Tamara Łempicka – baronowa z pędzlem, czyli kobieta w podróży

16 maja, 2022

Dziś w 124. urodziny Tamary Łempickiej – w podróż po wystawie jej dzieł oraz życia zabieramy Państwa do Muzeum Narodowego w Lublinie.

Tamara Łempicka prawdopodobnie przyszła na świat 16 maja 1898 roku, czyli dokładnie dziś przypadają jej 124 urodziny.  Piszemy prawdopodobnie, bo Łempicka często ukrywała swoją datę i miejsce urodzenia, lubiła odmładzać się o parę lat, lub postarzać, zależnie od okoliczności. Mówiła też, że urodziła się w Warszawie, kiedy naprawdę urodziła się w Moskwie.

Tamara Łempicka. Zdjęcie: British Poles

Artystka jeszcze jaki dziecko umiała manipulować ludźmi, manipulowała emocjonalnie nawet swoją własną matką, a kiedy nudziła się szkołą w Moskwie i kiedy chciała wprowadzić się do St Petersburga wymyśliła, że pojedzie w podróż edukacyjną z babką, w której znalazła bratnią duszę.

Tamara już jako dziecko łamała wszelkie tradycje „panny z dobrego domu” – nudziła się tradycyjną nauką dla panien – która wówczas obejmowała nie tylko tradycyjne przedmioty, ale również szydełkowanie i śpiewanie, co w Rosji było dobrze widziane u panienek.  Jako nastolatka namówiła babkę, która była bardziej postępowa od matki i lubiła grę w kasynie, na towarzyszenie jej w podróżach.  Babka poza hazardem uwielbiała sztukę toteż zabierała małą Tamarę do wielu galerii – i od samego początku uczyła ją kochać malarstwo.

Życie Tamary Łempickiej to ten rodzaj energii, której nie możemy wygasić od tego czasu – a będzie ona powracała przez następne lata.

18 marca 2022, w Lublinie miało miejsce przełomowe wydarzenie dla świata sztuki – otwarcie pierwszej dużej wystawy dzieł Tamary Łempickiej w Polsce. Na wernisażu (wypadającym w 42 rocznicę śmierci malarki). Na otwarciu pojawili się przedstawiciele świata kultury i polityki, a także prawnuczka artystki zarządzająca jej spuścizną – Marisa de Lempicka.

My mieliśmy szczęście zobaczyć na własne oczy dzieła Tamary i poznać jej życie – a to dzięki opowieści znakomitego kuratora – Łukasza Więcka, który jest jednym z tych szczęśliwców, który osobiście przygotowywał wystawę przez ponad 4 lata, wybierając i negocjując wypożyczanie obrazów Łempickiej na cele wystawy, i to aż z 7 różnych muzeów na świecie.  Jak sam twierdził z dumą, Tamara zabrała mu 4 lata życia, ale dla takiej kobiety było warto.

Autorka artykułu – Iwona Golinska z Łukaszem Więckiem, kuratorem wystawy. Zdjęcie: British Poles

Pan Łukasz oprowadził nas po wystawie „Tamara Łempicka – kobieta w podróży”, w Muzeum Narodowym w Lublinie. O randzie tej wystawy świadczy fakt ze Marisa de Lempicka, prawnuczka Tamary przyjechała osobiście do Lublina, aby ją otworzyć.

Pierwsza rzecz, która uderza przy wejściu na wystawę, to mrok i ciemne ściany. Jak wyjaśnił Pan Łukasz, Tamara Łempicka zawsze nakazywała galeriom, w którym wystawiała swoje prace, by malować ściany na szaro, tak aby jej obrazy stanowiły odpowiedni kontrast.  Sama tez wybierała ramy dla swych obrazów.

Wbrew fobii do tradycyjnej nauki Tamara zaczęła kształcić się w kierunku malarstwa dość wcześnie. Jej pierwsze prace to detal i martwa natura – są one oprawione surowo, ale już wówczas wzbudzały podziw swoim przywiązaniem do szczegółu i perspektywy.

Chyba najbardziej znana praca Tamary to „Autoportret w zielonym Bugatti”.  Chociaż Tamara w tamtym czasie posiadała dość skromne żółte Renault – to już wówczas miała olbrzymie aspiracje.  Symbolizował je zielony Bugatti, który to na obrazie prowadzi Tamara.  Bugatti – tak wówczas, jak i dziś to synonim luksusu, szybkości, piękna i niezależności.  I taka też była Tamara, która podjęła się wtedy próby wykreowania swojego image i pokazała, że ma wielki apetyt na sukces.  Była to próba autokreowania się Łempickiej, osiąganie przez nią niezależności (również finansowej, gdyż jej obrazy sprzedaje się za miliony dolarów).  Tamara pnie się od tej pory w swojej karierze artystycznej, jak bluszcz do góry.

Tamara zawsze miała wielkie aspiracje.  Za każdy obraz chciała kupić diamenty – chciała zaistnieć, błyszczeć i dobrze żyć – i tylko to ją interesowało.

Autoportret w zielonym Bugatti. Zdjęcie: British Poles

Co prawda „Autoportret w Zielonym Bugatti” był to obraz przeznaczony na okładkę magazynu, to tym to właśnie obrazem Łempicka wkroczyła na salony Paryża, gdzie przeniosła się, kiedy w Rosji rozszalała się rewolucja, a jej rodzina uważana za burżujów i sympatyków caratu musiała uciekać.

Na paryskim bruku Tamara wstąpiła w okres dekadencki i poznała nocny świat artystycznej bohemy Paryża – często wówczas pijała absynt i nie unikała kokainy – a świat nocny ja wprost fascynował.  Lejący się alkohol, prostytucja, dzikie erotyczne tańce do rana –  Tamara wiele razy zmieniała kochanków i… kochanki.

Tu obraz bohemy! Kurator wystawy Wiącek umieścił nawet specjalny obraz dachów Paryża z okna Tamary, aby pokazać tamtą atmosferę, która miała wielki wpływ na kształtowanie się stylu i charakteru malarki.

Nie trzeba ukrywać, że zanim zaczęła zarabiać miliony Łempicka żyła bardzo biednie, a w Paryżu często nie zostawało jej na jedzenie po opłaceniu czynszu za mały pokoik na poddaszu.

Poza geniuszem artystycznym Łempicka miała tendencje do „upiększania rzeczywistości” – kłamała wprost kompulsywnie i robiła różne dziwne rzeczy by zwrócić uwagę swoimi dziwnymi pomysłami.  Nie była wielce urodziwa, za to potrafiła zwracać uwagę mężczyzn swoim zaskakującymi wyczynami.  Tak „usidliła” swojego pierwszego męża Tadeusza Łempickiego, przystojnego i popularnego prawnika.

Wkrótce potem urodziła się Kizette, pierwsza i jedyna córka Łempickiej.  Zaczyna się sielanka rodzinna, która nie trwa długo, bo Tadeusz po rewolucji zostaje aresztowany przez bolszewików. Łempicka zostaje bez środków do życia.  Ale i tu pomocna jest wrodzona przebiegłość artystki.  Łempicka zwraca się do Konsula szwedzkiego w Rosji i płaci mu „w naturze”, by odnaleźć Tadeusza i wydostać go z więzienia.  Udaje się.  Razem uciekają z Rosji – do Paryża.   Tadeusz jednak ma olbrzymią traumę po pobycie w więzieniu sowieckim.  Nie może się już odnaleźć, nie jest taki jak dawniej, traci swój animusz i polot. W tym czasie Tamara zarabia i rządzi domem, a ona kocha dominować. Dochodzi do wielu kłótni domowych, w końcu po jednej z nich Tadeusz odchodzi i zostawia Tamarę samą.

Rozstanie nie tyle załamało Tamarę co ja rozwścieczyło i wtedy namalowała jeden z najbardziej pięknych w jednocześnie najbardziej wymownych swych obrazów. Jest to „Niedokończony mężczyzna”, na którym pozostawia Tadeusza bez jednej dłoni – tej, na której nosił obrączkę.

Niedokończony mężczyzna – portret Tadeusza Łempickiego. Zdjęcie: British Poles

Łempicka szybko jednak otrząsnęła się po rozstaniu z Tadeuszem i znalazła nowego kochanka.  Raulf Huffner, bo tak się nazywał jej następny mężczyzna, miał arystokratyczne korzenie i dużo pieniędzy, spodobał się Łempickiej, która wiązała z nim duże nadzieje na wejście na salony. Był tam jednak pewien problem, ponieważ Huffner miał już kochankę. Była to znana skandalistka i tancerka topless, co wtedy nawet w Paryżu było szokujące.  Nazywała się Nana De Herrera i była gwiazdą, która tańczyła w najdroższych paryskich kabaretach – stąd jej olbrzymia popularność.

Łempicka jednak mimo wszystko wkracza w życie Huffnera i stara się go zdobyć obrzydzając mu Herrerę. Między innymi maluje Herrerę w złym świetle, by obniżyć status rywalki.

Tamara Łempicka maluje swoją rywalkę – Nanę de Herrerę. Zdjęcie: British Poles

Ciekawa była relacja Łempickiej z jej córka Kizette, nie była ona łatwa.  Artystka bowiem lubiła dyrygować córką i już od najmłodszych lat wtrącać się do jej życia.  Córka Kizette, która była grzecznym i spokojnym dzieckiem, często służyła matce za model, a że była również bardzo urodziwa, jej obrazy znakomicie się sprzedawały.

Przewrotność Tamary pokazała się w całej krasie, kiedy namalowała Pierwsza Komunię Kizetty, z tym, że naprawdę pierwsza komunia nie miała wtedy wcale miejsca. Tamara pod postacią dziecka ukazuje pierwsze rodzące się objawy kobiecości i ma podteksty seksualne.  Portret miał na celu publikację własnej twórczości poprzez seksualizowanie sztuki.  Córka pokazana jest jako rodząca się kobiecość i seksualność  i nie ma to nic wspólnego z religią.

 

Kizette, córka artystki. Zdjęcie: British Poles

Burzliwe życie emocjonalne Tamary oraz rosnąca niechęć do barona (którego również poślubiła) spowodowały, że Łempicka znalazła sobie nowy obiekt uczuć. Była to tym razem kobieta, przyjaciółka i powierniczka a także…  kochanka Tamary, Ira Perot.

Pomimo że kochanki często się kłóciły, Perot była na wielu portretach Łempickiej – a łączył je czysty erotyzm.  Bywały razem w kurortach – przy czym trzeba pamiętać ze były to czasy, gdy kobiety nie miały żadnych praw i dopiero rodził się ruch sufrażystek.   Dla kobiet pokroju Tamary i Iry, wówczas kurort to było miejsce, gdzie obydwie mogły poluzować gorset norm społecznych.

Często również jeździły na nartach i kochały się, bo z drugim mężem, baronem, Łempickiej w „tych sprawach” wcale się nie układało – artystka nudziła się zwyczajnie.

Kochanki jednak poróżniły się – choć nie wiadomo, o co dokładnie poszło.

Tamara w końcu udała się do klasztoru, by mogła się tam otworzyć przed kimś, opowiedzieć o swych rozterkach i odpocząć od burzliwych romansów.  Jednak te wakacje spędzone w klasztorze z dala od ludzi zaowocowały nowymi dziełami.

Wtedy to Łempicka namalowała kolejne swoje wielkie i znane dzieło, matkę przełożona klasztoru i to z pamięci!  Tamara miała świetną pamięć fotograficzną.  Ten cenny obraz jest obecnie w muzeum w Nantes, we Francji.

Matka Przełożona. Zdjęcie: British Poles

Pomimo że malarka urodziła się w Rosji i była tylko w połowie Polką (po ojcu) była dumna ze swej polskości. Podkreślała zawsze, że jest Polką, a swe pochodzenie bardzo ceniła i była dumna ze miała kilka wystaw w Polsce, a nawet wygrała znaczącą nagrodę w Polsce za obrazy z córka Kizette, podczas konkursu malarskiego w Łodzi.

Na dodatek na swoich eleganckich przyjęciach serwowała… bigos, co było nie lada odwagą i nowością.

Muzeum Narodowe w Warszawie jednak nigdy nie zakupiło jej prac. Łempicka była trochę niedoceniona przez Polaków w tamtym czasie, za swego życia, mimo że jej popularność i sukces finansowy był już spektakularny na Zachodzie.

Znanym jej obrazem o polskich motywach jest Kizette w krakowskim stroju.

Kizette w stroju krakowskim. Zdjęcie: British Poles

Pomimo że córkę bardzo kochała wtrącała się w jej małżeństwo w każdym aspekcie, raz nawet przemalowała dom córki i zięcia, w swoim stylu, który był w „dobrym smaku”.  Jak można się domyślać musiała być kontrolująca i nieznośna jako teściowa, a swego zięcia uważała za słabeusza i obraz bylejakości.

Jakiekolwiek miała przywary,  Łempicka to jednak wspaniała i niepowtarzalna artystka.

W swoim testamencie artystka kazała swoje prochy rozrzucić nad wulkanem, aby strawił je żar, gdyż taki sam żar trawił ją za życia. Był to żar artystyczny, chęć życia oraz miłość do uciech.

Za życia Łempicka była często nazywana “baronową z pędzlem”. Nie dziwi zatem, że wystawa poświęcona jej sztuce odbywa się w znamienitej przestrzeni Zamku Lubelskiego (Muzeum Narodowe w Lublinie). Wydarzenie jest istotne nie tylko dla polskiego świata sztuki, ale także dla prawnuczki artystki Marisy de Lempickiej, która wielokrotnie podkreślała chęć “sprowadzenia Tamary z powrotem do domu”. Wystawa zatytułowana “Tamara Łempicka – kobieta w podróży” nawiązuje do burzliwego życia artystki, która zarówno podczas I, jak i II wojny światowej, musiała zmieniać miejsce zamieszkania i szukać schronienia za granicą. Malarka zawsze podkreślała swoje polskie korzenie, jednak przez trudne doświadczenia wojenne i żydowskie pochodzenie, nigdy nie powróciła do kraju. Jako że otwarcie wystawy zbiegło się z wybuchem wojny, prawnuczka artystki postanowiła zorganizować aukcję charytatywną, zaznaczając tym samym, że Tamara także była uchodźczynią. Przedmiotem trwającej licytacji stał się sitodruk obrazu “Wiosna”, a zyski zostaną przekazane na pomoc Ukrainie.

Wystawę we współpracy z Tamara de Lempicka Estate (Marisa de Lempicka) zorganizował zespół Muzeum Narodowego w Lublinie i Villa la Fleur. Na wernisażu pojawił się także prezydent miasta Lublin, dr Krzysztof Żuk, a także Kacper Sakowicz, przedstawiciel Ministra Kultury prof. Piotra Glińskiego, który odczytał list napisany przez ministra specjalnie na tę okazję. Na dziedzińcu muzeum można było podziwiać kultowe Bugatti, nawiązujące do jednego z najbardziej znanych dzieł artystki. “Autoportret w zielonym Bugatti”, idealnie oddający ducha Tamary.

Na wystawę składa się aż sześćdziesiąt prac pochodzących z różnych okresów twórczych artystki. Zgromadzenie aż tylu dzieł w Lublinie było niezwykle trudnym zadaniem ze względu na to, że bardzo duża ilość obrazów Łempickiej znajduje się w kolekcjach prywatnych (m.in. Madonny, która nie udostępnia swoich zbiorów). Niektóre z prac zostały wypożyczone z francuskich instytucji takich jak Muzeum Sztuki Nowoczesnej André Malraux czy Muzeum Sztuk Pięknych w Nantes, a ambasador Francji w Polsce objął wystawę patronatem.

Dziewczyna w rękawiczkach. Zdjęcie: British Poles

Odwiedzający mogą podziwiać tak kultowe obrazy jak “Portret Tadeusza” (pierwszego męża artystki), „Dziewczynę w rękawiczkach”, “Pierwszą komunię” (ukazujący córkę Kizette), “Kizette na balkonie”, “Kizette w różu”, “St. Mortiz” czy “Matkę przełożoną”, a także rysunki i grafiki.

Marisa de Lempicka w wywiadzie udzielonym dla Rynku i Sztuki w ubiegłym miesiącu podkreślała, że “Tamara zawsze tworzyła, przez całe swoje życie”. Jej najdroższe i najbardziej kultowe dzieła są charakterystyczne dla okresu lat 20. i 30., kiedy to przebywając w Paryżu odbudowywała utraconą przez wojnę fortunę malując portrety na zamówienie. Jednak w ciągu swojego długiego życia, stworzyła wiele obrazów abstrakcyjnych i martwych natur. Te prace, dające niezwykły wgląd w mniej znany okres twórczości artystki, również znajdują się na wystawie w Lublinie.

Oprócz sztuki odwiedzający będą mieli okazję zobaczyć pamiątki po Tamarze – jej ulubiony pierścień z topazem, który dostała od Gabriela D’Annunzio, kapelusze, zdjęcia, okulary, a nawet pukle blond włosów. Na wystawie można także podziwiać meble, szkło i akcesoria z epoki art déco wypożyczone przez kolekcjonera Mariusza Żyłę.

Pamiątki po artystce. Zdjęcie: British Poles

Organizatorzy sprowadzili do Lublina obrazy André Lhote’a – jednego z nauczycieli artystki, nazywanego ojcem kubizmu oraz prace wielu innych artystów z epoki, ukazujące rozwijający się wtedy styl. W twórczości Łempickiej widoczne są także inspiracje malarstwem renesansowym, które jeszcze w czasach szkolnych miała okazję podziwiać we Florencji czy Paryżu.

Marisa de Lempicka pojawiła się na wernisażu wystawy, podczas którego uczestnicy mogli zadać jej wiele pytań. Opowiedziała m.in. o tym, że nikt z rodziny nie nazywał Tamary babcią, a chérie (z franc. moja droga, ukochana). Wspominała także o miłości artystki do polskiej kuchni oraz jej ulubionych obrazie – “Matce przełożonej”, którą malarka poznała w zakonie we Włoszech i postanowiła sportretować.

Wystawę sfinansowaną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Miasto Lublin będzie można oglądać do 14 sierpnia 2022 roku w Muzeum Narodowym w Lublinie.

Zapraszamy serdecznie!

Autor: Iwona Golinska – Prezes polsko – brytyjskiej organizacji Polish Sue, pod patronatem Baronesy Lady Ryder of Warsaw oraz Lublinianka z urodzenia. 

Źródła:  Muzeum Narodowe w Lublinie, Rynek i Sztuka  

Zdjecia: Iwona Golinska 

 

Najnowsze NAJNOWSZE


Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR:

Kursy walut

PLN/GBP:
GBP/PLN:
GBP/EUR: