Michael Cohen, bo o nim właśnie mowa, był Żydem z Wielkopolski, który zrewolucjonizował neonatologię. Urodzony w 1869 lub 1870 roku, prawdopodobnie w znajdującym się w zaborze pruskim Krotoszynie, uratował tysiące dzieci przed pewną śmiercią.
Amerykańska Wikipedia nazywa go „polskim orędownikiem i pionierem wczesnej technologii neonatologicznej” (a Polish advocate and pioneer of early neonatal technology -przyp.red.). Zdaje się, że jego postać owiana jest tajemnicą i po dziś dzień nie wiemy, gdzie konkretnie się urodził, bądź też do jakiej szkoły uczęszczał. Mogła to być Alzacja, Wrocław lub Krotoszyn. Doktor twierdził, że ukończył studia medyczne we Wrocławiu, Lipsku i Berlinie. Z tego co nam wiadomo swą praktykę podjął w Paryżu, pod okiem jednego z ojców neonatologii, którym był profesor Pierre’a Budin.
O życiu wcześniaków urodzonych przed nadejściem dwudziestego wieku najczęściej decydował niezbyt łaskawy dla nich los. Niestety, jednym z głównych wyzwań w medycynie tamtych czasów, spędzającym sen z powiek wielu lekarzy, była termoregulacja i śmierć przedwcześnie urodzonych maluchów. Jak powszechnie wiadomo, noworodki mają za mało tkanki tłuszczowej, by utrzymać temperaturę swego maleńkiego ciała na odpowiednim poziomie, zatem bez odpowiedniego wsparcia były skazane na pastwę losu.
Pierwszą udaną próbę rozwiązania tego problemu podjęto we Francji a dokładnie w Paryżu. Zaprojektowano banalnie proste urządzenie w oparciu o skrzynki do wylęgania malutkich kurczaków. Pewnego pięknego dnia, znany niegdyś położnik i znany ordynator paryskiego szpitala Maternité, znany jako Stephane Tarnier spędzał właśnie czas w parku rozrywki Jardin d’Acclimatation, w którym prezentowano model inkubatora na podstawie starożytnego egipskiego projektu. Był on zbudowany dla drobiu. Dolna część tego urządzenia była wypełniona po brzegi wodą podgrzewaną przy pomocy lampy oliwnej. Proces ten zwiększał temperaturę powietrza w górnej części urządzenia, w której znajdował się niemowlak. Wprowadzenie tego niebywale skutecznego i szokujacego w swej prostocie urządzenia zmniejszyło śmiertelność wcześniaków przychodzących na świat w paryskim szpitalu Maternité z 66% aż do 38%.

Na łamach szanowanego wtenczas „History of Medicine” pan Mazurak i pani Czyżewska relacjonują ten wynalazek w następujących słowach: „Tarnier wpadł na pomysł umieszczenia w skrzynce dziecka w miejscu kurzego jajka. Poprosił Odile Martina, opiekuna drobiu w Jardin des Plantes, o skonstruowanie inkubatora dla dzieci opartego o projekt inkubatora dla kur. Chciał stworzyć podobne urządzenie o odpowiedniej wentylacji i rozmiarze, by pomieścić ludzkiego noworodka. W rezultacie powstał couveuse – ogrzewane drewniane pudło o dwóch komorach, z otworem od spodu i szklaną pokrywą”.
Czas pędził jak szalony, coraz więcej ludzi dowiadywało się o tym wynalazku. Następcami Tarniera w walce o życie małych ludzi byli profesor Pierre Budin oraz jego asystent, wspomniany uprzednio Martin Couney. Profesor Budin dokładał wszelkich starań, by rozpowszechnić ideę izolacji przedwcześnie urodzonych niemowląt. Jednym z ówczesnych sposobów było zorganizowanie wystawy w Berlinie, słynącym z pokaźnych wystaw.
Zadaniem tym zajął się Couneya, który w 1896 roku został wysłany na wystawę przemysłową do Berlina, na której zaprezentował ten nowy wynalazek, powszechnie dziś znamy jako inkubator.
W tamtych czasach wynalazek wywoływał olbrzymią sensację, bowiem podtrzymywanie życia noworodków przez lata było traktowane niczym głoszenie herezji. Dzieci, które urodziły się przedwcześnie były odkładane na tzw. bok w oczekiwaniu na śmierć, bowiem medycyna nie potrafiła jeszcze podtrzymywać funkcji życiowych wcześniaków.
Napisałem uprzednio „jeszcze”, ponieważ doszło do wielkiego przełomu. Cohen na wiele różnych sposobów chciał zaprezentować nowy wynalazek i przekonać do niego ludzi. Tak bardzo tego pragnął, że postanowił uratować swoje pierwsze niemowlę na oczach wszystkich podczas wystawy w Berlinie. To było niezwykle ryzykowne posunięcie, ponieważ gdyby niemowlę zmarło na oczach wszystkich widzów, Cohen mógłby stracić wszystko, nad czym tak ciężko pracował. Do tego celu wykorzystał jedno z wcześniej porzuconych dzieci w berlińskim szpitalu. Nie wahając się ani chwili włożył je do prototypu inkubatora i na oczach zgromadzonych ludzi uratował mu życie.
Informacja o tym wydarzeniu obiegła świat z prędkością światła. Cohen czuł, że los się wreszcie do niego uśmiechnął. Po tak licznych staraniach, które były huśtawką sukcesów i niepowodzeń, wreszcie zaczęto zapraszać go na salony. Zaproszono go na wielkie wydarzenia jakim była Wystawa Światowa w Paryżu i, co było kolejnym wielkim zaszczytem, został zaproszony na wystawę z okazji jubileuszu angielskiej królowej Wiktorii. Wszystko wreszcie zaczęło się układać.
W końcu Cohen trafił do Stanów Zjednoczonych a konkretnie do Nowego Jorku. Zmienił tam nazwisko na Martin Couney i stał się powszechnie znany jako „Incubator Doctor”.
Pojawiał się dosłownie wszędzie, bowiem zależało mu na rozpowszechnieniu nowego wynalazku jak najszerszemu gremium. Wystawiał wcześniaki w wesołych miasteczkach na nowojorskiej Coney Island. To tam pierwsze ocalone w inkubatorach wcześniaki były pokazywane jako cyrkowa atrakcja. By można było zobaczyć zamknięte w inkubatorach dzieci, trzeba było zapłacić 25 centów.

Plan ten wydawał się okrutny, jednakże pozyskiwane fundusze można było przeznaczyć na ratowanie życia dzieci i zarazem na utrzymanie pielęgniarek i lekarzy, które nie było tanie. Można śmiało stwierdzić, że ten cyrkowy pawilon był pierwszym na świecie oddziałem neonatologicznym.
Jak to zwykle bywa, nie była to łatwa droga, a praktyki doktora uznawane były wtenczas za szarlatanerię. Zarzucano mu tworzenie taniej sensacji i twierdzono również, że wszyscy praktykujący te magiczne, cyrkowe sztuczki występują przeciwko boskiej decyzji skazującej dzieci na naturalną selekcję, w wyniku której następowała śmierć.
Dzięki uporowi i stawianiu czoła wszelkim przeciwnościom inkubatory dr Couney’a były coraz bardziej skuteczne i znajdowały tym samym coraz więcej swoich zwolenników. Wzmocniono ich konstrukcję, wprowadzono oczyszczanie powietrza a termostat regulował temperaturę podgrzewając gorącą wodą spód inkubatora.
Opieka nad wcześniakami była kosztowna, jednakże Couney nie pobierał od rodziców pieniędzy za opiekę medyczną. Wszystkie wydatki pokrywane były z zarobionych pieniędzy na pokazach cyrkowych, za które płacili gapie przychodzący popatrzeć na jego „magiczne sztuczki”.
W 1907 roku, ku wielkiej radości Couney’a urodziła im się córeczka. Co ciekawe, ona również była wcześniakiem ważącym zaledwie 1.6 kg. Dzięki wynalazkowi została odratowana, a jako dorosła już kobieta zaczęła pomagać ojcu skutecznie ratując kolejne dzieci, pracując jako pielęgniarka. Te jakże rewolucyjne działania medyka z Krotoszyna z roku na rok zyskiwały uznanie w wielu szpitalach. Krąg zainteresowanych się ciągle powiększał. Kolejne oddziały zaczęły powstawać w elitarnych placówkach dopiero od lat czterdziestych dwudziestego wieku.
Couney zmarł w 1959 roku. Zajmował się dziećmi przez około 50 lat co sprawiło, że uratował tysiące niemowląt. Według niektórych źródeł „Doktor Inkubator” nigdy nie ukończył studiów medycznych, a w archiwach uniwersytetów, próżno szukać wzmianek o panu Couneyu lub Cohnie. Nie znaleziono również śladów po jego pracy dyplomowej.
Kim zatem był człowiek, który poświęcił swoje życie dla ratowania innych? Zdaje się, że będziemy musieli odpowiedzieć sobie na to pytanie sami.
Śmiem jednak twierdzić, że kwestie wykształcenia i pochodzenia pana Couneya wydają się nieistotne w obliczu tak wielkich dokonań tego skromnie żyjącego człowieka. Dokonań, które między innymi w znaczący sposób doprowadziły do spadku śmiertelności wcześniaków. Dokonań, dzięki którym współcześni lekarze pokonują kolejne granice, ratując tym samym coraz młodsze dzieci umieszczając je w inkubatorach, które na stałe zagościły we wszystkich szpitalach na świecie.
Niech ta historia i minione właśnie święta Bożego Narodzenia, pomagą nam zobaczyć Pana Boga, uświadomi dobro, które tkwi w ludziach i piękno cudu narodzin.
Autor: Tomasz Wiśniewski
Zdjęcie główne: „Doktor Inkubator”, domena publiczna.
Bibliografia:
- Jorgensen, A. M., Born in the USA – The History of Neonatology in the United States: A Century of Caring. NICU Currents, 2010.
- Mazurak, M., Czyżewska, M., Incubator Doctor and the Dionne Quintuplets: on the Phenomenon of Exhibiting Premature Infants. Department of Neonatology, Silesian Piasts University of Medicine in Wrocław, 2006.
- Ciekawostki historyczne pl, Maria Procner.
- Prentice, C., The Man Who Ran a Carnival Attraction That Saved Thousands of Premature Babies Wasn’t a Doctor at All. Smithsonian Magazine.