Znana stacja radiowa RadioPolonia Winnipeg Manitoba – najstarsze polonijne radio z Kanady, załażone jeszcze w latach 70-tych przez weterana Armii Generała Andersa, przeprowadziło wywiad z Iwoną Golińską, Prezes Stowarzyszenia Polish Sue w Wielkiej Brytanii. Wywiad porusza ciekawe tematy między innymi o Sue Ryder i jej miłości do Polski, o starej i nowej Polonii oraz o tym, dlaczego warto pomagać słabszym. Wywiad przeprowadzony został na żywo w Radio Winnipeg, które poprzez internet łączy Polonię i Polaków na całym świecie. Radiu patronuje „Polskie Towarzystwo Gimnastyczne Sokół Winnipeg”, założone przez polskich emigrantów w Kanadzie jeszcze w 1906 roku.
Winnipeg Manitoba Radio: Witamy, Pani Iwono. Obserwujemy, że Pani aktywnie działa, by pamięć o tej niezwykłej działaczce nie zaginęła. Zainteresowała nas ta działalność. Jak, kiedy i dlaczego założyła Pani Stowarzyszenie Sue Ryder Polska w Wielkiej Brytanii?
Iwona Golinska: Polish Sue, bo taka przyjęliśmy nazwę istnieje od 2016 roku. Współpracowaliśmy wówczas z Fundacją Sue Ryder Polska, Muzeum Sue Ryder i Sue Ryder Memorial Fund UK, choć ja interesowałam się działalnością Sue Ryder już od dawna, a rodzina mego męża w Londynie znała ją osobiście od lat 50-tych. Mieszkając w Londynie zawsze wspierałam charytatywne sklepy Sue Ryder, do których nadal często zaglądam.

Mam tu wielu przyjaciół, którzy od czasów powojennych poprzez czasy komunizmu w Polsce doskonale znali i wspierali Sue Ryder oraz pomagali jej w działalności. Należy do nich, między innymi, dr Bożena Laskiewicz, założycielka Medical Fund for Poland i przyjaciółka Sue Ryder. Aktorka Irena Delmar zbierała często datki dla Sue Ryder, a artystka polonijna, a znana portrecistka Basia Kaczmarowska Hamilton namalowała portret Sue Ryder. Jest też wiele innych osób, które znały bezpośrednio Sue Ryder i wspierały ją aż do jej śmierci.
WMR: Czym się zajmuje Stowarzyszenie Polish Sue?
IG: Założyłam na Wyspach stowarzyszenie Sue Ryder Polska w Wielkiej Brytanii, czyli POLISH SUE, której idea przewodnia to szerzenie wiedzy o naszej patronce wśród Polaków na Wyspach oraz umacnianie relacji polsko – brytyjskich. Jest nas tutaj ponad milion.
Nasze cele również to:
– przypominanie o historii szczególnie powojennych losach Polaków w UK
– identyfikowani się z wartościami Polskimi (Bóg Honor Ojczyzna) oraz ich kultywowanie w warunkach emigracji – spotkania z weteranami i ludźmi zasłużonymi dla Polski i naszej wolności
– pomoc biedniejszym i słabszym. Zbieranie na domy opieki i hospicja. Polska ma ciągle olbrzymie potrzeby w tej dziedzinie. Potrzeba mobilizacji serc. Sama zajmuję się mama, która jest niepełnosprawna i znam temat niepełnosprawności dokładnie i ‘od podszewki’. Wiem jak bardzo niepełnosprawni potrzebują pomocy, serca, dobrego słowa i codziennej opieki.
– popularyzacja idei pracy charytatywnej naszej patronki – Sue Ryder: pomoc słabszym, miłość bliźniego, pamięć o potrzebujących.
WMR: Postać patronki Sue Ryder jest niezwykle fascynująca. Proszę o przybliżenie naszym słuchaczom tej działaczki charytatywnej.
IG: Margaret Susan Ryder, znana jako Sue Ryder, urodziła się 3 lipca 1924, roku w szpitalu miejskim w Leeds, w ziemiańskiej rodzinie osiadłej w hrabstwie Suffolk. Z domu rodzinnego wyniosła potrzebę niesienia pomocy biednym i pokrzywdzonym przez los.

Po wybuchu II wojny światowej, mając zaledwie 16 lat, wstąpiła ochotniczo do Formacji Pielęgniarek Pierwszej Pomocy. W czasie II wojny światowej Susan Ryder służyła w polskiej sekcji brytyjskiego Zarządu Operacji Specjalnych (S.O.E.), zajmującej się dywersją w okupowanej Europie.
W sierpniu 1944 roku organizowała zrzuty broni dla walczącej Warszawy. Współpracowała z Cichociemnymi, których odwaga, determinacja i poświęcenie wywarły ogromny wpływ na jej przyszłość.

W trakcie swej służby zetknęła się bezpośrednio z ogromem ludzkiego cierpienia. Po zakończeniu wojny niosła pomoc byłym więźniom niemieckich obozów. Jednocześnie odwiedzała alianckie więzienia, ratując życie wielu skazanym na śmierć. Doświadczenia te spowodowały, że bez reszty zaangażowała się w pracę charytatywną na rzecz chorych, bezdomnych i pozbawionych środków do życia ludzi.
Wkrótce jej pomoc dotarła na inne kontynenty. W 1953 roku powołała do życia fundację swojego imienia. „There’s rosemary, that’s for remembrance, pray, love, remember” – cytat z Hamleta i gałązka rozmarynu stały się symbolem Fundacji, będącej żywym pomnikiem dla milionów ludzi, którzy w obronie ludzkich wartości, oddali swoje życie podczas wojny. The Sue Ryder Foundation wybudowała w piętnastu krajach świata ponad osiemdziesiąt domów, które po dziś służą chorym i cierpiącym.
Do 1978 roku Sue Ryder organizowała wyjazdy wypoczynkowo-rehabilitacyjne do Wielkiej Brytanii dla byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Z tej formy pomocy skorzystało ok. 8000 osób, głównie Polaków. Wraz ze swoim mężem Leonardem Cheshire (1917-1992), słynnym bohaterem II Wojny Światowej i wielce zasłużonym działaczem charytatywnym, inicjowała wspólne akcje humanitarne w różnych krajach świata, dotkniętych tragedią ludzką.
Dla finansowania działalności fundacji Lady Ryder założyła ponad 600 sklepów charytatywnych.

WMR: Jakie było powiązanie Sue Ryder z Polską?
IG: Sue Ryder kochała Polskę i nasze tradycje i wartości, nawet lubiła spędzać święta po polsku – śpiewać kolędy polskie. Ceniła, znała i spotykała się z Papieżem Polakiem – Janem Pawłem II. Przeszła zresztą na katolicyzm z wyznania anglikańskiego. Występowała w brytyjskiej Izbie Lordów w celu uzyskania pomocy dla Polski podczas najczarniejszych godzin stanu wojennego. Podczas stanu wojennego wysyłała Polakom pomoc medyczną, leki a także odzież i potrzebne artykuły, których nie było w sklepach. Była też pierwsza osobą zagraniczną, która przybyła do Polski po zakończeniu stanu wojennego. Wybrała nawet na swój tytuł szlachecki Warszawę, została Baronowa Warszawy – Lady od Warsaw.

Podobno jej sentyment do Polski wziął się z miłości, która jako nastolatka darzyła pewnego Cichociemnego. Nie była to miłość ze szczęśliwym happy endem – on zginał skacząc na spadochronie. Jednak Sue Ryder pozostawiła miejsce dla Polaków w swym sercu już do końca życia.
Polska zawsze była dla Sue Ryder miejscem szczególnym. Bezpośrednio po wojnie, wraz z międzynarodową grupą wolontariuszy, pospieszyła z pomocą stolicy, by później stale pomagać Polsce i Polakom. Tutaj wybudowała ponad 30 domów, które przyjęły pod swój dach chorych, samotnych i bezdomnych. Polacy pozostali jej wdzięczni – do dziś wiele miejsc nosi jej imię, a w Warszawie mamy jej Muzeum, jedyne na świecie poświęcone Sue Ryder z licznymi rekwizytami, nagraniami, zdjęciami i szeroką korespondencją oraz archiwum. W Warszawie jest też park imienia Sue Ryder, a w Gdyni została ona Honorową Obywatelką.
Kiedy w 1953 roku w Wielkiej Brytanii powstała fundacja, już wtedy Sue Ryder wspomagała Polaków z obozów – tzw. Misplaced Persons. Część z nich zamieszkiwała w posiadłości rodzinnej Sue Ryder w Cavendish, która odziedziczyła po babce. Ten dom i cała posiadłość była pierwszym domem pomocy, zajmowanym głównie przez ludzi nękanych tragicznymi wspomnieniami i traumami wojny. Sue Ryder wraz z rodzina – mężem i dwójką dzieci zamieszkiwali tylko w jednym małym mieszkaniu. Resztę domu oddali innym, bardziej potrzebującym.
W swojej działalności dla Polaków Sue Ryder nasiliła starania zakładając na początek szpital w Konstancinie-Jeziornej. W Polsce założyła tez szpital w Gdyni. Do dziś w Gdyni istnieje skwer jej imienia, w samym centrum, tuż obok Alei Piłsudskiego jako dowód wdzięczności lokalnej społeczności. Poza tym założyła Ośrodek Onkologii oraz szereg Domów Pomocy Społecznej – między innymi w Psarach, w Górze Kalwarii, w Krakowie, w Radzyminie, w Popkowicach i innych miejscowościach w Polsce.
Jej fundacje w Wielkiej Brytanii i w Polsce maja podobne cele: wspierają ludzi starszych i niepełnosprawnych – tych nieuleczalnie chorych na nowotwory i z chorobami typu neurologicznego, oraz tych którzy stracili najbliższych i są samotni lub chorzy, zgodnie z mottem życia Sue Ryder: ‘Do what you can for the person in front of you’.

Od roku 1956 Sue Ryder rozpoczęła ponad 50-letnią misję w Polsce z grupą swoich polskich współpracowników i wolontariuszy. Znalazła ich pośród byłych więźniów obozów koncentracyjnych, weteranów wojennych i ich rodzin.
Wielu z nich od lat bezinteresownie współpracuje z Fundacją, a nawet wchodzi w skład jej władz. Sue Ryder nie mogła oficjalnie zarejestrować swojej fundacji w Polsce w czasach komunizmu, a wszystkie budowane przez nią domy przekazała państwu polskiemu. Fundacja w Polsce ma niezależną osobowość prawną i jest przez fundatorkę ustanowiona do kontynuowania jej misji w Polsce. Dopiero w lipcu 1991 roku powołała do życia Fundację Sue Ryder w Polsce, na mocy aktu notarialnego, a w następnym roku doszło do dopełnienia procesu rejestracji fundacji. Fundacja w Polsce ma niezależną osobowość prawną i jest przez fundatorkę ustanowiona do kontynuowania jej misji w Polsce oraz do sprawowania opieki nad ufundowanymi przez nią domami i ich podopiecznymi.
W Polsce Fundacja posiada sieć sklepów, do których można przynieść swoje rzeczy i oddać na cele charytatywne, o ile nadają się do użytku i są w dobrym stanie. Jeden z niech jest na ul. Bagatela na Mokotowie, inne na Żoliborzu, na Bielanach oraz na Woli – to tylko w Warszawie. Poza tym są sklepy w Katowicach i Bielsku Białej.
Wszystkie Domy Sue Ryder koncentrują się na dostarczaniu pomocy chorym i starszym – tym potrzebującym opieki po 65 roku życia, często pomocy palliatywnej – są to ludzie chorzy i ubodzy. Domy opieki Sue Ryder, są to placówki ufundowane w Polsce przez Sue Ryder i przekazane w darze państwu polskiemu. Nie są one własnością Fundacji ani nie są przez nią zarządzane. Aktualnie Fundacja współpracuje z 15 domami, z czego 14 wybudowała i kompletnie wyposażyła Sue Ryder. Najnowszy Dom Sue Ryder powstał w 2006 roku w Pierzchnicy, w województwie świętokrzyskim, w połowie ze środków samorządu. Pierwszy, największy dom powstał w Konstancinie – Jeziornej, niedaleko Warszawy i jest tam do dziś.

Sue Ryder zmarła 2 listopada 2000 roku. Jej życzeniem było, aby spędzić ostatnie chwile życia w Polsce, choć była już zbyt chora, żeby to zrealizować. Miała 76 lat i została pochowana obok męża, Leonarda Cheshire w Bury St Edmonds, w Suffolk.
WMR: Jaka była Pani droga do Londynu?
IG: Pochodzę z Lublina, z patriotycznej rodziny ziemiańsko-inteligenckiej o lubelskich korzeniach i to już od kilku pokoleń.
Mój dziadek i jego bracia walczyli z okupantem niemieckim, a dziadek – Józef Krzyżanowski był w AK regionu lubelskiego, a po wojnie przechowywał archiwa AK, ukrywając je przed komunistami pod podłogą w naszym domu rodzinnym w Lublinie. U nas w domu rodzinnym zawsze, nawet w czasie najgorszego okresu komunizmu, stały posążki Marszałka Piłsudskiego oraz Naczelnika Tadeusza Kościuszki.
Moi potomkowie brali udział w wojnie z Bolszewikami w 1920 oraz w Powstaniu styczniowym i listopadowym – wielu z nich zginęło w walkach z Niemcami i Sowietami. My jako dzieci nie mogliśmy o tym mówić przez wiele lat, bo wtedy prawdziwym Polskim Bohaterom nadawano miano „wrogów ludu”.
Po zrobieniu matury i dyplomu nauczycielskiego w Lublinie przyjechałam do Anglii w 1989 roku, kiedy Polska była jeszcze komunistyczna. Od początku wiedziałam ze trzeba będzie zmienić dużo w naszym kraju po pożodze, jaką zostawili tam komuniści i wyrządził system komuny oparty na represji, i że nasz kraj będzie potrzebować nowych, niekomunistycznych oraz myślących propaństwowo osób. Zawsze chciałam pracować na rzecz kraju. Postanowiłam skończyć studia w Wielkiej Brytanii – w Sussex University a później w Kingston University, gdzie studiowałam MBA i PHD.
W Anglii poznałam męża, Polaka drugiej generacji, urodzonego w Wielkiej Brytanii, również w rodzinie patriotycznej. Jego mama Luna Golinska była harcmistrzynią i współtwórczynią harcerstwa polskiego na Emigracji.

WMR: Czytam o Pani: “Ukończyła biznes i finanse na Sussex University, a następnie ekonomię i biznes w Kingston University, Kingston Business School, gdzie zrobiła doktorat. Pracowała na kierowniczych stanowiskach w największych firmach związanych z technologią informacyjną”. Jak udało się Pani osiągnąć taki sukces?
IG: Jeszcze na studiach zostałam odszukana przez tzw. łowców głów jako dobry materiał na adeptkę zarządzania i IT w korporacji i jako “graduate” zostałam wysłana na tzw. “fast track IT and management training” przez duża korporacje amerykańska do Bostonu, w Stanach Zjednoczonych.
Zaczęłam pracę w korporacjach technologicznych, specjalizując się w IT. Miałam szczęście, że technologia była w stanie bardzo szybkiego rozwoju, a firmy musiały przejść transformacje IT. Praca była bardzo wymagająca, ale też ciekawa. Zwiedziłam poł świata jeżdżąc w biznesie, poznałam wspaniałych ludzi i profesjonalistów z każdego kontynentu, nauczyłam się wielu ciekawych umiejętności i zdobyłam doświadczenia w prowadzeniu interesów w firmach międzynarodowych. Bardzo dużo pracowałam z firmami IT i rynkiem telekomunikacyjnym, między inni jako szefowa Rozwoju Rynków w Europie Środkowowschodniej i w Polsce.
WMR: Jak się obecnie powodzi młodej Polonii w Wielkiej Brytanii? Zostali po Brexicie czy wracają do Polski?
IG: Ci Polacy, którzy już mieli wyjechać, wyjechali, ale wielu pozostało w Wielkiej Brytanii. Tu mają pracę i kupili domy, a ich dzieci chodzą do lokalnych szkół.
Polska powinna zaproponować więcej ulg i program wsparcia dla kompetentnych i wykształconych Polaków, którzy chcą się wyprowadzić do Polski z rodzinami, aby nakłonić ich do powrotu, choć teraz gdy mamy 4 miliony Ukraińców w Polsce, to wydaje się to nie do zrealizowania.
Tak więc jest nadal około 1 miliona Polaków oficjalnie w Wielkiej Brytanii. Nowi rodacy już nie napływają w takich ilościach jak przed Brexitem. Traci na tym Wielka Brytania, bo Polacy to wspaniali pracownicy – zmotywowani i ciężko pracujący. Polacy często pracowali sezonowo przy zbiorach płodów rolnych, a teraz nie ma tutaj komu zbierać plonów, jeździć tirami, bawić dzieci, pracować w szpitalach i domach opieki albo obsługiwać lotnisk – bo w tych pracach najczęściej pracowali Polacy.

WMR: Jaka jest tzw. “stara” Polonia? Czym się charakteryzuje? Czy współpracuje z „młodą”?
IG: „Stara Polonia” jest dużo mniejsza, bardziej konserwatywna, często patrzy z góry na nowych przybyszów z Polski, zamknięta w swoich stowarzyszeniach, skostniała, ale też współpracuje z polskimi organizacjami w ramach różnych inicjatyw, przekazując doświadczenia młodym.
Możemy się od niej nauczyć pracy organicznej u podstaw, poświęcania się dla szerszej społeczności. Pracy pro publico bono – działaniom społecznym dla dobra wspólnego. Dobrym przykładem jest nasza mama Luna Golinska, która przez 50 lat, praktycznie za symboliczne wynagrodzenie, pełniła funkcje społeczną Sekretarza w Klubie Orla Polskiego na Balham, wraz z mężem budowała Parafię Chrystusa Króla tamże, a także piastowała wiele funkcji w ZHP, emigracyjnym harcerstwie i była nauczycielką języka polskiego i religii w szkole polskiej na Balham (warto przeczytać Wspomnienie o Lunie Golińskiej, czołowej działaczce harcerstwa polskiego na Wyspach – przyp. red.).
„Nowa Polonia” – jest często skoncentrowana na pracy i dorabianiu się, nie jest zainteresowana kontrybucją do utrzymywania struktur emigracyjnych, szukając nowych własnych ekspresji i zakładając własne organizacje.
Jedna i druga Polonia uczestniczy w Polish Heritage Days – inicjatywie łączenia polskiej diaspory i celebrowania polskiego dziedzictwa zapoczątkowanej 6 lat temu przez Ambasadę RP w Londynie i Ambasadora prof. Arkadego Rzegockiego.
Integracja i jedność są bardzo ważne. Polacy to naród wolnościowy i indywidualiści, co często wyraża się w różnicach zdań. Tak więc powinniśmy się jednoczyć i pokonywać nasze różnice myśląc o Polsce przyszłości, która może być Wielka i bardzo nowoczesna oraz wiodąca w naszym regionie i w całej Europie. A mamy takie szanse w najbliższych 10 latach.
Polish Sue stara się być pomostem pomiędzy nową i starą Polonia, a także pomiędzy Brytyjczykami i Polakami. Chcemy uczestniczyć w ich życiu na Wyspach oraz przyczyniać się do jednoczenia Polaków dla dobra naszego kraju.

WMR: Jakie prace, wydarzenia związane z działalnością Stowarzyszenia zrobiły na Pani największe wrażenie? Z jakich działań jest Pani najbardziej dumna?
IG: Jeszcze przed Covidem w 2018 udało nam się zorganizować spotkanie poświęcone Sue Ryder w ośrodku londyńskiej Polonii – POSK wraz z Muzeum Sue Ryder w Warszawie.
Centralnym punktem spotkania była wystawa „Sue Ryder. Życie dla innych” przygotowane przez Muzeum Sue Ryder. Podczas spotkania pokazaliśmy również film Piotra Zbrozińskiego „Lady Ryder z Warszawy”, w którym Sue Ryder była prezentowana przez osoby, które osobiście ją spotkały i były świadkami jej wspaniałej pracy w Polsce.

Kolejnym wydarzeniem było spotkanie w Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie w 2019. To było wspaniałe wydarzenie – ponad 200 liderów biznesu, zarówno Polaków, jak i Brytyjczyków z różnych środowisk społecznych i biznesowych w Warszawie, pojawiło się, aby spotkać nas w Ambasadzie Brytyjskiej i poznać bliżej postać i działalność charytatywną Sue Ryder. Są naszymi przyjaciółmi i sympatykami, ludźmi, którym zależy na dobru ludzi słabszych, starszych i chorych, a my jesteśmy bardzo wdzięczni za ich wsparcie.
Podczas pandemii w 2021 wspieraliśmy inicjatywę portalu British Poles odsłonięcia popiersia generała Władysława Andersa w National Army Museum.
Zorganizowaliśmy z tej okazji koncert fortepianowy oraz wystawę o generale, razem z Fundacją Andersa. Z tej okazji dołożyliśmy swoją cegiełkę do funduszu na powstanie tego ważnego pomnika.

W 2021 Polish Sue również zorganizowała koncert młodego i zdolnego polskiego pianisty Artura Haftmana z okazji 230 rocznicy Konstytucji 2 Maja. Zrobiliśmy też ciekawe wywiady ze znanymi Polakami na emigracji: aktywistą i obrońcą dobrego imienia Polski Danem Zamoyskim, znaną artystką Barbarą Kaczmarowską – Hamilton która wykonała portret Sue Ryder – przyp. red.), dr Bożeną Laskiewicz, założycielką Medical Fund for Poland. W tym samym roku również zrobiliśmy film o Katyniu oraz o pomniku katyńskim w Gunnersbury.

W 2022 byliśmy jednym z darczyńców na jubileuszowym 50. Balu Polskim, największym balu emigracji. W 2022 braliśmy już po raz kolejny udział w PHD. Poświeciliśmy całkowicie nasz program generałowi W. Andersowi i zrobiliśmy 4 wywiady o tzw. drodze Andersa – z tzw. ziemi nieludzkiej, czyli Rosji Sowieckiej przez 3 kontynenty.
Rozmawialiśmy z tzw. Dziećmi Andersa, między innymi z Danuta Pniewską, działaczką społeczną prowadzącą Koło Polaków z Indii, z Bolesławą Oleszczuk, weteranką II wojny światowej, Elżbietą Wernik, Honorową Sekretarz historycznego Ogniska Polskiego. Mówiłam o Lunie Golińskiej, naszej mamie, która również była tzw. Dzieckiem Andersa. Była deportowana wraz z rodziną do dalekiego Ałtaju i zamknięta w Gułagu przez Sowietów. Udało jej się dzięki gen. Andersowi wydostać się z Gułagu w Ałtaju i przez Teheran i Afrykę wyjechać do Wielkiej Brytanii.
W 2022 organizowaliśmy tez wraz z londyńskim POSK-iem charytatywny Bal Majowy Polski Ascot, gdzie zbieraliśmy na wsparcie Sue Ryder.

WMR: Jaki według Pani jest sens wolontariatu, pomagania, pracy charytatywnej?
IG: Sens woluntariatu to pomoc innym. „Charity” w nurcie chrześcijańskim jest to najwyższa forma miłości, oznaczająca wzajemna miłość między Bogiem a człowiekiem, która przejawia się w bezinteresownej miłości bliźniego. Klasyczny opis miłosierdzia Świętego Pawła znajduje się w Nowym Testamencie (I Kor. 13).
W Polish Sue krzewimy i realizujemy cele Sue Ryder, w szczególności przez rozwijanie wolontariatu na rzecz potrzebujących oraz zainteresowanie władz państwowych, samorządowych i społeczeństwa losem ludzi starych, chorych, niepełnosprawnych i ubogich, zgodnie z intencjami Fundatorki, jak również wiedzę o jej życiu i ideach charytatywnych (więcej można przeczytać w artykule Sue Ryder, jej charytatywna misja i niezwykła miłość do Polski – przyp. red.).
WMR: Dziękujemy za wywiad!
IG: Ja też dziękuję i zapraszam wszystkich Polaków w Wielkiej Brytanii do wsparcia i budowania polskich więzi społecznej.
Cały wywiad jest dostępny poniżej:
Zdjęcia: prywatne archiwa Iwony Golińskiej oraz British Poles