Szpital w Plymouth zablokował portal British Poles za pisanie o umierającym Polaku

Portal British Poles od początku śledzi i opisuje los polskiego pacjenta, który został odłączony od aparatury podtrzymującej życie w szpitalu Derriford w Plymouth. Nasze artykuły na ten temat okazywały się nie tylko na portalu, ale były też udostępniane na naszych mediach społecznościowych, jak Facebook, Twitter i Instagram.

Jakież było nasze zaskoczenie, kiedy wczoraj publikując kolejny artykuł, zatytułowany Czy paszport dyplomatyczny uratuje Polaka umierającego w szpitalu w Plymouth? zorientowaliśmy się, że szpital Derriford w Plymouth ukarał nas za pisanie o zagładzanym Polaku i zablokował naszemu portalowi dostęp do szpitalnego Twittera.

Szpital zdecydował o odłączeniu polskiego pacjenta od aparatury podtrzymującej życie.

Przypomnijmy całą sytuację. Polak trafił do szpitala Derriford w pierwszych dniach listopada, po przejściu zawału serca. Kilka dni później władze szpitala podjęły decyzję o wykorzystaniu jego organów do transplantacji. Placówka odmawia jakichkolwiek konsultacji zewnętrznych. Na odłączenie pacjenta od kroplówki wyraziła zgodę żona i dzieci. Decyzji tej sprzeciwiła się matka i 2 siostry. W grudniu brytyjski sąd podjął decyzję, że należy zaprzestać czynności podtrzymujących życie Polaka. Rodzina się sprzeciwiła. Decyzję pierwszej instancji podtrzymał sąd apelacyjny. Pan Sławomir był odłączany od aparatury już 4 razy.

Władze szpitala uważają, że pacjent znajduje się w stanie wegetatywnym i nie można go uratować. Rodzina i polscy neurolodzy są innego zdania: Polak samodzielnie oddycha, płacze na obecność rodziny. W internecie pojawił się szokujący filmik, na którym widać, że nasz rodak reaguje i jest przytomny, choć prawdopodobnie jego świadomość jest ograniczona.

Nie pomogła dwukrotna interwencja w Europejskim Trybunale Praw Człowieka  w Strasburgu. Sąd brytyjski nie zgodził się też na przetransportowanie R.S. (jak pisze brytyjska prasa) do Polski, argumentując, że wiązałoby się to “z dużym ryzykiem śmierci w trakcie transportu”. Rodzinie praktycznie skończyły się możliwości do obrony.

Sprawą zainteresowała się Klinika Budzik, która od lat opiekuje się chorymi przebywającymi w śpiączce i ma wielkie sukcesy w ich wybudzaniu. Profesor neurologii Wojciech Maksymowicz, który pracuje w Klinice, zadeklarował przyjęcie pacjenta. Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska powiedział: “Jeżeli będzie zgoda i pacjenta będzie można przetransportować do Polski, to załoga jest gotowa. W tej chwili Klinika Budzik deklaruje, że tego pacjenta przyjmie, więc samolot wyląduje na lotnisku w Szymanach, potem zostanie on przetransportowany śmigłowcem do Olsztyna”.

Polskie władze konsularne wielokrotnie interweniowały w tej sprawie. Niestety, szpital odmówił polskiemu konsulowi prawa dostępu do umierającego pacjenta.

Kilka dni temu pojawiła się kolejna szansa. Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau postanowił przyznać Polakowi status dyplomatyczny. Obiecał podjąć wszelkie działania, by pomóc jak najszybciej jest to możliwe. Interwencja dyplomatyczna rządu w Warszawie dawałaby szansę na uratowanie życia Polaka. Pacjent tym samym miałby immunitet i nie podlegałby wyrokom brytyjskich sądów.

Wczoraj dowiedzieliśmy się, że paszport został wydany i wysłany pocztą dyplomatyczną do Londynu. Status dyplomatyczny wyłączy Polaka przebywającego w szpitalu w Plymouth z jurysdykcji brytyjskiej; będzie on podlegał wtedy jurysdykcji polskiej” – powiedział wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Jak podkreślił „musimy stanąć w obronie cywilizacji życia”.

Wystąpiłem w dniu dzisiejszym do ministra sprawiedliwości Wielkiej Brytanii z wnioskiem o przekazanie naszego rodaka do Polski, z wnioskiem o rozpoczęcie procedury wdrożenia w życie prawomocnego i wykonalnego orzeczenia naszego sądu wydanego wczoraj. A ponadto, wystąpiłem do ministra zdrowia Wielkiej Brytanii z wnioskiem o ponowne przyłączenie naszego rodaka do aparatury podtrzymującej życie. Szpital, w którym się on znajduje, jest bowiem szpitalem podlegającym rządowi brytyjskiemu” – dodał Marcin Warchoł. “Transport jest przygotowany i w ciągu kilku godzin może zostać zrealizowany. Jedyne, czego potrzebujemy, to zgody Wielkiej Brytanii. Ufam, że taka zgoda zostanie szybko wydana” – zakończył swoje wystąpienie wiceminister Warchoł.

https://twitter.com/PolskieSluzby/status/1352659655462440961?s=20

Już 60.518 osób (stan na godz. 15.30 w dniu 23 stycznia) podpisało petycję do ministra Dominica Raaba o wyrażenie zgody na przewiezienie Polaka do kraju. Czasu jest bardzo mało. Szpital już wczoraj informował, że pacjentowi pozostało niewiele życia.

Co ukrywa szpital? Dla kogo niewygodna jest dyskusja o umierającym Polaku?

Maria Byczynski

Zdjęcie: Twitter @UHP_NHS