George Byczynski, British Poles: Niedawno minął rok od objęcia przez Pana niezwykle ważnej funkcji Ambasadora Polski w Londynie. Przyjechał Pan w bardzo trudnym czasie. Właśnie kończyły się ograniczenia związane z lockdownem, a po kilkunastu dniach Rosja najechała na Ukrainę. Jak podsumowałby Pan ten rok?
Piotr Wilczek: Rzeczywiście, przyjechałem do Londynu zaraz po zniesieniu restrykcji covidowych i tuż przed inwazją Rosji na Ukrainę. W lutym zakończyły się restrykcje związane z podróżami, ale w powietrzu wisiało już coś groźnego w związku z Ukrainą. Postanowiłem, że pierwszym ambasadorem, któremu złożę wizytę kurtuazyjną, będzie ambasador Ukrainy, Wadym Prystajko. Zjedliśmy śniadanie w ambasadzie ukraińskiej, to był mój pierwszy dzień i pierwsze spotkanie w Londynie. Odtąd zaczęła się nasza bardzo dobra, intensywna współpraca, która trwa do dzisiaj. Wojna zaczęła się 10 dni po moim przyjeździe. Można powiedzieć, że cały ten ostatni rok minął pod znakiem wzmacniania współpracy polsko-brytyjskiej i wsparcia środowisk polskich zaangażowanych w pomoc dla Ukrainy. Druga kwestia, która mnie zajmowała, dotyczyła relacji Zjednoczonego Królestwa z Unią Europejską, zwłaszcza związanej z tą relacją, trudnej kwestii Protokołu Irlandzkiego. To też był problem, który trzeba było rozwiązać, aby współpraca Irlandii Północnej oraz Wielkiej Brytanii z Unią Europejską była jak najlepsza. Liczę, że tzw. Windsor Framework to kompromis, który przyczyni się do rozwiązania wielu problemów. Wróciłem właśnie z wizyty w Irlandii Północnej i zauważyłem tam wiele nadziei związanych z tą nową propozycją.

GB: Jak wojna wpłynęła na relacje polsko-brytyjskie? Prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie. Czy Brytyjczycy sprawdzili się w tej sytuacji? Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że Polska i Wielka Brytania były dwoma głównymi europejskimi siłami, które pomagały Ukrainie. Jakie są owoce tej współpracy?
PW: Jeśli chodzi o sytuację na Wschodzie, to jak Pan pamięta, jeszcze przed rozpoczęciem inwazji otrzymaliśmy ogromną pomoc od Brytyjczyków w związku z sytuacją na granicy białorusko-polskiej. Brytyjscy inżynierowie wspierali nas przy ochronie tej granicy. Brytyjczycy byli świadomi, że Polska jest kluczowym miejscem, gdzie wiele ważnych spraw może się rozgrywać. Została nawiązana współpraca w formie trójkąta brytyjsko-polsko-ukraińskiego. Zjednoczone Królestwo okazało się tym państwem, które w sposób jednoznaczny pokazało, że poważnie rozumie zagrożenia i jest gotowe ściśle współpracować w imię bezpieczeństwa Europy.

GB: Wydaje mi się, że wszyscy widzą i bardzo cenią to brytyjskie zaangażowanie. A dlaczego Brytyjczycy tak efektywnie zaangażowali się w tę pomoc, podczas gdy duża część innych europejskich krajów, sojuszników Polski, czasami była mniej entuzjastyczna, jeśli chodzi o wsparcie Ukrainy i zadbanie o bezpieczeństwo regionu?
PW: Ja bym powiedział, że Zjednoczone Królestwo miało okazję pokazać swoje przywództwo w kwestii bezpieczeństwa europejskiego, w ramach NATO w Europie. Widać tu pełne zrozumienie potrzeby stabilności całego kontynentu. Poza tym była to kwestia wartości, takich jak prawa człowieka, suwerenność i integralność terytorialna państwa, które zostały naruszone. To kwestia bezpieczeństwa, ale i wartości.

GB: Jakie były najważniejsze spotkania, które odbył Pan w ciągu minionego roku? Takie, które zrobiły na Panu największe wrażenie, lub też przyniosły największe korzyści dla relacji polsko-brytyjskich?
PW: Największe wrażenie zrobiła na mnie rozmowa z Królową Elżbietą II podczas składania jej listów uwierzytelniających 22 marca ubiegłego roku. Jestem bardzo szczęśliwy, że miałem przyjemność i zaszczyt rozmawiać z Królową. Rozmowa odbyła się za pomocą połączenia wideo – Królowa przebywała wtedy na zamku w Windsorze, ja byłem w Pałacu Buckingham. Nie zapomnę do końca życia tej niezwykle ciekawej wymiany poglądów na różne tematy. Królowa była znakomicie przygotowana do rozmowy – wiedziała wiele nie tylko o Polsce, ale i o mnie, i do tego nawiązywała. Uczestniczyłem też w spotkaniach polskiego prezydenta i premiera z trójką premierów brytyjskich, którzy urzędowali w czasie mojego pobytu w Londynie, czyli Borisem Johnsonem, Liz Truss i Rishi Sunakiem. Bardzo ważna dla polsko-brytyjskich relacji jest również dobra współpraca parlamentarna, której szczególnym wyrazem są wzajemne wizyty delegacji parlamentarzystów brytyjskich i polskich odwiedzających nasze kraje. Cenię sobie niezwykle częste spotkania z ambasadorami innych krajów europejskich i pozaeuropejskich, które pozwalają lepiej zrozumieć sytuację na świecie. Londyn, obok Waszyngtonu, jest takim miejscem, gdzie można spotkać znakomitych dyplomatów z wielu krajów. Miałem już dziesiątki takich spotkań, zwykle kilka tygodniowo. Oczywiście, każdy z nas reprezentuje swój kraj w Wielkiej Brytanii, ale rozmawiamy też między sobą o różnych sprawach związanych z relacjami naszych krajów z naszym obecnym krajem urzędowania, konsultujemy się, wymieniamy informacjami. W Londynie ma swoją siedzibę wiele organizacji międzynarodowych. Dziś np. uczestniczyłem w dwugodzinnej rozmowie polskiej minister finansów z panią prezes Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, którą spotkałem już po raz drugi. To była fascynująca rozmowa, nie tylko o Ukrainie, ale o wsparciu rozwoju wielu krajów świata, a także o sytuacji międzynarodowej. Cieszę się też, że tak wielu Polaków pracuje w londyńskiej centrali EBOR. Uczenie się od ciekawych ludzi, również byłych polityków, jest bardzo ważne dla ambasadora. Niezwykle cenię sobie spotkania, jakie odbyłem z byłymi premierami, Tony Blairem i Davidem Cameronem, z byłymi ministrami obrony: Michaelem Heseltine, Malcolmem Rifkindem (również byłym ministrem spraw zagranicznych) i George’m Robertsonem, który był też Sekretarzem Generalnym NATO, zaraz po tym jak Polska dołączyła do Sojuszu.
Ogromnie ważne i często wzruszające dla mnie były spotkania z przedstawicielami polskiej społeczności, od najstarszych weteranów, aż po młodzież. To jest dla mnie niezwykle ważne w mojej misji. Nawiązując do słynnego pytania, ile dywizji ma papież, można powiedzieć, że dla ambasadora polskiego w Londynie te dywizje to Polacy i założone przez nich czasami dawno temu instytucje takie jak Instytut Sikorskiego, Studium Polski Podziemnej, POSK, Ognisko Polskie, Biblioteka Polska i wiele innych. Inni ambasadorowie krajów, które mają tu spore diaspory, nie są wspierani przez takie instytucje i nie ukrywają, że zazdroszczą mi tego, co można nazwać polskim zapleczem intelektualno-historycznym, istniejącym co najmniej od lat 40-tych XX wieku. Cenię sobie też coraz bardziej przyjazny stosunek Brytyjczyków do Polaków.

GB: No właśnie, a jaką opinię, Pana zdaniem, mają Brytyjczycy o Polakach? Mam wrażenie, że ta opinia szczególnie zmieniła się w świadomości medialnej. Kiedyś media bardzo często skupiały się na raczej negatywnych przypadkach związanych z naszą obecnością na Wyspach. Teraz negatywne opinie na temat Polaków są prawie niewidoczne. Czy też Pan widzi tę tendencję i jakby Pan ją wytłumaczył?
PW: Myślę, że to, w jaki sposób Polacy zareagowali na wojnę, radykalnie zmieniło wizerunek Polski i Polaków. Zmieniła się też opinia, jaką Brytyjczycy mieli o naszym stosunku do imigrantów, uchodźców, który uważali za negatywny. A to Polacy inicjowali tutaj zbiórki darów dla Ukrainy i dla uchodźców ukraińskich w Polsce.
Spotykając się z Brytyjczykami na terenie całego Zjednoczonego Królestwa dostrzegam, że ta pozytywna reputacja Polski ma podłoże historyczne, czyli kluczowy udział Polaków w II wojnie światowej na wielu frontach oraz pozytywny wpływ na rozwój brytyjskiej gospodarki dużej liczby tych Polaków, którzy przyjechali tu po 2004 roku. W Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej działa wiele tysięcy firm założonych przez Polaków. Polacy są bardzo cenieni i uważani za świetnie wykwalifikowanych pracowników, szczególnie w dziedzinie IT czy finansów. Cieszy mnie ta widoczna ciągłość między historycznym dziedzictwem a wkładem nowo przybyłych Polaków. Takim przykładem może być tu wybór pani Alicji Donimirskiej na przewodniczącą Zjednoczenia Polskiego. To organizacja bardzo ważna, ma długą tradycję reprezentowania Polaków wobec rządu brytyjskiego w czasach komunistycznych, a teraz jej rola jest już inna, ale wciąż bardzo ważna. Jej prezesem została osoba, która przyjechała na Wyspy po 2004 roku, czyli jest zachowana ciągłość.
GB: Rzeczywiście, jest tu bardzo dużo Polaków, którzy odnieśli sukcesy. Jest wiele organizacji polonijnych, które wykonują kawał ciężkiej pracy dla budowania relacji polsko-brytyjskich, wzmacniania pozycji Polaków i siły naszego głosu. Niestety, mówi się, że pomimo że jest nas tu milion, nasz głos nie jest tak słyszalny jak innych mniejszości. Jak moglibyśmy budować polski „brand”? Czy mógłby Pan podzielić się radami jak wzmocnić siłę polonijnego głosu?
PW: Nieprzypadkowo wymieniłem nazwisko pani Donimirskiej i Zjednoczenie Polskie, ponieważ uważam, że już istniejące organizacje należy wzmocnić lub nawet ożywić. Ambasada i organizacje mają różne role. Ambasada i ambasador reprezentują Polskę wobec goszczącego nas państwa i jego instytucji. Ważną częścią naszej roli jest wspieranie działalności polonijnej przez Konsulaty Generalne w Londynie, Manchesterze, Edynburgu i Belfaście. Natomiast kluczową rolę w promocji polskiej społeczności powinny odgrywać organizacje polonijne czy grupy medialne, takie jak British Poles i inne, które bardzo aktywnie promują Polskę, jej dobre imię, a także relacje brytyjsko-polskie. Jako ambasador bardzo cenię sobie współpracę i wparcie wielu organizacji.

GW: W temacie dobrego wizerunku Polski… Oprócz tematyki teraz najważniejszej, czyli bezpieczeństwa, jakie są inne istotne tematy w relacjach polsko-brytyjskich? Na przykład kwestie inwestycji w Polsce, czy aspektów historycznych. Anglicy sporo wiedzą o polskich lotnikach, ale co z kryptologami i innymi polskimi bohaterami?
PW: Po pierwsze powinno się pojawić więcej polskich nazwisk w przestrzeni publicznej, które się pozytywnie kojarzą. Przypomnę chociażby postać Mariana Rejewskiego, jednego ze słynnych polskich kryptologów, którzy w rozszyfrowaniu Enigmy odegrali kluczową rolę. Ukazała się w tym miesiącu w brytyjskim wydawnictwie jego biografia pt. ”The First Enigma Codebreaker” autorstwa Roberta Gawłowskiego. Bardzo ważne jest oddziaływanie w kręgach brytyjskiego establishmentu, w kręgach intelektualno-politycznych, promowanie ważnych nazwisk. Kolejne nazwisko to Krystyna Skarbek. Wiem, że ma wkrótce powstać o niej film, gdzie ta kobieta-szpieg, ulubiony szpieg Churchilla, zostanie pokazana w sposób bardzo atrakcyjny dla publiczności. Kolejny temat to chociażby przyjaźń księcia Filipa z wybitnym polskim artystą Feliksem Topolskim.

Druga kwestia to budowanie „brandu”, marki naszego kraju. Polska jest krajem „start-upów” i nowoczesnych technologii, co jest coraz bardziej dostrzegane na rynkach międzynarodowych – także na rynku brytyjskim. W tym kraju staramy się promować nasze rozwiązania technologiczne oraz szukać możliwości zawierania partnerstw i długoterminowej współpracy. To właśnie Zjednoczone Królestwo jest czwartym kierunkiem polskiego eksportu i rynkiem generującym znaczną nadwyżkę. Jedną z naszych specjalności są towary rolno-spożywcze – w tym przypadku rynek brytyjski jest drugim największym odbiorcą naszych produktów spożywczych. Jesteśmy tradycyjnie postrzegani jako eksporter dobrej żywności, dlatego zawsze wspieram i odwiedzam polskie firmy na londyńskich targach rolno-spożywczych. Warto też promować Polskę jako wspaniały kierunek turystyczny. W tym zakresie też podejmujemy aktywne działania w naszej Ambasadzie. Polska jest też wciąż postrzegana jako dobre miejsce do inwestowania, a jej obecność w NATO i Unii Europejskiej jest dla potencjalnych inwestorów bardzo istotna.
GB: Rozmawia Pan z wieloma politykami, od lewej do prawej strony sceny politycznej. Niedawno Sir Keir Starmer, lider opozycji, krytycznie wypowiedział się, że gospodarka Wielkiej Brytanii niedługo zostanie prześcignięta przez polską, co zostało przez wielu odebrane jako protekcjonalne i nieprzyjazne wobec Polski. Natychmiast Pan się z nim skontaktował. Czy może Pan powiedzieć, jak przebiegła ta rozmowa? Czy była to po prostu jego niefortunna wypowiedź?
PW: Przekaz, który płynął i od samego Keira Starmera, i od innych polityków z Partii Pracy, był krytyką obecnego brytyjskiego rządu. W ferworze tej dyskusji dawano Polskę jako przykład kraju, który się świetnie rozwija. My mieliśmy prawo uznać, że ta opinia, wygłoszona w trakcie gorącej debaty politycznej o stanie gospodarki brytyjskiej, mogła być niefortunna. Natomiast i Keir Starmer, i jego współpracownicy, przekonywali mnie, że chodzi o to, iż tempo rozwoju Polski budzi podziw i w pewnym momencie Polska może prześcignąć Zjednoczone Królestwo. Przy okazji chciałbym wspomnieć o książce Marcina Piątkowskiego, ekonomisty Banku Światowego, wydanej niedawno przez Oxford University Press “Europe’s Growth Champion: Insights from the Economic Rise of Poland” (tytuł polskiego wydania: „Europejski lider wzrostu. Polska droga od ekonomicznych peryferii do gospodarki sukcesu”). Przedstawia ona fenomen rozwoju gospodarczego Polski w ostatnich trzydziestu kilku latach. Przekazałem jej egzemplarze licznym politykom brytyjskim. Może stąd takie ich pozytywne opinie o rozwoju polskiej gospodarki?

GB: A jakie są kolejne cele, które Pan sobie wyznaczył na następny rok swojego urzędowania?
PW: Naturalnie pierwszym celem jest dalsza współpraca ze Zjednoczonym Królestwem w celu pomyślnego dla Ukrainy zakończenia wojny. Drugim moim celem jest współpraca polskich regionów z Walią, Szkocją i Irlandią Północną, bo Zjednoczone Królestwo to nie tylko Anglia. Zależy mi też na dobrej współpracy ze środowiskami polskimi i polonijnymi. By ta współpraca nastawiona była na to, co możemy wspólnie zrobić i jak promować Polskę. #PolishHeritageDays, wielki festiwal polski w całym Zjednoczonym Królestwie, to najlepszy przykład tego, jak wspólnie promujemy polską historię i kulturę i wspieramy znakomite projekty wielu środowisk. Zależy mi, by w ramach naszego dziedzictwa dało się w największym stopniu promować polską technologię, innowacje, start-upy, gospodarkę i współpracować w ramach wymiany naukowej.
GB: Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: George Byczynski
Zdjęcia: Biuro Prasowe Ambasady RP w Londynie, British Poles
Zdjęcie główne: Biuro Prasowe Ambasady RP w Londynie