Patryk Pijanowski to 18-letni założyciel i CEO software house’u Nebucode. Jako nastolatek uciekał z klasy by składać własną drukarkę 3D. Dziś prowadzi własną firmę, w której zatrudnia ponad 20 osób. Spośród swoich licznych osiągnięć wygrał konkurs Kopalnia start-upów w 2021 roku dzięki swej aplikacji TherapyCave. British Poles spotkało się z Patrykiem Pijanowskim w celu przeprowadzenia wywiadu.
British Poles: Czy mógłbyś się naszym czytelnikom przedstawić? Jaki jest twój background?
Patryk Pijanowski: Moja rodzina jest w pewien sposób powiązana z IT – mój tata pracuje w firmie zajmującej się serwerami tj. naprawą macierzy dyskowych. Od zawsze miałem dzięki temu pewien polot do pracy w tej branży. Ostatnio mój tata zainteresował się też krypto – bardzo to doceniam, bo w tym momencie to jakby nasza wspólna pasja. Moja mama jest z kolei ekonomistką i pracuje w dużym fintechu. Oboje pracują w korporacjach, w związku z czym flow do start-upów oraz innych przedsiębiorczych rzeczy wyszedł raczej ode mnie. Nieraz słyszałem od nich rady takie jak – “poszedłbyś do korporacji i zarabiałbyś stabilne pieniądze na etacie”.
Rzeczywiście startupy są czymś ryzykownym – w końcu w większości sytuacji nie zarabiasz przez pierwsze miesiące. Nawet jeśli masz w pewnym momencie pieniądze to wolisz je zainwestować w kolejny startup, w krypto albo w cokolwiek innego. Co prawda może to być trochę uzależniające i na pewno nie dąży do tego by stać się od razu bogatym. Chodzi w tym bardziej o to, aby rozwijać kolejne rzeczy, zdobywać doświadczenie i wykorzystywać je przy kolejnych projektach. Można to też w pewnym sensie porównać z włożeniem kuponu na loterie.
British Poles: Rozumiem, że pomimo swoich umiejętności nie chciałeś się zadowolić tzw. bezpieczną pracą. Czyli można powiedzieć, że pragnienie nowych przygód jest częścią twojej osobowości?
PP: Mając 13 lat zacząłem od organizowania własnych konferencji na temat m.in programowania. Startowałem też w różnych konkursach, wiedząc, że wiąże się to z wieloma możliwościami. Zacząłem też w tym czasie programować i tworzyć coraz to kolejne projekty w domowym warsztacie. Projektując zabawki, roboty itd. brakowało mi narzędzia, dzięki któremu mógłbym w łatwy sposób wytwarzać obudowy do mojej elektroniki – rozwiązaniem okazała się być drukarka 3d. Nie chcąc wydawać kilku tysięcy złotych na kupienie gotowej postanowiłem, że sam stworzę własną.
BP: Rzeczywiście, trzynastolatek który składa własnoręcznie drukarkę 3D… To niebywałe. W tym wieku chłopaki częściej grają na w piłkę.
PP: Bardzo mi miło, aczkolwiek, w mojej opinii, sam fakt stworzenia takiego urządzenia nie jest dużym osiągnięciem.
BP: Czyli drukarka 3D ukończona. Co było dalej?
PP: Robiłem warsztaty oraz prowadziłem prezentacje na różnych konferencjach podczas których miałem możliwość mówić o mojej drukarce 3D. Były to moje pierwsze wystąpienia publiczne więc wiązało się to z pewnym stresem, aczkolwiek uważam to za naprawdę wspaniałe doświadczenie. Niedługo potem wpadłem na pomysł stworzenia kolejnej wersji drukarki, która byłaby lepsza pod kątem wizualnym i technicznym – tak powstał OPrinter. Chodziłem wtedy do gimnazjum Władysława IV, które uchodzi za jedno z lepszych w Warszawie. Uciekałem z lekcji, żeby pracować nad drukarką, kolejno startując i wygrywając w konkursie Mentors4Teens mentoring u Pana Pawła Sieczkiewicza – CEO w Telemedi.co
BP: Czy udało ci się nawiązać z nim jakąś formę współpracy?
PP: Miałem z nim kilka sesji mentoringowych – temat telemedycyny od razu mnie zafascynował, wydając się bardzo futurystyczny i praktyczny. Ważna była dla mnie kwestia tego jak pomocna jest ona dla ludzi.
Chcąc odejść na chwilę w działania prospołeczne, jednocześnie szukając inspiracji, nowych pomysłów oraz poszerzając network ludzi, stwierdziłem, że rozpocznę wspólnie z moim wspólnikiem projekt Fundacji TechSech, mającej na celu wspieranie młodzieży w poszukiwaniu swojej ścieżki, odkrywaniu branży IT i technologii.
Jedną z najciekawszych rzeczy, które w roku założenia udało nam się stworzyć, było wydarzenie, na które zjechało się ponad 300 młodych osób, z całej Polski, zaś nas samych merytorycznie i zasobowo wspierało między innymi Ministerstwo Cyfryzacji, ING, Google itd. Wydarzenie zostało wyróżnione w konkursie „Zwolnieni z Teorii” jako najlepsze wydarzenie społeczne w województwie mazowieckim.
BP: Czy możesz opowiedzieć trochę więcej o misji Fundacji TechSesh?
Pomimo tego, że do samego IT jest relatywnie niski próg wejścia, nie tak prosto jest wybrać w niej swoją ścieżkę. Masz dużo różnych możliwości – możesz być programistą, project managerem, testerem, analitykiem… Warto to wszystko pokazywać i tłumaczyć. Niekoniecznie trzeba być po informatyce czy jakimkolwiek innym ścisłym kierunku, żeby się odnaleźć. Możesz na przykład być prawnikiem branży IT albo zajmować się copywritingiem dla krypto itd. Naszą misją jest pokazywanie tych różnic i możliwości, tak aby nakierowywać naszych kolegów i pokazać alternatywy. Najbardziej cieszy nas feedback od ludzi, którzy dzięki nam, zmienili pomysł na siebie i stwierdzili, że spełniają się w innych zagadnieniach.
BP: W jaki sposób zatem zacząłeś pracować nad własną marką i co cię do tego skłoniło?
PP: Mając już całkiem rozbudowany network, coraz więcej kiełkujących pomysłów i pasję do technologii postanowiłem skupić się na działaniu jako freelancer. Przez okres wakacji intensywnie podciągnąłem swoje umiejętności w m.in. React i Node.js. Zgłosiło się do mnie sporo ludzi poszukujących programisty – w ten sposób zacząłem programować rozwiązania dla pierwszych klientów. Klienci, polecali mnie kolejnym osobom, potem kolejnym i tak powstała całkiem spora sieć drobnych zleceń, które trzeba było obsługiwać. W międzyczasie znaleźli się również chętni na większe rozwiązania.
Po kilku miesiącach, okazało się, że sam jako programista nie wystarczam. Potrzebowałem wsparcia innych ludzi. Zacząłem w tamtym momencie współpracę z dwiema, potem trzeba osobami itd. Bardzo dużo ludzi mi w tamtym czasie pomogło – poukładanie wszystkich formalności od zera nie było proste. W ten sposób właśnie powstało Nebucode – software house z ideą rozwoju na większą skalę. Później były kolejne projekty, pomysły… W ten sposób znalazłem się teraz w tym miejscu.
BP: Jako założyciel i CEO software house’u Nebucode, zatrudniasz dziś już nie dwie osoby, lecz ponad 20. Czym się zajmujecie i kim są wasi klienci?
PP: Co oczywiste, oferujemy usługi IT – zrealizujemy projekt aplikacji mobilnej, którą wymyślisz, system ERP do zarządzania Twoją firmą, czy np. sklep internetowy. Oprócz tego specjalizujemy się w pracy nad rozwiązaniami fintech, blockchain oraz szeroko pojętym internetem rzeczy. Jeśli chodzi o klientów – spośród bardziej znanych możemy wymienić np. Eurorent (leasingi aut).
Jako Nebucode nie chcemy poprzestać na usługach programistycznych dla klientów – w mojej opinii jest to do jakiegoś stopnia bardzo kupieckie i zacofane podejście. Wierzymy, że w ciągu 10-15 najbliższych lat, branża IT zmieni się nie do poznania tj. do zakodowania większości aplikacji dla startupów, tudzież prostych aplikacji do zarządzania firmą, e-commerce itd. nie będzie potrzebny programista. Próg wejścia do IT się zmieni, powstaną bardzo zaawansowane aplikacje, pozwalające na tworzenie własnych aplikacji – będzie się to odbywało z prostotą porównywalną do dobrze znanego WordPressa, tudzież Webflow czy Wix.
Chcielibyśmy właśnie takową stworzyć i uczestniczyć w procesie tych przemian jako znaczący gracz. Jest to nasz cel na najbliższe 2 lata.
BP: Czy możesz nam powiedzieć kilka zdań o swojej aplikacji zwanej TherapyCave? Dzięki tej inicjatywie wygraliście konkurs Kopalni start-upów 2021.
PP: Jak wiadomo, ludzie coraz częściej potrzebują kontaktu z psychoterapeutami – nasiliła to w ostatnim czasie szczególnie pandemia, lockdown oraz wiele innych niesprzyjających czynników.
Według naszych ankiet, potrzeba używania tej aplikacji jest też bardzo wyraźna dla emigrantów, którzy wyjeżdżając za granicę, mają utrudniony dostęp do psychoterapii w rodzimym języku. Zamiast szukać psychoterapeuty na miejscu w obcym języku, dużo wygodniej dla tych wszystkich osób będzie wejść do aplikacji i porozmawiać online.
Naszą główną przewagą nad konkurencją jest kwestionariusz, który w krótki i przyjemny sposób weryfikuje twoje potrzeby oraz dobiera odpowiedniego specjalistę. Pracowaliśmy nad nim przez bardzo długi okres przy konsultacji badaczy z różnych polskich uniwersytetów.
BP: Nebucode i TherapyCave są obecnie twoimi głównymi projektami. Czym jeszcze się zajmujesz?
PP: Na Nebu i TherapyCave kładę w tym momencie największy nacisk. W przestrzeni moich zainteresowań jest oczywiście więcej projektów, aczkolwiek uważam, że bardzo ważna jest hierarchia i koncentracja. Jeśli robimy w tym samym czasie wiele rzeczy naraz, bardzo łatwo o to, żeby wszystko się wysypało. Z innej beczki, w tym roku piszę również maturę… Ale powiedzmy, że to inna rzecz.
BP: Rzeczywiście. Podczas rozmowy z tobą zapomina się, że masz 18 lat.
PP: Bardzo mi miło. Traktuję maturę jako obowiązek do odhaczenia oraz przepustkę w stronę dalszej edukacji.
BP: A obawiasz się jej?
PP: Będąc szczerym, dużo bardziej niż wyzwań biznesowych (śmiech).
BP: Czy widzisz się na dłuższą metę w Polsce czy raczej wolałbyś, podobnie jak wiele młodych utalentowanych Polaków, przeprowadzić się za granicę?
PP: Widzę swoją przyszłość w Polsce. Na pewno chciałbym tu zostać. Mam tu wszystko co stanowi dla mnie wartość – rodzinę, firmę, znajomych.
BP: Dziękuję za rozmowę.
PP: To ja dziękuję.
Zdjęcia pochodzą z prywatnej kolekcji Patryka Pijanowskiego.

