Telegraph: Polscy wyborcy wymierzają „miażdżący cios” europejskiemu establishmentowi

W swoim artykule Mark Almond ocenia, że wynik polskich wyborów to dobra wiadomość dla Zachodu, lecz niekoniecznie dla projektu unijnego. Zwycięstwo Karola Nawrockiego, konserwatysty o narodowych poglądach, nie tylko pokrzyżowało plany liberalnych elit w Brukseli, ale i wywołało irytację w Moskwie. Polska kolejny raz pokazała, że idzie własną drogą – niezależną zarówno od unijnej ortodoksji ideologicznej, jak i rosyjskiego imperializmu.

Komisja Europejska otwarcie wspierała Rafała Trzaskowskiego, proeuropejskiego prezydenta Warszawy, którego poglądy na temat aborcji, praw osób LGBT i migracji współgrały z dominującym nurtem w Brukseli. Trzaskowski uchodził za politycznego sojusznika Donalda Tuska – byłego przewodniczącego Rady Europejskiej i obecnego premiera Polski. Jednak to Karol Nawrocki zyskał zaufanie wyborców, prezentując wizję konserwatywnej, suwerennej Polski.

Jego wybór to również sygnał dla Kijowa. Choć nowy prezydent konsekwentnie potępia rosyjską agresję i domaga się usuwania sowieckich pomników z przestrzeni publicznej, nie przemilcza trudnej historii relacji polsko-ukraińskich. W przeciwieństwie do “prorosyjskich władz Węgier i Słowacji”, Nawrocki nie jest obrońcą Kremla, ale – “podobnie jak Andrzej Duda – zachowuje ostrożność wobec bezkrytycznego zbliżenia z Ukrainą”.

Gospodarcze napięcia między Warszawą a Kijowem również nie znikają. Rolnicy, stanowiący kluczowy elektorat nowego prezydenta, sprzeciwiają się zniesieniu ceł na ukraińskie produkty rolne. Choć Bruksela częściowo wycofała się z tej decyzji, widmo przyszłego członkostwa Ukrainy w UE oznacza powrót tematu wolnego handlu żywnością.

Na tle stagnacji Niemiec, Francji i Włoch, polska gospodarka rozwija się dynamicznie. Dzięki temu Warszawa mogła zainwestować w nowoczesne siły zbrojne i zdobyć silniejszą pozycję w dyskusjach o bezpieczeństwie kontynentu. Prezydentura Nawrockiego oznacza kontynuację tej strategii – ze zdecydowanym naciskiem na współpracę z USA, kosztem koncepcji „strategicznej autonomii” forsowanej przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

Stanowisko prezydenta daje mu realny wpływ na politykę zagraniczną i obronną kraju. Wybór Nawrockiego to także zwycięstwo dla Donalda Trumpa, który zyskuje lojalnego partnera w Europie Środkowej, osłabiając pozycję Donalda Tuska – postrzeganego przez republikanów jako symbol brukselskiego establishmentu. Wsparcie ze strony amerykańskich konserwatystów, m.in. wiceprezydenta JD Vance’a, było widoczne tuż przed głosowaniem.

Dla obozu Trumpa wygrana w Warszawie to nie tylko sukces lokalny, ale model polityczny do powielania. Pokazuje, że można budować silną, amerykańsko-centryczną architekturę bezpieczeństwa w Europie bez podporządkowania się liberalnym narracjom Brukseli. Nawrocki odniósł zwycięstwo nie tylko dla Polski – to także sygnał ostrzegawczy dla „postępowej Europy”, której wizja integracji napotyka na coraz silniejszy opór.

 

Źródło: The Telegraph

Zdjęcie: @NawrockiKn

Tłumaczenie i opracowanie: Tomasz Modrzejewski

Zobacz również

Verified by MonsterInsights