Od pierwszych dni sierpnia obowiązywały nowe zalecenia rządu brytyjskiego w branży gastronomicznej. Chodziło o wsparcie rynku gastronomicznego i zmiany cen w restauracjach. Jak wszyscy wiemy, w czasie pandemii większość restauracji i pubów była zamknięta i właściciele odczuli to bardzo dotkliwie.
Kiedy rząd uruchomił program rządowy pod nazwą Eat Out to Help Out, wzbudził on wielki entuzjazm. Miał on wesprzeć restauracje, które ze względu na pandemię nie mają klientów i nie są w stanie się utrzymać. Do programu zgłosiło się ponad 80 tysięcy londyńskich restauracji, klienci zostawili w nich przez 4 tygodnie ponad 300 milionów funtów a rezerwacje za pośrednictwem aplikacji OpenTable dokonywane były wręcz lawinowo.
Zniżka wynosiła 50% i mogła być zrealizowana w restauracjach i barach (nie dotyczyła alkoholu). Program obowiązywał przez cały miesiąc sierpień w poniedziałki, wtorki i środy (czyli dni, kiedy jest mniej gości).
Kto płacił resztę? Różnicę w cenie pokrywało państwo. Nie było ograniczeń co do tego, ile razy klienci mogą skorzystać z oferty w okresie obowiązywania programu.
Program zakończył się z końcem sierpnia. Cieszył się tak wielką popularnością, że liczni właściciele restauracji i klienci apelowali do rządu o jego przedłużenie. Minister finansów Rishi Sunak nie zdecydował się na wydłużenie akcji, oświadczając: „Ponieważ program +Eat Out to Help Out+ dobiega końca, chciałbym podziękować gościom, którzy z radością wrócili do swoich lokali, menadżerom, którzy przez wiele tygodni dbali o bezpieczeństwo restauracji, a także szefom kuchni, kelnerom i kelnerom w całym kraju, którzy pracowali niestrudzenie, czasami z większą liczbą klientów niż kiedykolwiek wcześniej. Wszystko to pomaga chronić 1,8 miliona miejsc pracy w sektorze gastronomicznym. Program przypomniał nam, dlaczego jako naród uwielbiamy jadać poza domem i zachęcam, aby utrzymać impuls, który pomoże nam w dalszym ożywieniu gospodarczym”
Niestety, nie udało się przedłużenie programu i w efekcie niektórzy restauratorzy, zachęceni sukcesem akcji przyciągającej tak wielu klientów, postanowili ją kontynuować na własną rękę (i na własny koszt).
Jednym z miejsc, które podjęło taką decyzję, jest legendarna polska restauracja w Londynie Daquise. Znajduje się ona w prestiżowej dzielnicy South Kensington i działa od 1947 roku. W tej najstarszej polskiej restauracji przewinęły się niezliczone sławy i ważne osobistości, które niezmiennie przyciąga wyśmienita kuchnia.
https://www.facebook.com/daquiselondon/posts/3198707266862236
Brytyjczycy zakochali się w polskich smakach i często przychodzą na bigos czy pierogi. Duke of Kent jest wielbicielem żurku i regularnie gości w Daquise, delektując się naszą kuchnią. Rozmawiamy z menadżerem Tadeuszem Dembińskim, który zaprasza gości serdecznie, podkreślając, że restauracja nadal proponuje zniżki, pomimo zakończenia się rządowego programu. „Akcja Eat out and Help out cieszyła się u nas olbrzymim powodzeniem. Śmiało mogę powiedzieć, że mieliśmy ponad 50 procent więcej gości. Dlatego postanowiliśmy przedłużyć ją na kolejny miesiąc, czyli na cały wrzesień. Tym razem budżet państwa nas nie wspiera, sami będziemy dawać zniżkę, ale chcemy ożywić sektor gastronomiczny i przyciągnąć do nas gości. Dlatego serdecznie zapraszamy do restauracji, mamy jeszcze bogatsze menu, niż przed pandemią. Oprócz wyśmienitej kaczki czy schabowego, wprowadziliśmy dania wegańskie”.
Maria Byczynski
Zdjęcia: British Poles