Legendarny Krzysztof Klenczon i „Biały krzyż” – VIDEO

Legendarny piosenkarz, kompozytor i gitarzysta urodził 14 stycznia 1942 roku w Pułtusku. Krzysztof Klenczon, bo o nim mowa, był współzałożycielem niezwykle popularnych zespołów: Niebiesko-Czarni, gdzie zadebiutował i Czerwone Gitary, gdzie odnosił największe sukcesy.

W 1970 roku, będąc u szczytu popularności, postanowił pójść własną drogą i założył zespół Trzy Korony. Grał w nim aż do wyjazdu do Stanów Zjednoczonych w 1972. Pomimo, że kariera artysty nie trwała długo, zaowocowała wieloma przebojami, popularnymi do dziś. Przez swoich fanów Klenczon był często nazywany był polskim Johnny Lennonem.

Warto obejrzeć wzruszający klip z piosenką „Biały krzyż” z 1968 roku, pełen przejmujących zdjęć dokumentalnych przedstawiających Żołnierzy Wyklętych. Geneza powstania tej piosenki jest mało znana, gdyż narodziła się z rodzinnej historii Klenczona, o której nawet artysta dowiedział dopiero się po latach.

Ojciec piosenkarza – Czesław Klenczon był żołnierzem AK, WiN i członkiem podziemia antykomunistycznego. Niestety, w 1946 roku został aresztowany przez UB. Szczęśliwie uciekł z więzienia, ale musiał ukrywać się. Przez 11 lat przebywał pod zmienionym nazwiskiem na Pomorzu. Krzysztof był pewien, że ojciec nie żyje.

Dopiero po amnestii w 1956 roku ojciec wrócił do Szczytna, gdzie mieszkała jego rodzina. Krzysztof go nie poznał.  Ostatni raz widział ojca, gdy miał 4 lata. Ojcem z synem próbowali nadrobić stracony czas, zamykali się w pokoju i godzinami rozmawiali. Piosenka powstała właśnie w wyniku tych rozmów, które zaszczepiły w artyście wielki patriotyzm i poczucie sprawiedliwości. Oczywiście, utwór został zadedykowany ojcu oraz wszystkim, którzy walczyli za wolną Polskę.

„Biały Krzyż” był ostatnią piosenką, jaką Klenczon zaśpiewał w życiu. Wykonał ją na zakończenie charytatywnego koncertu dla Polonii pod Chicago. Cały dochód z koncertu miał być przekazany dzieciom w polskich szpitalach. Gdy Krzysztof wracał do domu wraz z żoną Alicją, wjechał w nich pijany kierowca. Artysta został ciężko ranny i pomimo pomocy lekarzy i licznych operacji, nie udało się go uratować. Miał tylko 39 lat.

„Gdy zapłonął nagle świat,
Bezdrożami szli
Przez śpiący las.
Równym rytmem młodych serc
Niespokojne dni
Odmierzał czas.
Gdzieś pozostał ognisk dym,
Dróg przebytych kurz,
Cień siwej mgły …
Tylko w polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi …
Jak myśl sprzed lat,
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś
Pamięć o tych, których nie ma.
Żegnał ich wieczorny mrok,
Gdy ruszali w bój,
Gdy cichła pieśń.
Szli, by walczyć o twój dom
Wśród zielonych pól –
O nowy dzień.
Jak myśl sprzed lat,
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś
Pamięć o tych, których nie ma.
Bo nie wszystkim pomógł los
Wrócić z leśnych dróg,
Gdy kwitły bzy.
W szczerym polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi
W szczerym polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi…”
***
Słowa: Janusz Kondratowicz
Muzyka: Krzysztof Klenczon
Opracowała: Nel Badowska
Zdjęcie: Twitter@RoninPoland

Zobacz również

Verified by MonsterInsights