“Kraj nadziei i chwały, matka wolnych ludzi…”, czyli dlaczego Anglia znów nie potrzebuje Europy

Brexit wzbudza wiele emocji po obu stronach Kanału Angielskiego. Najciekawszym pytaniem jest jednak dlaczego w ogóle do niego doszło.

Każdy naród poszukuje swej przeszłości od czasów pradawnych. Anglicy odnajdują swoich naddziadów w  połowie I tysiąclecia przed Chrystusem. Wówczas na Brytanii pojawiła się cywilizacja celtycka. Badania genotypu dzisiejszych Irlandczyków, Szkotów i Walijczyków wykazują, że ponad 80% ich genów to dziedzictwo celtyckie. Te same badania Anglików wykazały, że  około 65% ich DNA pochodzi od starożytnych Brytów. Widocznymi na całej Brytanii pozostałościami ich kultury są grodziska na wzgórzach – hillforts, jednak tylko w Anglii obok nich znajdziemy wizerunki białych koni uzyskane poprzez zdarcie wierzchniej warstwy gleby z kredowej skały.  Wizerunki te są dobrze widoczne tylko z dużej odległości.

Biały koń

Jeden ze sławniejszych białych koni znajduje się w pobliżu grodziska Uffington Castle w Dolinie Białego Konia w Oxfordshire. Znajduje się tam niewielkie wzniesienie o kształcie kopca. Na jego wierzchołku widnieje spłachetek ubitej, nie zarośniętej trawą  ziemi. Jest to miejsce, na które trysnęła krew smoka ugodzonego śmiertelnie przez św. Jerzego, legendarnego patrona Anglii. Pewnie właśnie tam można znaleźć początek angielskich dziejów. Cała reszta bierze się z doświadczenia, którego Anglicy nabrali wyruszając w świat. 

Tę metaforyczną podróż opisał George K. Chesterton w Wiekuistym człowieku. Bohater jego opowieści oddala się od swego domu w poszukiwaniu czegoś (nie wie jeszcze czego), a gdy rozczarowany światem odwraca się, by powrócić do domu, dopiero wówczas dostrzega Białego Konia na wzgórzu, u stóp którego spędził dzieciństwo. Chestertonowi opowiastka ta posłużyła jako alegoria chrześcijańskiego nawrócenia, nam może posłużyć jako wizja angielskiego patriotyzmu. 

 Brytorzymianie i Anglosasi

Wróćmy jednak do badań DNA. Za  pozostałe 35 % angielskiego kodu genetycznego odpowiadają głównie najeźdźcy. Tym, co przyciągało przybyszów był (o dziwo) klimat sprzyjający uprawie (południowo wschodnia Anglia) i hodowli (północno zachodnia). W kolejnym tysiącleciu swej historii to Anglia padała ofiarą najazdów: Rzymian, Anglów, Sasów i Danów, potem Wikingów, Duńczyków, a następnie Normanów. Za każdym razem jednak najazdy te wzbogacały Anglię, ponieważ najeźdźcy szybko uznawali ją za swą ojczyznę. I choć podbojowi wyspy towarzyszyły krwawe jatki, to dość szybko przechodzono do pokojowej koegzystencji. Rzymianie, którzy podbili południową Brytanię za czasów Klaudiusza, w następnych wiekach bronili jej przed dzikimi Piktami. W V w. Anglowie, Sasi i Jutowie, kiedy już pokonali “Brytorzymian” z legendarnym królem Arturem na czele, rzucili się w wir bratobójczych wojen domowych. Jednak to Celtowie i Rzymianie okazali się prawdziwymi zwycięzcami, którzy przynieśli pogańskim Anglom Chrystusa. 

Kompania braci

Od VIII w. chrześcijańscy Anglicy musieli bronić swej wyspy przed pogańskimi Wikingami. Dopiero normandzcy rycerze Wilhelma Zdobywcy pobiwszy Anglosasów w 1066 r. pod Hastings położyli kres kolejnym najazdom. Narzucili oni Anglosasom porządek feudalny, raz na zawsze grzebiąc dawny podział na siedem królestw. W ten sposób nowi zdobywcy podporządkowywali sobie całe społeczeństwo stając się jego elitą i cementując jedność Królestwa Anglii.

Angielski feudalizm uznawał prawo primogenitury i podległość wszystkich wasali suwerenowi. Ziemię i urząd dziedziczył najstarszy syn, a pozostali musieli liczyć na siebie. Wszyscy ludzie byli poddanymi króla i musieli stawać na jego wezwanie, bez oglądania się na baronów. 

W XIV i XV w. Anglicy zaczęli najeżdżać Szkotów, a następnie Francuzów. Armie angielskich królów składały się z całej masy plebejskich łuczników, którzy dziurawili strzałami francuskich rycerzy. Pamięć o braterstwie broni między królem, baronami królestwa, rycerzami a ich żołnierzami utrwalił William Shakespeare w cyklu dramatów historycznych z najpopularniejszym Henrykiem V. Młody i dzielny król otoczony “szczęsną gromadką, kompanią braci” pokonuje dumnych Francuzów w dzień św. Kryspina – 25 października 1415 r. 

Boże chroń króla

W XVI w. nastąpiło wydarzenie wielkiej wagi, które zniszczyło ważną więź Anglii z kontynentem. Było to oczywiście zerwanie z Rzymem przez Henryka VIII i ukonstytuowanie się kościoła państwowego . Pomimo przeprowadzenia prawdziwej rewolucji w sprawach kościelnych większość społeczeństwa zachowała stoicki spokój. Wielu Anglików bowiem czerpało korzyści z dóbr zagarniętych Kościołowi. Poza tym byli oni dość obojętni religijnie. Anglikanizm (w wersji tzw. broad church) pasował im także ze względu na prostotę liturgii i ograniczoną rolę kleru. 

Wprowadzenie kościoła państwowego było ważnym elementem świadomości narodowej Anglików. Wyznanie wiary stało się jednocześnie wyznaniem wierności wobec monarchii. Katolicy, zwani papistami, ale i wszelkie “sekty” ewangelickie były postrzegane jako potencjalni zdrajcy. Ponadto, na skutek wojen w następnych wiekach, doszło do złączenia katolickości Francuzów i Irlandczyków, a także szkockich górali, z ich wrogą postawą wobec Anglii.  

Własność i wolność

W połowie XVII w. Anglicy zafundowali sobie przegląd najgorszych doświadczeń historycznych. Spór o granice władzy królewskiej przerodził się w rewolucję polityczną i wojnę domową, która zakończyła się królobójstwem na Karolu I Stuarcie. Radykałowie (diggerzy i levellerzy) szykowali już rewolucję społeczną, w której chcieli doprowadzić do pierwotnej równości (When Adam delved and Eve weaved, Who was then a Gentelman?). Przywódca rewolucji  Oliver Cromwell, który sam uważał się za prawicę Jahwe, zdecydowanie zablokował te lewicowe próby. Jego zasada stosunków społecznych streszczała się w łacińskim Beatus qui tenet. Własność prywatna stała się opoką, na której zbudowano system polityczny i społeczny. Cromwell sam stanął na straży tego porządku jako Lord Protektor, a swych generałów uczynił administratorami Republiki Angielskiej. Kiedy zmarł, jego namiestnicy wypełnieni po brzegi angielskim common sense, przeprowadzili restaurację monarchii, która z kolei sowicie im to wynagrodziła. 

Przywrócony narodowi król musiał oddać mu większość swej władzy. W 1679 r. zagwarantował wszystkim Anglikom wolność osobistą w Habeas Corpus Act. Od tej pory jedynie sędzia w majestacie prawa mógł zdecydować o pozbawieniu tej wolności. Szybko też okazało się, że angielscy sędziowie nie znali litości i niejeden przestępca zatęsknił za królewską sprawiedliwością.

Stuartom nie było dane długo cieszyć się angielskim tronem. W 1689 r. zostali go pozbawieni na drodze Gloriuos Revolution, której największym osiągnięciem było utwierdzenie parlamentu jako centrum władzy. Był to parlament zdominowany przez wielką własność ziemską i posłów ją reprezentujących. Tak jak w osiemnastowiecznej Rzeczypospolitej Sejmem, tak tam Izbą Gmin zarządzano przekupstwem, z tym, że w Westminsterze posłowie brali łapówki od własnego rządu, a nie od obcych. Nie wynikało to jedynie z patriotyzmu Anglików, a także z tego, że żaden inny władca europejski nie potrafił przebić oferty Skarbu Jego Królewskiej Mości.

John Bull

Skarb ten urósł dzięki podatkom pośrednim. Anglia w XVIII w. stała się najbardziej zasobnym krajem na świecie, zanim jeszcze zastosowano wynalazek Jamesa Watta. Anglicy dzięki własnej pracy i przedsiębiorczości, niemal dosłownie wycisnęli bogactwo z ziemi i wody. Ziemia dała im wełnę i wołowinę, a woda napęd i transport. Obserwując angielską gospodarkę Szkot Adam Smith mógł napisać dzieło O pochodzeniu bogactwa narodów, które wysławia wolny rynek. Wówczas także powstał wizerunek Johna Bulla – przeciętnego Anglika, dużego i energicznego, poczciwego i przedsiębiorczego, nażartego wołowiną i opitego piwem. Był to typowy karykaturalny obraz dorobkiewicza, który jednak angielscy dorobkiewicze przyjęli jako swą markę. Wkrótce też stał się on uosobieniem angielskiego patriotyzmu. 

Brytanio rządź falami 

W 1763 r. Zakończyła się wojna siedmioletnia i Anglia stała się imperium, nad którym słońce nie zachodzi. Powstało ono w wyniku działań mających na celu zysk, a nie podbój. W Londynie nie było żadnej instytucji, która mogłaby administrować tak wielkim terytorium. Był to w istocie rzeczy konglomerat prywatnych przedsiębiorstw, osadniczych samorządów i tubylczych zależnych królestw powiązanych umowami handlowymi i przysięgą wierności angielskiemu królowi. Realną siłę prezentowała Royal Navy utrzymywana z angielskich podatków. Anglicy, wbrew własnej zasadzie no taxation without representation, postanowili przerzucić część kosztów utrzymania imperium na swych pobratymców z 13 kolonii. Bunt kolonistów rozpoczął kryzys, który zmienił świat. 

Imperium i demokracja

W 1776 r., oprócz Amerykańskiej Deklaracji Niepodległości, ukazało się pierwsze wydanie dzieła Edwarda Gibbona Zmierzch i upadek Cesarstwa Rzymskiego. Anglicy uważnie czytali Gibbona, nie chcąc pójść w ślady Rzymian. Klęska, którą ponieśli w wojnie z Amerykanami i Francuzami, stała się szokiem dla zadowolonej z siebie angielskiej elity. Kolejnym ciosem była dla Anglików rewolucja francuska 1789 r. Początkowo patrzyli oni z sympatią na przemiany w absolutystycznej Francji, lecz kiedy po władzę sięgnęli rzecznicy zradykalizowanego ludu, angielski zdrowy rozsądek zaprotestował. Osobą, która wyraziła ten protest w sposób ponadczasowy był Edmund Burke, teoretyk postawy konserwatywnej. Przedstawił ją porównując rewolucję 1688-9 r. z rewolucją 1789 r. Otóż wg. Burke’a rewolucjoniści angielscy pozbyli się Stuartów, aby obronić swe prawa, natomiast rewolucjoniści francuscy pozbyli się Burbonów, aby zniszczyć wszelkie prawa. Sławetna rewolucja zaprowadziła pokój po latach wojen, rewolucja jakobinów wprowadza chaos, którego skutków nikt nie jest w stanie przewidzieć. 

Anglicy poświęcili wiele, żeby zatrzymać to kontynentalne szaleństwo. Wydali wiele pieniędzy, którymi finansowali kolejne koalicje antyfrancuskie, ale i swe swobody, zawieszając Habeas Corpus Act. Nie tylko pokonali w ten sposób Napoleona, ale i zapobiegli niepokojom wewnętrznym. Jednak napięcie między rządzącymi a aspirującymi do elity politycznej pozostało. W niesprawiedliwy system uderzał m. in. Lord Byron – poeta, który ucieleśniał wzór bohatera romantycznego. Prorok angielskiej klasy średniej Jeremy Bentham w najkrótszym wykładzie swych utylitarystycznych poglądów stwierdził, że największe szczęście największej liczby ludzi powinno być podstawą prawa i moralności.

Pod ich wpływem angielska elita polityczna zdała sobie sprawę, że musi uzyskać poparcie opinii publicznej, aby dalej rządzić. Reforma wyborcza z 1832 r. poszerzyła elektorat zmieniając granice okręgów wyborczych, przyznając więcej głosów miastom i wyznaczając nowy, niższy cenzus majątkowy. Ten sposób reform wyborczych zachowano w Anglii, aż do wprowadzania powszechnego prawa wyborczego w 1928 r. 

Kryzys

W XX w. Anglicy nie ulegli fascynacji ideologiami, które doprowadziły Europę na krawędź samozagłady. Zjednoczone Królestwo nie doświadczyło też klęski wojennej, która stała się udziałem Belgii i Francji, Włoch i Niemiec. Jest to o tyle ważne, że doświadczenie to legło u podstaw powojennych traktatów, które doprowadziły do powstania Unii Europejskiej. Z perspektywy angielskiej, to pomoc Nowego Świata uratowała Europę zarówno przed faszyzmem, jak i komunizmem. Niezwykle ceniony projekt National Health Service – darmowej i powszechnej opieki medycznej – ruszył w 1948 r. głównie dzięki środkom z Planu Marshalla. Jest to o tyle ciekawe, że obecnie NHS przechodzi kolejną reformę i zajmuje drugie miejsce po Brexicie w angielskich dyskusjach politycznych. 

W XX w. Anglicy przeżyli upadek swego imperium. Pokojowy triumf Mahatmy Gandhiego nad brytyjskimi administratorami Indii, wbrew pozorom był także sukcesem Anglików. W 1947 r. większość z nich zastanawiała się nad tym, co włożyć do garnka, a imperium niewiele ich obchodziło. Następnie Wielka Brytania stała się celem migracji ze swych byłych kolonii. Choć napięcia na tle rasowym są poważnym zagrożeniem wewnętrznym, to procesy asymilacyjne postępują.  Obecnie stanowiska ministrów spraw wewnętrznych i finansów zajmują Priti Patel i Sajid Javid, którzy wywodzą się z Indii – niegdysiejszej perły w brytyjskiej koronie. 

Obok nich w rządzie zasiada Jacob Rees-Mogg, którego ze względu na maniery koledzy z Izby Gmin określają mianem MP for 18th century. Minister środowiska Theresa Villiers ma wśród swych przodków króla Edwarda II i tuziny lordów i ministrów. Premierem jest Boris Johnson, który fizycznie przypomina Johna Bulla z osiemnastowiecznych karykatur. Traktuje obecny urząd jako szczyt swojej kariery. Bo cóż może być lepszego w świecie polityki, niż być angielskim premierem, następcą Pitta Młodszego, Gladstone’a, Churchilla i Thatcher ?!

                                        ***

Admirał Horatio Nelson przed zwycięską bitwą pod Trafalgarem w 1805 r. przekazał pozbawiony patosu sygnał do floty: “Anglia oczekuje, że każdy spełni swój obowiązek”. Obecny rząd przedstawia konieczność przeprowadzenia Brexitu jako spełnienie obowiązku wobec Anglików, którzy wyrazili swoją wolę w referendum z 2016 r.

Autor: Michał Zarychta

Zdjęcie: Pixabay

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze miesięcznika wSieci Historii