Krzyż na zgliszczach World Trade Center

11 września, 2020

Przed zamachem terrorystycznym dosyć często bywałem w World Trade Center. Moi znajomi, którzy odwiedzali mnie w Nowym Jorku, prawie zawsze chcieli obejrzeć najwyższe drapacze chmur, jedną z najciekawszych atrakcji turystycznych tego miasta. Nie tylko wysokość, ale także wszystko inne w tych wieżowcach zapierało dech w piersiach i budziło podziw dla ludzkiego geniuszu. Ale tylko ci, którzy mieli w sercu żywą świadomość wielkości i wspaniałości Boga mogli dostrzec w tej budowli Jego obecność. Bo nic, co zewnętrzne nie rodziło takich skojarzeń. A jednak konstrukcja wieżowców wielokrotnie układała się w kształt krzyża. Trzy takie krzyże wyłoniły się ze zgliszcz zburzonych drapaczy chmur.
Krzyż na zgliszczach World Trade Center. Zdjęcie: Christian Academy
Robotnik, który pierwszy je zobaczył wypowiadał się na ten temat w radiu. Był zaszokowany. Nie mógł uwierzyć, jak to się stało. Pośród poskręcanych stalowych belek były trzy krzyże, jakby celowo przez kogoś wykonane z resztek stalowej konstrukcji zniszczonych wieżowców. Powiedział: „Może dla innych to zwykły przypadek, ale dla mnie to znak z nieba”. Zbiegli się inni robotnicy, którzy podzielali jego zdumienie. Zaś obecny tam kapłan, powiedział, że jest to znak pociechy dla ofiar zamachu i dla pracujących przy usuwaniu ruin. Jeden z tych krzyży, jako znak nadziei został postawiony na pamiątkę tego tragicznego wydarzenia.
4 października poświecono ten prawie siedmiometrowy krzyż. Franciszkanin, ojciec Brian Jordan przy poświeceniu, powiedział: „Jest to symbol naszej nadziei, symbol naszej wiary i symbol uzdrowienia”. Przed zamachem nie do pomyślenia był by taki krzyż w kompleksie budynków World Trade Center. Dzisiaj jest on źródłem pociechy i nadziei. Nikt nie protestuje przeciw obecności tego chrześcijańskiego znaku w tym miejscu. Wszyscy potrzebują nadziei i uzdrowienia. A krzyż niesie tę rzeczywistość.
Ta nadzieja jest potrzebna i dzisiaj. Gdy nieba strzegą wojskowe myśliwce, ziemi- uzbrojeni policjanci, wybrzeża- marynarze, śmierć przychodzi w kopertach, rozsypując się białym proszkiem ze śmiertelnymi bakteriami wąglika. Terroryzm przybiera nowe oblicze. Dotyka także zwykłych ludzi. Nasze parafianki tracą pracę na Manhattanie. Wyludniają się hotele, w których pracowały. Turystów prawie nie ma, a jeśli ktoś ma coś do załatwienia na Manhattanie robi to bardzo szybko i nie myśli zatrzymać się tutaj dłużej. Mieszkańcy bogatych manhattańskich domów wyjeżdżają do swoich letnich rezydencji. I nie wiadomo, kiedy wrócą. W ostatnim czasie wielu Polaków zdecydowało się na powrót do Ojczyzny, a inni przesłali tylko pieniądze z amerykańskich banków do Polski. W pierwszych dniach po zamachu ustawiły się tak długie kolejki, że niektóre banki ograniczyły wysokość dziennych wypłat. Ludzie obawiają się pracować w wieżowcach i na poczcie. Widok pracownika poczty w rękawicach i masce to już prawie amerykański standard. Nawet klienci poczty ukradkiem zakładają rękawice i wybierają listy ze skrzynki pocztowej. Odwoływane są wycieczki, wyjazdy.
Krzyż na zgliszczach World Trade Center. Zdjęcie: Christian Academy
Grzegorz, uczeń średniej szkoły, mówi o chwilach grozy przeżytych w szkole. Nagle pojawili się pracownicy w maskach i zaczęli czegoś szukać. „Może sobie ksiądz wyobrazić nasze przerażenie- ci faceci w maskach, a my bez”- mówi Grzegorz.
Władze miasta i środki społecznego przekazu robią wszystko, aby życie mogło toczyć się normalnie. Burmistrz Nowego Jorku na oczach dziennikarzy otwiera swoje listy, aby pokazać, że nie ma się czego obawiać. Jednak do ludzi przemawiają bardziej fakty. A fakty są takie, że coraz słyszy się o nowych listach zakażonych bakteriami wąglika. Bilety do niektórych teatrów na Manhattanie rozdaje się turystom na lotnisku za darmo, ale i tak w ten sposób nie zapełni się sal widowiskowych. Niektórzy przestali oglądać wiadomości telewizyjne- nie chcą słyszeć o tym, co się dzieje. W kościołach jest więcej ludzi a przy konfesjonałach dłuższe kolejki.
W telewizji jest mniej filmów grozy i przemocy To, co pokazywano wcześniej na filmach zostało zrealizowane w rzeczywistości. I okazało się zbyt okrutne. Niektórzy uważają, że takie filmy podsuwają terrorystom gotowy scenariusz akcji terrorystycznych. I chyba mają rację. Może w końcu filmowcy, prezentujący w swych dziełach amoralność, bezbożność, przemoc i okrucieństwo, poczują się do współodpowiedzialni za zło, jakie dotyka współczesny świat.
Krzyż na zgliszczach World Trade Center. Zdjęcie: Christian Academy
Kilka dni temu wybrałem się poza Nowy Jork. Przejeżdżam przez jeden z wielu nowojorskich mostów, które są teraz pod bacznym okiem wojska i policji. Zatrzymuję się w długiej kolejce samochodów. Samochody ciężarowe są skrupulatnie kontrolowane. Czasami zatrzymywane są także do kontroli samochody osobowe, dwa z nich mijam. Stoją przy nich mężczyźni o arabskim wyglądzie. Przy wjeździe na most, pracownik w gumowych rękawiczkach przyjmuje pieniądze za przejazd. Dla bezpieczeństwa powinienem także założyć takie rękawice. Po drodze widzę, znany mi arabski sklep. Przed sklepem- ciężarowy samochód, na który robotnicy ładują różne rzeczy. Amerykanie arabskiego pochodzenia likwidują sklep, a przypadkowi przechodnie zadają sobie pytanie, dokąd oni wyjeżdżają?
Pomnik ofiar ataku na World Trade Center. Zdjęcie: Caroline Byczynski
W sumie, wszystko wraca powoli do „normy”, ale trochę innej niż ta sprzed zamachu. Zmieniony pejzaż dolnego Manhattanu chyba jeszcze długo będzie decydował o kształcie życia jego mieszkańców. W tym pejzażu widzimy wieżowce, w których życie toczy się, jakby wolniej. A na miejsce gdzie leżą nie uprzątnięte jeszcze zgliszcza, pada cień krzyża, znak nadziei, pociechy i uzdrowienia. Prawie wszyscy są pewni, że teren obecnych rumowisk będzie tętnił życiem. Pod znakiem zapytania jest tylko to, czy na stałe w ten pejzaż wpisze się krzyż, stojący dzisiaj pośród ruin? Czy nie zasłonią go pyszne, przeszkolone wieżowce? A to rodzi jeszcze ważniejsze pytanie, czy w pejzaż duchowy nowojorczyków i całego świata mocniej wpiszą się wartości, jakie niesie krzyż? Bo przecież od tego tak wiele zależy- teraz i w wieczności.
***
Autor: Ryszard Koper
Zdjęcia: Twitter @christianacad, Caroline Byczynski
Ryszard Koper jest polskim księdzem sprawującym posługę w parafii Matki Bożej Częstochowskiej i św. Kazimierza na Dolnym Brooklynie w Nowym Jorku. Często nazywany jest “Pasterzem Polonii”. Artykuł napisał wkrótce po zamachu dla tygodnika “Niedziela”

 

Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR: