Książę Kentu świętował swoje 84. urodziny w polskim domu

Edward, książę Kentu, jest wnukiem Króla Jerzego V, za którego rządów w 1922 roku Imperium Brytyjskie osiągnęło rozmiar 36,6 milionów km², zajmując największy obszar w historii ludzkości. Jako wnukowi brytyjskiego monarchy w męskiej linii przysługują mu tytuły „Księcia Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej” oraz „Jego Królewskiej Wysokości”. Jego ojciec i ojciec królowej Elżbiety byli braćmi.

Portret księcia pędzla Philipa de László

Żona księcia Katherine Worsley, księżna Kentu, przeszła w 1994 na katolicyzm, ale zgodnie z przepisami dynastycznymi nie pozbawiło to księcia prawa do dziedziczenia tronu brytyjskiego (żona zmieniła wyznanie po ślubie, co według “Act of Settlement” z 1701 nie wpływa na kolejność sukcesji – przyp. red).

Rodzice księcia do swojego majątku w Coppins w Iver w hrabstwie Buckinghamshire przyjęli po wojnie rodzinę Koziełł-Poklewski. To był początek wielkiej przyjaźni obydwu rodzin. Najbliższym przyjacielem księcia stał się Wincenty, z którym praktycznie razem się wychowali. Od tego czasu datuje się wielka sympatia księcia, jego brata księcia Michała i siostry księżniczki Aleksandry do Polaków i Polski.

Książę Kentu odwiedzał Polskę, biorąc udział w wielu uroczystościach. Został odznaczony Orderem Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za działanie na rzecz relacji polsko-brytyjskich. Jest przewodniczącym Royal Air Force Benevolent Fund, stowarzyszenia organizującego finansowe zbiórki dla pilotów. Można go spotkać w jednej z najstarszych polskich restauracji w Londynie – Daquise, gdzie przychodzi z tęsknoty za polskim smakami znanymi z dzieciństwa. Odwiedza też Klub Ognisko – Polish Hearth Club w londyńskiej dzielnicy South Kensington, który został otwarty przez jego rodziców 16 lipca 1940 roku. Książę Kentu jest Patronem klubu.

Tym bardziej było nam miło otrzymać zaproszenie na urodziny księcia, które odbyły się w gościnnych i przepięknych progach książęcego pałacu Jana Żylińskiego, jednego z czołowych polskich biznesmenów na Wyspach, na londyńskim Ealingu.

Zgromadzeni goście odśpiewali Jubilatowi “100 lat” oraz “Happy Birthday”. Wśród gości dostrzec można było wielu członków rodziny królewskiej, licznych przedstawicieli arystokracji, wybitnych działaczy polonijnych oraz bliskich przyjaciół.

W trakcie wieczoru Gospodarz zaoferował bogaty program artystyczny, który zachwycił nie tylko Jubilata, ale też wszystkich zgromadzonych gości. Była wyśmienita kolacja, przemówienia, kwiaty, wspomnienia, dyskusje, wiele wspólnych zdjęć i niespodzianek.

Pierwszym punktem programu był występ baletowy Desirée, wieloletniej partnerki życiowej Jana Żylińskiego.

Zatańczyła ona partię z “Jeziora Łabędziego” wzbudzając zachwyt gości dzięki swojej urodzie i porywającemu tańcowi. Możesz go zobaczyć tutaj.

Niezwykle interesujący pokaz mody znanego projektanta Malana Bretona był kolejną atrakcją wieczoru. Zorganizowała go z rozmachem Rebecca Riofrio, dyrektor Parlamentarnej Grupy ds. Mody, Sztuki i Sportu. Modelki zrobiły wielkie wrażenie na Panach a ich przepiękne suknie zachwyciły damską część gości.

Kolejną niespodzianką było odsłonięcie portretu księcia namalowanego przez 25-letniego malarza Eliasza Dyrowa, który urodził się w polskiej rodzinie pod Kijowem, ale 8 lat temu wrócił z rodziną do Ojczyzny, w ramach programu repatriacji. Mieszka w Rzeszowie i przyleciał specjalnie z Polski, by osobiście zaprezentować portret. Portalowi British Poles artysta powiedział, że jest szczęśliwy i niezwykle dumny mogąc uczestniczyć w tak ważnym polsko-brytyjskim wydarzeniu. Sponsorem obrazu był Jerzy Byczynski senior.

Z Polski przyleciał specjalnie zamówiony przepyszny urodzinowy tort z czekoladowymi życzeniami “Happy Birthday Edward Duke of Kent”. Jan Żyliński wręczył Jubilatowi słynną szablę swojego ojca kawalerzysty (którego pomnik “Złoty jeździec” stoi dumnie w Kałuszynie pod Warszawą – przyp. red.) i poprosił o ukrojenie nią pierwszego kawałka tortu.

Dobrym duchem przyjęcia była słynna portrecistka londyńska Basia Hamilton, która od lat aranżuje życie kulturalne polskiej emigracji.

Książę Kentu był niezwykle poruszony polską gościnnością Pana domu, otaczającą go serdecznością, ilością ciepłych życzeń od wszystkich zaproszonych gości. To był wzruszający wieczór i możemy być dumni, że odbył się właśnie w polskim domu.

W imieniu portalu British Poles i naszych czytelników dołączamy się do życzeń: „100 lat!”

Maria Byczynski

Zdjęcia: Barbara Hamilton i British Poles