Czas konsultacji dotyczących przyszłości Ilford Park, prowadzonych przez brytyjskie Ministerstwo Obrony, właśnie dobiegł końca. Nasi czytelnicy wysłali olbrzymią liczbę listów, które przygotowaliśmy – wystarczyło je skopiować i wysłać na podany adres. Nie oznacza to jednak, że spoczywamy na laurach. Teraz podpisujemy petycję do Parlamentu Zjednoczonego Królestwa.
Przypomnijmy o co walczymy.
Dom Polski w Ilford Park powstał po II wojnie światowej, aby zapewnić opiekę polskim żołnierzom, którzy walczyli pod brytyjskim dowództwem i nie mogli bezpiecznie wrócić do Ojczyzny zniewolonej przez Sowietów.
Z czasem przekształcił się w dom opieki dla weteranów i ich rodzin. Dziś jest ostatnią tego rodzaju placówką w całej Wielkiej Brytanii.
Jego rola nigdy nie ograniczała się jedynie do zapewnienia dachu nad głową i opieki medycznej. Od początku Dom starał się odtworzyć dla swoich mieszkańców kawałek Polski – polskojęzyczny personel, tradycyjne polskie posiłki, nabożeństwa i obchody narodowych świąt są tu na porządku dziennym. Jest to szczególnie ważne dla starszych pensjonariuszy, którzy w podeszłym wieku często powracają do ojczystego języka.
Obecnie Ministerstwo Obrony rozważa stopniowe likwidowanie tej instytucji. Konsultacje społeczne, o których wspomnieliśmy na początku artykułu, rozpoczęły się w kwietniu 2026 roku, proponują zaprzestanie przyjmowania nowych mieszkańców po 2027 roku oraz ewentualną przeprowadzkę pozostałych osób, jeśli ich liczba spadnie poniżej poziomu pozwalającego na dalsze funkcjonowanie placówki.
Urzędnicy wskazują na zmianę realiów demograficznych – kiedyś Dom tętnił życiem, dziś mieszka w nim zaledwie około 40 osób przy pojemności blisko stu miejsc.
Konsultacje mają odpowiedzieć na pytanie, czy Dom powinien nadal działać w obecnej formie, czy też lepszym rozwiązaniem byłyby alternatywne formy opieki – być może bliżej rodzin lub w ramach zwykłego systemu opieki społecznej.
Dla wielu osób Ilford Park jest żywym wypełnieniem moralnego długu, jaki Wielka Brytania zaciągnęła wobec polskich żołnierzy po wojnie. Jest namacalnym świadectwem wojennego sojuszu i ogromnego poświęcenia.
Możliwe zamknięcie lub przekształcenie Domu budzi głęboki niepokój o utratę wyjątkowego miejsca, w którym opieka medyczna łączy się z zachowaniem tożsamości kulturowej, językowej i historycznej.
Dla ludzi, którzy przeżyli wojnę, wygnanie i dziesiątki lat tułaczki, poczucie przynależności i bycia „u siebie” jest często równie ważne, co sama opieka.
Krytycy propozycji podkreślają, że rozproszenie mieszkańców po różnych placówkach mogłoby zniszczyć tę starannie pielęgnowaną przez lata wspólnotę. Zwolennicy zmian twierdzą natomiast, że współczesny system opieki jest w stanie lepiej odpowiedzieć na indywidualne, coraz bardziej złożone potrzeby medyczne.
Rząd ma przeanalizować wszystkie głosy przed podjęciem ostatecznej decyzji. Niezależnie od wyniku, debata wokół Ilford Park dotyka fundamentalnego pytania, przed którym stają dziś wiele narodów: jak godnie uhonorować historyczne zobowiązania, jednocześnie dostosowując się do współczesnych realiów.
Na razie przyszłość „Małej Polski” na angielskiej wsi wisi na włosku.
Kilka dni temu pojawiła się również petycja do Parlamentu Zjednoczonego Królestwa, którą napisał znany działacz społeczny zaangażowany w sprawy polskiej społeczności w UK, który z pasją i szacunkiem upamiętnia polski wkład w II wojnę światową – Jerry Bird.
Petycja dostępna jest tutaj i zachęcamy gorąco do jej podpisania. Na chwilę obecną widnieje na niej 1140 podpisów. Potrzebujemy 10 tysięcy, by rząd brytyjski na nią odpowiedział. Portal British Poles utworzył też wydarzenie na Facebooku i gorąco zachęcamy do jego udostępniania.
Do dzieła! Ratujmy wspólnymi siłami nasze dziedzictwo!
Więcej informacji gov.uk here.
Zdjęcia: Facebook, Polish School in Enfield
Tomasz Modrzejewski, Maria Byczynski


