Wywiad z Moniką Braid, producentką filmu “Ostatnia wyprawa” o Wandzie Rutkiewicz

Wyprodukowany w 2024 roku film “Ostatnia Wyprawa” w reżyserii Elizy Kubarskiej jest niesamowitą opowieścią o jednej z najwybitniejszych polskich himalaistek. Zawiera także ogromną ilość archiwaliów, w tym, unikalny audio pamiętnik Wandy Rutkiewicz – zapis jej przemyśleń o życiu i relacjach, stanowiący oś narracyjną dokumentu. Zachęcamy do zapoznania się z naszą rozmową z producentką filmu, Panią Moniką Braid, którą poznaliśmy na pokazie filmu w ramach corocznej „Kinoteki” Instytutu Kultury Polskiej w Londynie.

British Poles: Jest Pani producentem filmu o Wandzie Rutkiewicz, który powstał w zeszłym roku, który po latach wraca do historii wybitnej polskiej himalaistki. Moje pierwsze pytanie jest dość podstawowe – skąd pomysł na powrót do tej historii? 

Monika Braid: Temat ten towarzyszył nam od bardzo dawna. Reżyserem filmu jest Eliza Kubarska, która również jest alpinistką. Wanda Rutkiewicz jest jej szczególnie bliska. Wszyscy pamiętamy lata jej świetności jako sportowca. Po spotykaniu się wielokrotnie z widownią wiem jednak, że nazwisko Rutkiewicz nie jest wszystkim tak samo znane, jest to kwestia bardziej historyczna. My dorastaliśmy w latach kiedy cała jej historia była także obecna w mediach i wszyscy przeżywaliśmy głęboko jej osiągnięcia. Sam pomysł pojawił się w trakcie pracy nad wcześniejszym filmem – “K2. Dotknąć nieba” – który opowiadał historię dorosłych dzieci himalaistów którzy zginęli na K2. W 1986 Wanda Rutkiewicz weszła na K2 jako pierwsza kobieta na świecie. Pracując nad tym filmem oglądaliśmy wiele archiwaliów związanych z tymi zdarzeniami, Wanda pojawiała się nam w tych materiałach cały czas. Miałyśmy bardzo dobrze udokumentowaną historię Wandy, widziałyśmy ją w materiałach i czułyśmy ogromny potencjał na opowiedzenie tej historii. Natomiast jak wiadomo z samego filmu, biografia Wandy jest bliska reżyserce nie tylko dlatego, że obie są aplinistkami ale także miały podobną historię. To znaczy zdarzyło się im przeżyć zakwestionowanie ich ważnego osiągnięcia w górach, co dla alpinisty jest rodzajem cywilnej śmierci. Takie rzeczy odbywają się najczęściej na zasadzie zaufania do innej osoby. Kiedy jesteśmy sami na szczycie, bez świadków, dokumentujemy nasze osiągnięcia zdjęciami ale ostatecznie najważniejszy jest czynnik zaufania. Samo podważanie prawdomówności jest, jak powiedziałam, śmiercią cywilną w środowisku co oznacza poważne problemy z tym aby kontynuować swoją pasję. Te kwestie złożyły się na potrzebę opowiedzenia tej historii. Ja muszę podkreślić, że nie jestem alpinistką. Wątek górski jest oczywiście fantastyczny jednak dla mnie najważniejszy jest wątek kobiety działającej wbrew temu czego od niej oczekiwano. Kobiety, która była na tyle silna żeby wywalczyć nieprawdopodobne sukcesy na skalę światową i realizować swoje marzenia.

BP: Chciałem zapytać o to jak istotne dla filmu było odnalezienie tak zwanego audio pamiętnika Wandy Rutkiewicz? 

MB: Sam temat archiwaliów jest bardzo szeroki, zajmowanie się nimi trwało przez rok. Są to bardzo różne materiały, począwszy od tych dostępnych w archiwach telewizyjnych w Polsce. Zdjęcia kręcone w Himalajach i innych miejscach świata, a także kręcone przez nas wywiady, które nie wszystkie weszły do filmu ze względu na ich ilość. Przede wszystkim były to jednak archiwalia w ogromnej ilości. Okazało się jednak że było ich bardzo dużo za granicą, Wanda Rutkiewicz była także filmowcem, sama podróżowała z kamerą Super 16, którą rejestrowała część swoich wypraw. Tego materiału także jest dużo do obejrzenia. Słynna jest także sprawa jej prywatnego archiwum – siostra Wandy, Janina, która mieszka teraz w Niemczech była dla nas ogromną pomocą, i zdecydowała się udostępnić te archiwalia. W wielu pudłach, pośród ogromnej liczby zdjęć i slajdów na różnych nośnikach, które nie wszystkie można zdigitalizować, pojawiła się “setka”, audio pamiętnik, który Wanda nagrywała około 2 lata przed zaginięciem. W jego treści zobaczyliśmy Wandę Rutkiewicz, która zasadniczo nie była osobą która otwierała się łatwo. Była ona osobą kulturalną i grzeczną, która potrafiła zaprezentować się w mediach natomiast nie opowiadała zasadniczo o swoim życiu wewnętrznym, dzieciństwie czy sprawach prywatnych. Rok przed zaginięciem udzieliła ona wywiadu rzeki młodej dziennikarce [“Wszystko o Wandzie Rutkiewicz” Barbara Rusowicz – przyp. red.] w którym pierwszy raz się otworzyła. Pracując nad filmem zdecydowałyśmy żeby użyć tego wywiadu jako narracji. Było tam wiele o życiu, związkach rodzinnych, relacjach z mężczyznami. Wanda była już osobą dojrzałą, miałą więc sporo refleksji na temat swojego życia. Znalazłyśmy także tę kasetę audio, którą nagrała w trakcie wyprawy gdzie mówiła tylko do siebie więc, na niej mogła pozwolić sobie na wszystko. Chciała to wykorzystać jako filmowiec, być może do audycji. Na tym etapie na którym powstało nagranie był to bardzo świeży pamiętnik o tym co myśli o sobie Wanda, na temat świata, na temat alpinizmu, na temat tego co spotkało ją w życiu. Użyłyśmy go jako głosu Wandy w filmie przez co jest ona w nim obecna bezpośrednio. 

BP: Czy Pani zdaniem historia Wandy Rutkiewicz – osoby o niesamowitych dokonaniach a z drugiej strony postaci naznaczonej osobistym cierpieniem niesienie uniwersalne przesłanie dla odbiorców filmu? Jak sformułowałaby Pani to przesłanie? 

MB: To dla mnie ogromne zaskoczenie, że ten film jest odbierany przez młodych widzów, przede wszystkim młode kobiety, które rozpoznają tę sytuację. Kiedy młoda kobieta jest zdeterminowana i chce działać nie jest jej zwykle tak łatwo jak jej koledze. Oczywiście ta historia działa się wiele lat temu jednak przykre jest ze nadal obecne są w naszym życiu podobne mechanizmy. Uniwersalne przesłanie jest takie, że kobieta, która zaginęła w 1992 roku przeszła przez historię, która mogłaby wydarzyć się także współcześnie. Natomiast uważam, pomijając już sam wątek feministyczny, że będąc w towarzystwie postaci wybitnych nie mamy w zwyczaju ich wspierać. Są one dla nas raczej niewygodne. Nie chcę nadmiernie uogólniać, ale refleksją po moim ostatnim seansie tego filmu jest także to aby mówić o naszych bliskich, naszych kolegach po prostu dobrze. Nie mamy tego w swoim nawyku, aby mówić tak o naszych przyjaciołach i aby celebrować ich sukcesy. Gdybyśmy tak postępowali to jestem pewna, że wiele osób z Polski miałoby inną pozycję w świecie. 

BP: Chciałem zapytać jeszcze o Pani osobiste przekonanie po pracy nad tym filmem dotyczące samego zaginięcia Wandy Rutkiewicz. Czy Pani zdaniem istnieje nadal możliwość, że Wanda Rutkiewicz żyje i przebywa np. w jednym z klasztorów u stóp Himalajów? 

MB: Na to pytanie mogę odpowiedzieć, że nie znaleźliśmy Wandy, a gdybyśmy ją znaleźli to byśmy o tym nie powiedzieli. Jeśli kobieta wykazała się tak ogromnym wysiłkiem żeby się ukryć to nie mamy moralnego prawa postępować przeciwko tej decyzji. Film ten ma jednak zupełnie inny cel. Tak naprawdę chodziło nam o zadanie pytania: co musiało wydarzyć się w życiu tak niesamowitej kobiety, że chciała zniknąć? Jak to życie musiało ją potraktować, że mogłoby dojść do tak dziwnej i trudnej konkluzji? W trakcie realizacji filmu rzeczywiście spotkaliśmy osoby, które twierdziły, że widziały ją w klasztorze buddyjskim. Jej matka także do końca życia utrzymywała, że Wanda żyje. Miały przed ostatnim wyjazdem rozmowę, w której mówiła jej, że jeśli nie wróci to znaczy, że jest gdzieś tam. Jest też piękna historia, którą nagrałyśmy, w której jej przyjaciółka Ewa Matuszewska opowiada, że odebrała telefon z klasztoru w jej sprawie, było więc kilka takich tropów. Także kiedy byliśmy na miejscu w jednym z klasztorów dla kobiet mniszki rozpoznały ją ze zdjęcia. Więc to wszystko ma jakieś podstawy w rzeczywistości, jednak naszym celem nie była opowieść detektywistyczna o tym jak to znaleźliśmy Wandę i jak się schowała, tylko dlaczego tak właśnie mogło się stać.

BP: Po tym jak film jest dostępny od roku czy jest odpowiedź na to pytanie, dlaczego mogłaby podjąć taką decyzję?

MB: Myślę, że na poziomie emocjonalnym widz znajdzie odpowiedź na to pytanie. Mogę powiedzieć to po doświadczeniu pokazywania tego filmu przez rok nie tylko w Polsce ale wielu miejscach na świecie. Ludzie rozumieją jak trudne to wszystko było i rozumieją powody, dla których mogła chcieć zniknąć. 

BP: Przeglądając komentarze widzów na forach filmowych zauważyłem, że ciekawym wątkiem była kwestia ostatniej wyprawy i opuszczenia Wandy przez jej uczestników. Czy sądzi Pani że w tej części życia Wandy jest jeszcze więcej do opowiedzenia? 

MB: Wszyscy uważamy, że wiedza jaką zdobyliśmy na temat historii Wandy zasługuje na co najmniej pięcioodcinkowy serial. Jest wiele aspektów tej biografii które moglibyśmy rozszerzyć i pokazać w sposób ciekawy. Jeśli chodzi natomiast o samo porzucenie Wandy wynikało to z sytuacji, w której wcześniej podważono jej wejście na Anapurnę. Kobieta, która osiągnęła najwięcej, wyrusza na kolejną wyprawę, kiedy kontynuuje swój zupełnie nowatorski pomysł zdobycia wszystkich czternastu ośmiotysięczników w ciągu roku czy dwóch, coś co udało się dopiero kilka lat temu nepalskiemu wspinaczowi – spotyka ją jednak historia z Anapurną, w której ktoś oskarża ją o oszustwo. I rzeczywiście jest taka sytuacja, że nikt nie chce z nią iść w te góry. Wanda musiała się wtedy podpiąć pod meksykańską wyprawę bo Polacy nie chcieli z nią chodzić. 

BP: Czy ta historia może także stanowić jakiegoś rodzaju ostrzeżenie dla ludzi? Kiedy mówiła Pani o tym, że warto celebrować sukcesy naszych przyjaciół pomyślałem także, że człowieka można bardzo zranić stawiając oskarżenie, które nie jest łatwe do odparcia. 

MB: Mówimy właściwie o hejcie, czymś co dzisiaj dzieje się w przestrzeni internetowej. Kiedyś to zjawisko działało inaczej, ludzie rozmawiali między sobą a różne kalumnie były publikowane w prasie drukowanej. Natomiast to jak łatwo idzie oskarżanie jest dojmujące, to jak ludzie nieznający faktów łatwo wydają wyroki na dany temat, to coś co także spotkało reżyserkę filmu. Często taki proces jest już nie do odkręcenia kiedy jakaś historia rusza w internet i nikt już nie kwestionuje danych faktów. Nikt nie zadaje pytań kim jest ta osoba i co się naprawdę się wydarzyło. 

BP; Jako portal polonijny zajmujemy się promowaniem osiągnięć wybitnych Polek i Polaków za granicą. Czy Pani zdaniem historia Wandy Rutkiewicz jest opowieścią, która może ukazywać obcokrajowcom złożoność i wyjątkowość polskiej rzeczywistości, także ze względu na rzeczywistość komunistyczną, która otaczała Wandę Rutkiewicz w Polsce. 

MB: To pytanie do tych, którzy będą oglądali ten film. Chcemy aby ten film miał szeroki zasięg, odbyło się już kilka pokazów w Wielkiej Brytanii. Taka potrzeba jest tym istotniejsza, że w ostatnim tekście The Guardiana o kobietach w alpinizmie i ich trudnościach nie pojawiła się żadna wzmianka na temat historii Wandy Rutkiewicz. To, że była z Polski, kraju za żelazną kurtyną jest istotne. Nie jest to jednak łatwe aby przebić się do wyobraźni obcokrajowców zainteresowanych raczej własną historią. Jednak sądzę, że historia Wandy jest na tyle wyjątkowa, że zdecydowanie ma taką szansę. Cieszy mnie to, że odbiór tego filmu jest naprawdę świetny. Dwa pokazy na Festiwalu Kinoteka w Londynie i w Hastings pokazują mi, że ludzie rozumieją tę historię jako uniwersalną, coś czego nie trzeba dodatkowo tłumaczyć.

BP: Dziękuję za rozmowę. 

 

Rozmowę dla portalu British Poles przeprowadził red. Tomasz Modrzejewski. 

Zdjęcia: British Poles

 

Od redakcji: Nasza rozmówczyni jest absolwentką filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim (1997) oraz EAVE. Pracuje jako producent filmów dokumentalnych i fabularnych, współpracuje z międzynarodowymi organizacjami, nadawcami telewizyjnymi i producentami filmowymi. W 2006 roku założyła firmę producencką Braidmade Films. Od połowy lat 90. mieszka na stałe w Wielkiej Brytanii. Pracowała m.in. dla Instytutu Kultury Polskiej w Londynie organizowała wiele pokazów i przeglądów kina polskiego, a także zainicjowała i programowała Festiwal Filmów Polskich w Londynie, obecnie znany jako Kinoteka.

 

 

Zobacz również

Verified by MonsterInsights