Czy „Chłopi” dostaną Oskara? – Nasz wywiad z reżyserką DK Welchman

Na ten film widzowie czekali z utęsknieniem. Długo oczekiwany animacja malarska „Chłopi” (przetłumaczona jako “The Peasants” w wersji anglojęzycznej – przyp. red.) w reżyserii Doroty Kobieli Welchman i Hugh Welchmana po raz pierwszy została zaprezentowany 8 września na Festiwalu Filmowym w Toronto, gdzie doczekała się owacji na stojąco. Dziś tj. 11 października 2023 roku, film będzie miał swoją premierę w Wielkiej Brytanii. 

Oparty na książce polskiego pisarza Władysława Reymonta o tym samym tytule, nowy film wykorzystuje animacje malarskie, aby opowiedzieć klasyczną historię życia na polskiej wsi ponad 120 lat temu. W 1924 roku dzieło 4-tomowe dzieło Reymonta zdobyło Literacką Nagrodę Nobla.

Z okazji brytyjskiej premiery spotykamy się w Londynie z małżeństwem reżyserów – Dorotą Kubicy Welchman i Hugh Welchmana. Po chwili rozmowy Hugh znika zajęty swoimi obowiązkami (cały czas pracuje nad dubbingiem do filmu), a wywiadu udziela nam DK.

Dorota Kubica Welchman i Hugh Welchman z jednym z obrazów. Zdjęcie: British Poles

Maria Byczynski, British Poles: Niezwykle się cieszymy dzisiejszą premierą na BFI Londyńskim Festiwalu Filmowym. Wiem, że możemy się spodziewać tłumów. Widzowie pamiętają Waszego „Vincenta”, który został dosłownie obsypany nagrodami i ciekawi są jak przedstawicie „Chłopów”.  Epopeja Reymonta została podzielona na 4 pory roku, według których toczy się życie mieszkańców. Mówi się, że Reymont pisał wszystkimi zmysłami. Jak Wy pokazaliście ten związek człowieka z przyrodą?

Dorota Kubica: Nasz film też jest podzielony na 4 pory roku. Zaczyna się oczywiście od jesieni. Właśnie te zmiany w przyrodzie zainspirowały nas, by ten film malować. Można je było znakomicie uchwycić w animacji malarskiej.

Dorota Kubica Welchman. Zdjęcie: British Poles

MB: No właśnie, na czym polega nowatorskość Waszej techniki animacyjnej? Dużo się słyszy na ten temat i na pewno nasi czytelnicy byliby zainteresowani, gdybyś opowiedziała nam więcej szczegółów.

DK:  Najpierw nakręciliśmy film fabularny i tu wszystko wyglądało jak przy kręceniu normalnego filmu. Po zmontowaniu filmu podzieliliśmy go na ujęcia i daliśmy malarzom. To wygląda tak, że malarz ma takie podobrazie na desce, jak tu widzimy (na załączonym zdjęciu). Maluje pierwszą klatkę, potem następną, potem następną i następną. W sumie było tych klatek namalowanych olejną techniką ponad 40 tysięcy!

Jeden z 4o tysięcy obrazów. Zdjęcie: British Poles

MB: Skąd wzięliście tylu malarzy? Przecież to tytaniczna praca i bardzo czasochłonna.

DK: Planowaliśmy skorzystać z malarzy, którzy pracowali z nami przy „Vincencie”, ale to wszystko było mało. Musieliśmy sięgnąć po pomoc malarzy spoza Polski, którym odpowiada malowanie w stylu realistycznym, w stylu Młodej Polski. Otworzyliśmy studio na Ukrainie, Litwie i w Serbii i dlatego rozwinęła nam się produkcja na 4 kraje.

MB: Jak długo to wszystko trwało? Tak dla porównania: ile czasu trwało nakręcenie filmu, a ile namalowanie go?

DK: Nakręcenie filmu miało trwać 6 tygodni, ale się przeciągnęło na 1,5 roku ze względu na Covid. Mieliśmy wstrzymane zdjęcia, wiadomo jak to wtedy było. Później trwał montaż. Aż wreszcie przyszedł czas na malowanie. Zajęło nam to 2 lata, czyli szybko jak na tę technikę (śmiech). Było to jednak niezwykle wielkim wyzwaniem. Pamiętajmy, że te wszystkie kostiumy i ich detale, wyszywane koraliki na sukniach i koronie, były malowane pędzelkami.

Jagna. Zdjęcie: British Poles

MB: Film opowiada historię sprzed 120 lat. Jak może być ona odebrana dzisiaj?

DK: No właśnie! Mi chodziło o to, by w tej adaptacji nie odrabiać lekcji, tylko pokazać historię, mi osobiście bardzo bliską, współcześnie. To historia Jagny, młodej kobiety, która żyje w małej, patriarchalnej społeczności i zostaje z nią skonfrontowana. Ona cały czas próbuje żyć według własnych zasad. Ta młoda kobieta doświadcza wielu istotnych po dziś dzień problemów, które można przełożyć współcześnie jako „slut-shaming” (wg Wikipedii „slut-shaming to praktyka krytykowania osób, zwłaszcza kobiet i dziewcząt, które są postrzegane jako naruszające oczekiwania dotyczące zachowania i wyglądu w kwestiach związanych z seksualnością. – przyp. red), bo ona była tą najpiękniejszą, odważyła się pożądać. W filmie mamy też do czynienia z wieloma innymi problemami, których doświadczają kobiety po dzisiejszy dzień.

MB: Czy sądzisz, że Wasz film, pomimo tej animowanej techniki, ma na tyle dużo dynamiki, by dotrzeć do młodej publiczności? Czy jest on skierowany do jakiejś grupy wiekowej?

DK: Młodzi ludzie mają specyficzne podejście do kina w ogóle. Słyszałam w czasie jednego pokazu w kuluarach, gdy ktoś z młodych ludzi mówił „ci reżyserzy to moi bohaterowie, bo teraz nie muszę czytać tej książki„. Też się cieszę, że im pomogłam (śmiech). Ale z drugiej strony słyszałam odpowiedzi „jak ja bardzo chcę przeczytać teraz tę książkę”.

Dorota Kubica Welchman, Hugh Welchman i LUC (kompozytor) przed premierą w trakcie BFI London Film Festival. Zdjęcie: British Poles

MB: Czyli inspirujące?

DK: Tak! To było dla nas bardzo ważne, by zachęcić świat do przeczytania tej książki. Na pewno bliższym odbiorcą tego filmu, bez względu na wiek, są kobiety. My się bardziej angażujemy emocjonalnie, widzimy tam siebie lub nasze doświadczenia. Mężczyźni w tym filmie nie są zbyt ciekawi. To znaczy może są ciekawi, ale nie są pozytywnymi bohaterami.

MB: A jak Jagna może być dzisiaj odbierana?

DK: Jagna jest, moim zdaniem,  bardzo współczesna w tej opowieści. Na tamte czasy była zagubiona i pełna sprzeczności, ale nowoczesna. Jednocześnie miała odwagę, by budować świat według własnych zasad i to jest ważne dla współczesnych kobiet.

MB: Dziś ma miejsce premiera w Londynie. Dziękujemy za wywiad, trzymamy kciuki i oczywiście życzymy zdobycia Oskara!

DK: Dziękuję!

Rozmawiała: Maria Byczynski

Zdjęcia: British Poles

 

Zobacz również

Verified by MonsterInsights