Janina Przysiężniak – bohaterska łączniczka AK

73 lata temu, 30 marca 1945 roku, zamordowana została przez UB Janina Przysiężniak ps. „Jaga”, łączniczka i sanitariuszka. Miała tylko 23 lata, była żoną Franciszek Przysiężniaka, dowódcy antyniemieckiej partyzantki Narodowej Organizacji Wojskowej.

W tym czasie Franciszek nie angażował się już w konspirację, wiele miesięcy wcześniej zakończył walkę, rozformował swój oddział i chciał unormować swoje życie w cywilu.

W Wielki Czwartek 30 marca Janina Przysiężniak została aresztowana w Kuryłówce wraz ze swoim bratem Marianem Oleszkiewiczem. Mimo iż była w siódmym miesiącu ciąży, nikt nie miał dla niej litości: przesłuchiwano ją przez całą noc i traktowano w nieludzki sposób.

Następnego dnia, w Wielki Piątek, funkcjonariusze UB załadowali ją do samochodu i odwieźli do rodziców, jakby chcieli ją uwolnić. Kiedy „Jaga” szła w stronę domu, jeden z ubeków o nazwisku Machaj wystrzelił do niej serię z pepeszy. Strzelał w plecy.

Komunistyczni kaci odjechali, zostawiwszy ciężarną kobietę w agonii. Po półgodzinie na miejsce zbrodni przybyli partyzanci Józef Zadzierski ps. Wołyniak i Józef Krzysztanowicz ps. Hanys. Tuż przed śmiercią „Jaga” zdołała opowiedzieć im, co się stało. Nie udało się uratować ani jej, ani nienarodzonego dziecka. “Mama była świadkiem umierania Janki w strasznych męczarniach, próbowała coś jeszcze mojej mamie powiedzieć, ale już nie dała rady. Oleszkiewicz (ojciec Janiny) zemdlał, upadł na krzesło […] Jaga miała przestrzelone dwa płuca, z uszkodzonych tętnic buchała krew. Miała bardzo pokrwawiony płaszcz. […] mąż Jagi (Franciszek Przysiężniak) pojawił się koło dziewiątej. Płakał ogromnie na cały głos. – Janko, proszę Cię, zajmij się wszystkim, bo ja nie mam głowy – zwrócił się do mojej mamy (Janina z Feldmanów ps. “Leszczyna”)” – relacja Anny Ordyczyńskiej.

W Poniedziałek Wielkanocny (2 IV 1945r) odbył się pogrzeb „Jagi”, który był wielką manifestacją. Przybyli partyzanci z wielu oddziałów, umundurowani, uzbrojeni, przygotowani na najgorsze. Nieśli trumnę cała drogę, zrobili szpaler przed wejściem do kościoła, przy grobie zmarłej oddali salwy honorowe.

To tragiczne wydarzenie sprawiło, że Franciszek Przysiężniak przyjął nalegania przełożonych z NOW-NZW i ponownie stanął na czele oddziałów partyzanckich w terenie.

Postać “Jagi” ma się znaleźć na największym w Polsce Pomniku Żołnierzy Wyklętych w Mielcu. Pisaliśmy o nim więcej w naszym artykule Kiedy powstanie Pomnik Żołnierzy Wyklętych w Mielcu.

Imieniem Jagi został również nazwany jeden z dębów na Polanie Niezłomnych w Szydłowcu k. Mielca.

Opracowała Daria Więcek na podstawie artykułu  National Armed Forces i Romualda Rzeszutka.

Zdjęcie: Twitter @FundacjaKurtyki