Polacy uratowali Isle of Wight przed niemieckimi bombami w 1942. Dziś nie są wpuszczani na camping

7 lipca, 2024

W piątek, 28 czerwca 2024 polscy turyści planowała zatrzymać się na campingu Thorness Bay Holiday Park na wyspie Wight. Byli to polscy motocykliści, którzy zrobili wcześniej rezerwację online oraz liczne polskie rodziny, które przyjechały na uroczystości związane z Isle of Wight Armed Forces Day, wypadającym następnego dnia. Wszyscy z nich zostali albo niewpuszczeni na camping, albo wyproszeni, a część zastała zamkniętą bramę i miała kłopot z dostępem do swojego bagażu.

Jak podaje gazeta Isle of Wight Observer, kierownik campingu wezwał ochronę i powiedział, że „anuluje rezerwację dla każdego z polskim nazwiskiem”. 

Jest to szczególnie przykre, że stosunek mieszkańców wyspy był przez lata niezwykle życzliwy (czego sami doświadczyliśmy na uroczystościach ku czci ORP „Błyskawica” – przyp. red.). Oni doskonale pamiętają, że polski niszczyciel ORP Błyskawica w maju 1942 roku uratował miasta Cowes i East Cowes przed atakiem niemieckiego Luftwaffe. Od tamtego czasu na wyspie corocznie odbywają się uroczystości, mające oddać hołd bohaterskim Polakom i zachować ich niezwykłą odwagę w pamięci przyszłych pokoleń. W tym czasie obydwa miasteczka dosłownie toną w polskich flagach, transparentach, a sklepy sprzedają pamiątki związane z „Błyskawicą”.

Dowódca ORP „Błyskawicy” komandor porucznik Paweł Ogórek opowiedział portalowi British Poles o niezwykłych wyrazach sympatii, które okazywane są załodze, gdy przybywa na uroczystości do Cowes i East Cowes, wychodzi na ląd i udaje się do miasteczka: „Marynarze bez przerwy zatrzymywani są przez mieszkańców, którzy dziękują za służbę, za polski wkład w uratowanie miasta przed niemieckim atakiem. Niektórzy chcą po prostu wymienić uścisk dłoni, by wyrazić swój szacunek i wdzięczność.” Więcej można przeczytać w naszej relacji Mieszkańcy Isle of Wight oddali hołd Polakom, którzy uratowali wyspę w 1942 roku przed niemieckim atakiem.

Co się zmieniło? Skąd taka dyskryminacja? O tym szokującym wydarzeniu został poinformowany Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej.

Według oficjalnego tłumaczenia, Polacy nie posiadali grupowej rezerwacji, tylko indywidualną. Nic dziwnego, Polacy przyjechali z różnych zakątków całej Anglii, każdy w wygodnym dla siebie terminie. Taki wspólny przyjazd byłby trudny do zsynchronizowania.

Jak opowiedzieli nam uczestnicy incydentu, wszystkich Polaków było około 150. Część motocyklistów, część rodzin z dziećmi. Tym, którym udało się zamieszkać na terenie campingu wcześniej, ochrona zabroniła ponownego wstępu. Kilka rodzin, które pojechały z dziećmi oglądać pobliskie ZOO, nie mogły już wrócić do wynajętych domków.

Została wezwana policja, ale zbytnio nie chciała interweniować, gdyż Thorness Bay Holiday Park jest własnością prywatną. Przepychanki trwały do godz. 21, gdy wreszcie ochraniarze przynieśli w workach spakowane rzeczy.

Polacy, którym rezerwację robił ktoś z przyjaciół na niepolskie nazwisko, nie byli wyrzucani. Anulowane zostały tylko rezerwacje na nazwiska kończące się na -ski lub -cki.

Ciekawostką jest, że na terenie parku rezerwację mieli 3 pracownicy polskiej firmy budowlanej, która w Seaview miała robić instalację okien. Właściciel zakwaterował ich w domkach, pracownicy mieli w spokoju spać tam w nocy, a w dzień pracować i wszystko byłoby dobrze aż do feralnego piątku, gdy podjechali vanem z polskim logo. Ich rezerwacja została natychmiast anulowana i kazano im się wynosić.

Najsmutniejszy jest epizod z grupą, która przyjechała na uroczystości związane z Isle of Wight Armed Forces Day w Eastern Garden. Gdy nie zostali wpuszczeni na teren parku, z interwencją przyjechali ….weterani! Starsi ludzie, powołując się na wspólną polsko-brytyjską historię, wdzięczność mieszkańców za uratowanie wyspy przez „Błyskawicę”, prosili o odwołanie skandalicznej decyzji. Niestety, kierownik Thorness Bay Holiday Park był nieubłagalny.

Anna Domżalska, która koordynuje akcję, powiedziała portalowi British Poles: „Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, zostaliśmy po prostu potraktowani jak śmiecie. Simon  Alderton, kierownik Parku, potraktował nas okropnie. Był opryskliwy i lekceważący. Ochrona cały czas nas prowokowała, zachowywała się karygodnie. Miałam wrażenie, że oni chcieli doprowadzić do jakiejś szarpaniny, by móc nam zarzucić, że jesteśmy agresywni. Ale im się nie udało, byliśmy spokojni. Nikt z nas nie może uwierzyć, że nie został wpuszczony, bo ma polskie nazwisko…”

Zakłopotani mieszkańcy wyspy natychmiast zareagowali na takie potraktowanie Polaków, wspierając ich i wysyłając przeprosiny. Cytujemy kilka z nich:

Graham: „W imieniu nas, mieszkańców Isle of Wight, chciałbym przekazać przeprosiny w imieniu nas wszystkich (…) przepraszam za brak wsparcia i szacunku, które pracownicy, jako mieszkańcy wyspy, powinni wam zaoferować. Mamy nadzieję, że wkrótce do nas wrócicie.”

Stephanie: „Jestem mieszkanką Isle of Wight i częścią społeczności motocyklistów i nie potrafię wyrazić, jak bardzo jest mi przykro i jak jestem zażenowana sposobem, w jaki zostaliście potraktowani. Wszyscy motocykliści na wyspie są zdegustowani Thorness Bay i mamy nadzieję, że ich zachowanie będzie miało dla nich poważne konsekwencje. Jeszcze raz przepraszam z całego serca. To nigdy nie powinno się wydarzyć.”

Shaun: „Bardzo mi przykro, że mieliście takie doświadczenie. Jako mieszkaniec wyspy i motocyklista jestem zażenowany i zawstydzony działaniami podjętymi przez ten park.”

Warto też dodać na zakończenie, że camping anulował ponad 70 rezerwacji i jak dotychczas nie zwrócił wniesionych opłat. Każdy z uczestników napisał skargę na tak oburzające i niesprawiedliwe potraktowanie. Czekamy na odpowiedź. Będziemy na bieżąco informować naszych czytelników (również o reakcji Konsulatu Rzeczypospolitej i właściciela Thorness Bay Holiday Park).

Mamy nadzieję, że wszystkie osoby, które doznały krzywd, otrzymają należne przeprosiny oraz odpowiednie rekompensaty za poniesione straty. Tego rodzaju działania powinny być nie tylko gestem sprawiedliwości, ale także symbolem trwałej przyjaźni polsko-brytyjskiej, która przetrwała wiele dekad i nadal powinna być pielęgnowana.

Nie możemy pozwolić, aby incydenty takie jak ten zniszczyły fundamenty wzajemnego szacunku i współpracy, które były budowane przez pokolenia.

 

Maria Byczynski

Zdjęcia: Anna Domżalska

 

Socials:

Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR: