rzeczonej postawy Brytyjczyków, miała ona niebagatelny wpływ na przebieg prac nad stawianiem pierwszego na świecie Pomnika Katyńskiego.
Pomnik liczy 6,5 metra i wykonany jest z czarnego granitu. W górnej części obelisku znajduje się stylizowany wizerunek herbu Polski otoczony wieńcem z drutu kolczastego oraz napis KATYN i data: 1940. Na bazie obelisku umieszczono dwie inskrypcje, pierwszą w języku polskim, drugą w języku angielskim: „Pamięci 14 500 polskich jeńców wojennych, którzy w 1940 zniknęli z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie, z czego 4500 zidentyfikowano później w masowych grobach w Katyniu w pobliżu Smoleńska”.

Jedną z najważniejszych tablic umieszczonych na najwyższym stopniu jest niewielka tablica w języku angielskim, jaką wmurowano 21 kwietnia 1990 roku, będącą uzupełnieniem informacji o zbrodni dokonanej przez NKWD.
„As finally admitted in April 1990 by the U.S.S.R. after 50 years of shameful denial of the truth” (Jak ostatecznie przyznano w kwietniu 1990 roku przez ZSRR po 50 latach haniebnego zaprzeczania prawdzie – tłum red.).
W 2007 roku na ekrany kin trafił film Katyń w reżyserii Andrzeja Wajdy, którego ojciec Jakub Wajda również padł ofiarą zbrodni katyńskiej. W 2018 roku w Wielkiej Brytanii powstał film „Katyń – ostatni świadek / The Last Witness”. Film reżyserował brytyjski reżyser polskiego pochodzenia Piotr Szkopiak, którego dziadek, Wojciech Stanisław Wójcik, został zamordowany w Katyniu. „The Last Witness” to poruszająca historia brytyjskiego dziennikarza, który poznaje prawdę o Mordzie Katyńskim. Film pokazany jest z perspektywy brytyjskiej i pozwala nam dowiedzieć się, co Brytyjczycy wiedzieli i wiedzą o tej straszliwej sowieckiej zbrodni. Dlatego przeznaczony jest głównie dla międzynarodowej widowni. Tytułowy bohater, grany przez Roberta Więckiewicza, był naocznym świadkiem Zbrodni Katyńskiej. Ciekawostką jest, że w tajemniczy sposób zmarł on w 1947 roku w Wielkiej Brytanii. Do dziś nie wiadomo, kto stał za tym, ale na pewno jego śmierć była wygodna i dla Sowietów, i dla Anglików.
Film jest dostępny do kupienia na Amazonie.
Dzięki uporowi, odwadze i zaangażowaniu polscy emigranci na Wyspach Brytyjskich dopięli swego i z tej nierównej, toczonej z dala od Ojczyzny walki o prawdę historyczną wyszli zwycięsko.
Autor: Marcin Majchrowski i Maria Byczynski
Zdjęcia: British Poles



