Ostatnia droga Jima Autona, brytyjskiego bohatera wspierającego Powstanie Warszawskie ’44

6 lutego, 2020

O tym, że Jim Auton był ciężko chory wiedzieliśmy od dawna. Lekarze nie dawali mu żadnej nadziei więc Jim spędził ostatnie miesiące życia w domu, otoczony opieką swojego przyjaciela Paula Tricketta. Jim nie miał żadnej rodziny. Jego rodzeństwo dawno zmarło a ukochana żona Peggy, która miała 19 lat w momencie ślubu, odeszła kilka lat temu. Jim zmarł 18 stycznia w wieku 95 lat. Dlatego też Polonia zmobilizowała się niesłychanie, by uhonorować Jima za Jego niezwykłe bohaterstwo i towarzyszyć Mu w ostatniej drodze.

Ostatnie pożegnanie Jima. Za chwilę żołnierze RAF wniosą trumnę do kościoła

Jim Auton to bohaterski lotnik, który w 1944 roku pod niemieckim ostrzałem, dokonał zrzutów nad walczącą Warszawą. Była to misja niemal samobójcza. 76 lat temu (13-14 sierpnia 1944 r.) Jim i jego załoga odbyli pierwszy lot do Warszawy, aby zrzucić dla polskiego ruchu oporu 12 kontenerów z bronią, amunicją, sprzętem medycznym oraz materiałami wybuchowymi.

Podczas odprawy przed startem dowódca polskiej eskadry z pasją prosił lotników RAF-u o pomoc: “Przez 13 dni Polacy walczą, jeśli im nie pomożecie, to umrą” – mówił. Do tego czasu dziesiątki tysięcy bezbronnych mężczyzn, kobiet i dzieci były masakrowane przez Niemców w odwecie za Powstanie.

Jim i jego załoga zgadzają się, że bez względu na to, co się stanie, dostarczą swój cenny ładunek w wyznaczonej strefie zrzutu. Ich B-24 wystartował z Włoch, uniknął niemieckiej obrony przed Jugosławią, Węgrami i Czechosłowacją. Nad Polską musieli unikać zarówno niemieckich i rosyjskich nocnych myśliwców, jak i ostrzałów przeciwlotniczych. Warszawa płonęła, a załoga była świadkiem kolejnego zestrzelonego przed nimi samolotu RAF-u, ale wbrew wszelkim przeciwnościom spędziła 50 minut na okrążaniu miasta, aż Jim był w stanie zlokalizować strefę zrzutu i zwolnić kontenery.
Dwie noce później znów wrócili do piekła Warszawy.

Opiekun Jima Paul Trickett powiedział portalowi British Poles: “Jim nie ma żadnej rodziny, dlatego tak ważna jest Wasza obecność”. Jak wszyscy świetnie wiemy, na Polaków można liczyć. Dziś tj. 6 lutego w kościele św. Marii Magdaleny w Newark zebrało się ponad 400 osób, by pożegnać Jima. Pogrzeb rozpoczął się od niezwykle uroczyście. Tłum czekał, aż trumna zostanie wniesiona przez żołnierzy RAF do środka. Zgromadzonym towarzyszyła honorowa warta z licznymi, również polskimi, sztandarami.

Poczty sztandarowe

W czasie Mszy św. wysłuchaliśmy kilku niezwykłych przemówień: kazania księdza odprawiającego mszę żałobną, wspomnienia o Jimie pióra Paula Tricketta i wystąpienia polskiego konsula generalnego Leszka Rowickiego, który odczytał list ambasadora RP Arkadego Rzegockiego i dodał od siebie kilka wzruszających słów.

Konsul Generalny z Manchesteru Leszek Rowicki czyta list pożegnalny Ambasadora RP Arkadego Rzegockiego

Następnie udaliśmy się wszyscy na cmentarz. Newark-on-Trent to jeden z największych polskich cmentarzy w Wielkiej Brytanii, a jednocześnie największy polski cmentarz lotniczy na świecie. Spoczywa na nim łącznie 351 lotników Polskich Sił Powietrznych. Są to przede wszystkim groby lotników z jednostek bombowych: 300 Dywizjonu “Ziemi Mazowieckiej”, 301 Dywizjonu “Ziemi Pomorskiej”, 304 Dywizjonu “Ziemi Śląskiej” oraz 305 Dywizjonu “Ziemi Wielkopolskiej”. Poza lotnikami na cmentarzu pochowano trzech prezydentów RP na uchodźstwie: Naczelnego Wodza, gen. Władysława Sikorskiego (jego szczątki w 1993 r. zostały ekshumowane i przeniesione do krypty pod Katedrą św. Stanisława i Wacława na Wawelu w Krakowie), grób Augusta Zaleskiego, prezydenta RP na uchodźstwie w latach 1947-1972, grób Stanisława Ostrowskiego, prezydenta RP na uchodźstwie w latach 1972-1979 oraz grób Władysława Raczkiewicza, prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w czasie II wojny światowej.

Newark-on-Trent to największa polska nekropolia lotników na świecie

Jim został pochowany zaledwie kilka kroków od pomnika Warsaw Air Bridge na cmentarzu Newark (znajdującym się za dawnym grobem generała Sikorskiego). Jim, o czym mało Rodaków dzisiaj tu żyjących wie, zbudował ten pomnik w 1989 roku. To pomnik, który ma upamiętnić i uczcić lotników wszystkich narodowości, którzy stracili życie podczas lotów ze zrzutami zaopatrzenia dla Armii Krajowej podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku.

Opiekun Jima – Paul Trickett żegna się ze swoim przyjacielem

Pożegnaliśmy Jima modlitwą i śpiewem. Złożyliśmy wieńce, kwiaty i zapaliliśmy znicze. Cały czas towarzyszył nam wierny pies Jima – Lester.

Lester – wierny pies Jima

Po pogrzebie wszyscy pojechaliśmy do klubu RAF, do którego Jim uwielbiał przychodzić na piwo. Paul Trickett przygotował wystawę dla Jima składającą się z Jego fotografii, książek i pamiątek rodzinnych.

Jim z żoną Peggy

Nie zabrakło flagi polskiej z symbolem Powstania Warszawskiego i… kufla ulubionego piwa Jima!

Opiekun Jima – Paul Trickett w klubie RAF

Dziękujemy Ci Jim za oddanie Polsce i niezwykłe bohaterstwo!

Maria Byczynski

Zdjęcia: British Poles

 

 

Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR: