Z Łukaszem Krupińskim spotykamy się w przepięknych wnętrzach kawiarni będącej sercem życia polonijnego – Ognisku Polskim w Londynie, w dzielnicy South Kensington. Kawiarnia mieści się w prestiżowym klubie Ognisko Polskie – the Polish Hearth, który od ponad 70 lat zaprasza w swoje gościnne progi polskich artystów, muzyków, pisarzy. To jak najbardziej odpowiednie miejsce, by przeprowadzić wywiad z pianistą tej klasy.
Maria Byczynski, British Poles: Usłyszałam Cię pierwszy raz w Wigmore Hall na koncercie z okazji 50-lecia Chopin Society UK. Byłeś jedynym polskim pianistą, który występował z całym gronie artystów, których zaprosiła do występu Prezes stowarzyszenia Lady Rose Cholmondeley. Wybrała jedynego Polaka i wybrała właśnie Ciebie więc podejrzewamy, że musiał to być dla Ciebie zaszczyt i satysfakcja, by reprezentowanie Chopin Society UK na koncercie w tak prestiżowym miejscu i z okazji okrągłej rocznicy. To nie było tylko 50-lecie stowarzyszenia, ale też rocznica śmierci Chopina. Rzeczywiście zagrałeś znakomicie. Publiczność była zachwycona i były zasłużone owacje.

Wiem, że urodziłeś się w Warszawie. Czy mógłbyś powiedzieć czytelnikom naszego portalu coś więcej o swojej edukacji muzycznej?
Łukasz Krupiński: Rzeczywiście większość edukacji muzycznej zdobyłem w Polsce w Warszawie, najpierw w liceum muzycznym przy ulicy Miodowej w Warszawie. Później studiowałem pięć lat na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina, gdzie ukończyłem studia licencjackie i magisterskie pod okiem Pani profesor Alicji Palety-Bugaj i profesora Konrada Skolarskiego. To było pięć lat, podczas których brałem też udział w Konkursie Chopinowskim w 2015 roku. Przeszedłem do półfinału co było jednym z najważniejszych momentów w mojej karierze, bo od tego momentu zacząłem współpracę ze Stowarzyszeniem Beethovenowskim, które jest jedną z czołowych muzycznych instytucji w Polsce pod dyrekcją Pani Elżbiety Panderewskiej. Od tego momentu rzeczywiście dużo się zmieniło się. Później na dwa lata pojechałem na studia podyplomowe do Niemiec do Hanoweru, gdzie studiowałem z profesorem Arie Vardim. Jest to legendarny profesor, który uczył między innymi Yefima Bronfmana, Yundi Li, Yeol Eum Son i Francesco Piemontesiego. Na koniec swojej edukacji wybrałem Londyn jako miasto, o którym zawsze marzyłem, żeby tu mieszkać. Studiowałem pod okiem profesora profesora Dmitri Alexeeva.
BP: Rozumiem, że ten etap studiów w Londynie był związany z przeprowadzką do Londynu?
ŁK: Można powiedzieć, że tak. Natomiast oczywiście głównym powodem przeprowadzki były studia podyplomowe, które trwały tylko rok. Po studiach postanowiłem zostać.
BP: Kiedy przyjechałeś do Londynu?
ŁK: To było prawie 4 lata temu, czyli w 2018 roku.
BP: Wiem, że występowałeś w różnych salach muzycznych na całym świecie i do tego momentu przejdziemy, ale jeszcze chcę zapytać Twoje największe osiągnięcia. Jak wspomniałeś, jednym z twoich największych sukcesów było to, że dostałeś się do półfinałów Konkursu Chopinowskiego w 2015 roku, czyli tak naprawdę siedem lat temu. Teraz masz 29 lat, czyli wtedy miałeś 23 lata. To fantastyczna sprawa i wielki sukces, ale czytałam też, że wygrałeś konkurs w San Marino.
ŁK: To był Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny w jak San Marino. To było w 2016 roku, czyli rok po Konkursie Chopinowskim.
BP: Co jest dla Ciebie w takim razie największym sukcesem? Ja wiem, że na pewno każda nagroda cieszy i masz ich już dużo, ale co Ci dało największą satysfakcję?
ŁK: Właśnie ten konkurs w San Marino był na pewno jednym z najważniejszych dla mnie wydarzeń. Był w pewnym sensie przełomowy. Udało mu się wygrać pierwszą nagrodę i wszystkie nagrody specjalne. Zaraz po konkursie nagrałem swoją pierwszą płytę.
BP: Ile osób brało udział w tym konkursie?
ŁK: Było tam ponad 100 osób. Na początku były eliminacje, gdzie zgłosiło się 150 osób. Później wybrano trzydzieści kilka osób do pierwszego etapu.
BP: To zaowocowało wydaniem Twojej pierwszej płyty. Co to była za płyta i co na niej nagrałeś?
ŁK: Płytę nagrałem pod koniec 2016 roku, nazwałem ją “Espressione” – zawiera ona utwory Haydna, Chopina oraz Scriabina, które wykonałem podczas konkursu San Marino oraz F. Busoniego w Bolzano.
BP: Przy okazji zapytam kto jest Twoim ulubionym kompozytorem? To znaczy, kogo najbardziej lubisz wykonywać, ale także jaki jest kompozytor, którego prywatnie lubisz?
ŁK: Ciężko jest wskazać jednego. Na pewno muzyka rosyjska jest mi bardzo bliska, czyli właśnie Scriabin, a także Rachmaninov, Tchaikovsky.
BP: Do grania czy słuchania?
ŁK: Do obu. Chopin także oczywiście oraz Ravel z francuskiej muzyki jest mi bliższy niż Debussy. Ciężko byłoby mi tylko jednego wskazać. Na pewno Scriabin jest jednym z moich ulubionych kompozytorów. Zresztą w przyszłym roku będzie rocznica jego śmierci i będę miał okazję wykonać jego koncert fortepianowy, który rzadko jest grywany w Polsce. Wykonam go w kwietniu podczas Festiwalu Beethovenskiego z Orkiestrą Simfonia Varsovia.
BP: Kiedy w ogóle zacząłeś się uczyć grać na fortepianie?
ŁK: W wieku 5 lat.
BP: Czy Twoi rodzice Cię w tym wspierali?
ŁK: Tak. Moja mama miała znajomą, która uczyła prywatnie gry na fortepianie, zaprosiła ją do domu, żeby sprawdzić moje umiejętności i czy mam słuch. Okazało się, że coś tam słyszałem (śmiech). Na początku uczyłem się prywatnie, a od siódmego roku życia w szkole podstawowej.
BP: Jak motywować dzieci do edukacji muzycznej?
ŁK: W Polsce jest bardzo dobry system edukacji muzycznej. Są ogólnokształcące szkoły muzyczne, czyli ma się wszystkie przedmioty typu matematyka, polski, angielski i muzyka w jednej szkole. Nie ma wtedy tych popołudniowych lekcji, kiedy dziecko jest często wykończone po całym dniu.
BP: Kiedy odbyłeś pierwszy koncert z orkiestrą?
ŁK: Z orkiestrą pierwszy raz zagrałem w podstawówce mając 11 lat. To było w sali koncertowej Akademii Muzycznej Fryderyka Chopina w Warszawie, był to koncert Bacha.
BP: W jakiej najbardziej prestiżowej, Twoim zdaniem, sali koncertowej grałeś do tej pory?
ŁK: W Carnegie Hall Są tam trzy sale koncertowe, miałem zaszczyt wystąpić w głównej sali – Stern Auditorium. Wigmore Hall też to jest jedną z najbardziej prestiżowych sali na świecie, mimo jej kameralnego rozmiaru.
BP: Carnegie Hall to była ta najbardziej prestiżowa sala, a jakie miejsce jest Twoim marzeniem, żeby kiedyś zagrać?
ŁK: Na pewno chciałbym zagrać w Royal Festival Hall i Barbican Centre oraz w głównej sali Royal Albert Hall.
BP: To w Londynie. A na świecie?
ŁK: Berlin Philharmonic. W Polsce grałem już we wszystkich największych salach, w Filharmonii w Warszawie i NOSPR w Katowicach, gdzie zresztą grałem 10 listopada.
BP: Zauważyłam, że grasz zawsze na fortepianach Steinwaya (lista Artystów Steinwaya to elitarna lista najlepszych utytułowanych muzyków grających na fortepianach tej legendarnej, prawie 170-letniej marki – przyp. red.)?
ŁK: Tak! Pod koniec 2020 zostałem mianowany Artystą Steinwaya. To dla mnie wielkie wyróżnienie dołączyć do grupy tak znakomitych pianistów jak Martha Argerich, Krystian Zimerman i Maurizio Pollini. W przeszłości na liście Artystów Steinwaya byli między innymi Artur Rubinstein, Sergei Rachmaninoff, Ignacy Jan Paderewski, Richard Wagner czy Sergei Prokofiev.
BP: Gratulujemy! Opowiedz mi jeszcze o planach na przyszłość. Ukończyłeś już wszystkie studia i co dalej? Zostajesz w Londynie?
ŁK: Póki co tak. Zobaczymy, co przyszłość pokaże. Wydaje mi się, że w naszych czasach, zwłaszcza jak się jest artystą, nie ma aż takiego znaczenia, gdzie się mieszka, bo i tak się cały czas się podróżuje.
BP: To, gdzie będziemy mogli Cię posłuchać w Londynie, poza Polską Ambasadą (Łukasz wystąpił gościnnie na inauguracji Balu Polskiego w Ambasadzie – przyp. red)?
ŁK: Tego samego dnia co koncert w ambasadzie grałem w Notting Hill. 22 maja wystąpię podczas koncertu organizowanego przez Chopin Society w Westminster Cathedral Hall. Ja głównie tak naprawdę gram koncerty za granicą. Wielka Brytania to jest moja baza. Koncerty gram tu sporadycznie. Najwięcej koncertów mam oczywiście w Polsce, bo tam jest mój management. W 2022 roku będę w Belgii, Niemczech, Grecji i Australii. Wielka Brytania to kraj specyficzny, jeśli chodzi o rynek muzyczny i koncerty. Czasami są jakieś niesamowite możliwości jak właśnie Wigmore Hall.

BP: Jeszcze chciałam zapytać, tak na zakończenie, dla naszych czytelników, którzy na pewno są ciekawi. Jakie inne pasje ma taki artysta jak Ty? Czy masz czas na to? Czy głównie skupiasz się na muzyce?
ŁK: Głównie oczywiście koncentruję się na muzyce, bo to wymaga skupienia i czasu oraz poświęcenia, w dobrym tego słowa znaczeniu. Bardzo też lubię moje brytyjskie hobby snooker. To jest jak biliard tylko, że jest na większym stole. To sport pochodzący z Wielkiej Brytanii. W ramach relaksu, kiedy mam chwilę, że mogę spędzić czas na czymś innym, chodzę do klubu w centrum Londynu na Pall Mall. Tak naprawdę czas wolny, jeżeli go mam, spędzam na spotykaniu się ze znajomymi i z innymi muzykami w Londynie.
BP: Czy grono twoich przyjaciół to generalnie też muzycy?
ŁK: Tak naprawdę, to tak (śmiech).
BP: Dziękuję Ci bardzo za wywiad. Trzymamy kciuki za Twoje sukcesy i życzymy powodzenia oraz abyśmy mogli jak najczęściej oglądać, słuchać i podziwiać Twoją grę.
ŁK: Również dziękuję.
Wywiad przeprowadziła Maria Byczynski
Zdjęcia: British Poles